Lauren Fryer jest na co dzień partnerką piłkarza Arsenalu i reprezentacji Anglii, Declana Rice'a. / Fot. Instagram Lauren Fryer

Sprawa Lauren Fryer, czyli jak lansowanie patocelebrytów niszczy dzisiejszy świat…

Co obecne media oraz patocelebryci lansujący się na gwiazdy popkultury, które poza licznymi operacjami plastycznymi i wulgarnym językiem nie mają czymkolwiek innym zaimponować społeczeństwu, robią z umysłami młodych ludzi, ale i co gorsza coraz starszego pokolenia?

Wydaje się, że najlepszym tego przykładem jest sytuacja Lauren Fryer, na co dzień partnerki piłkarza Arsenalu i reprezentacji Anglii, Declana Rice’a. Zakochani poznali się, gdy byli jeszcze nastolatkami, a w 2022 r. przywitali na świecie pierwsze dziecko. Jak postronne osoby mogą zaburzyć tak sielankowe życie? Wystarczy, że damy im dostęp do Internetu…
 
Lauren Fryer w ostatnich dniach zdecydowała się zniknąć z wszelkich portali społecznościowych, ponieważ internauci zalali jej konta falą hejtu twierdząc wprost, że „tak nie powinna wyglądać partnerka reprezentanta Anglii”, wytykając jej, że jest „gruba i brzydka”.
 
Tak właśnie wychowywane jest dziś pokolenie młodych ludzi w różnych zakątkach świata. W głowy młodych ludzi wlewane jest szambo w postaci roznegliżowanych patocelebrytek, które poza czterema literami nie są w stanie nic więcej zaoferować światu. W kolorowych pisemkach wrzuca się nagie kobiety, pokazując jak perfekcyjne powinno się mieć ciało, ale wcześniej spędzając dnie i noce przed komputerem w odpowiedni sposób retuszując zdjęcia. Karmi się nas programami reality show, gdzie s**s z kilkoma partnerami jest czymś normlanym, a wręcz promowanym, a także zmusza się wręcz nas do oglądania freak fightowych walk, gdzie mierzą się ze sobą goście, którzy poza wiązanką niecenzuralnych słów, nie potrafią wykrztusić z siebie pół zdania poprawną polszczyzną.
 
Dziś niszczy się w sieci kobietę tylko za to, że jest… naturalna. Mam więc, krótki apel do tych, którzy kiedyś będą drwili z czyjegoś wyglądu, bądź sposobu na życie. Zanim to zrobicie, spójrzcie w lustro i sami oceńcie, ile wam brakuje jeszcze do ideału, za którym podążacie. Może się bowiem okazać, że ten z którego drwicie, znajduje się kilka półek wyżej niż wy. Bo może jest od was grubszy, może jest nawet brzydszy, ale za to ma lepszą pracę, lepszą rodzinę, potrafi władać kilkoma językami, a do tego ma dobre serce.
 
Doszliśmy do momentu, w którym normalność w ocenie ogółu jest czymś złym, na co można wylać falę hejtu. Lepiej być kserokopią kolejnych dziewczyn z wielkimi wargami, z obfitym biustem i z dużym tyłkiem. Kto, co lubi… Problem w tym, że lata lecą, naturalność zostanie, a „plastik” okaże się bardzo szybko niszczejącym „produktem”…
 
Fot. Instagram/ Lauren Fryer
WARTO PRZECZYTAĆ:   Chyba najwyższa pora pożegnać się z blogiem?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *