Adam Bunar i efekt motyla

Adam Bunar z Tarnowa od 20 lat pasjonuje się motylami. Sześć lat temu postanowił założyć kolekcję, w której znajdują się złapane przez niego dzienne i nocne owady. Jak sam przyznaje południe Polski to teren bogaty w entomofaunę, a bieganie z siatką i wyłapywanie oryginalnych okazów sprawia nie lada frajdę.

kolekcja-motyli3
Adam Bunar

– Moja fascynacja motylami zaczęła się już w szkole podstawowej, kiedy wraz z klasą odwiedziliśmy wystawę motyli. Już następnego dnia dopadłem kawałek kijka, zrobiłem siatkę z firanki, a z drutu stworzyłem obręcz i ruszyłem na łowy. Początki były mało profesjonalne, ale naprawdę niesamowicie się w to wkręciłem – śmieje się pan Adam, który obecnie w swojej kolekcji posiada ponad 2 tys. motyli, w których skład wchodzi blisko 400 gatunków! – To i tak nie jest jakaś niesamowicie wielka kolekcja. W Polsce mamy ponad 3 tys. różnych gatunków nocnych motyli i 163 dziennych. To pokazuje, że jeszcze sporo brakuje mi do tego, aby móc się pochwalić wszystkimi dostępnymi na naszych terenach okazami.

Co trzeba zrobić, aby rozpocząć swoją przygodę z tym hobby? Nieodłącznym atrybutem każdego kolekcjonera motyli jest siatka do ich łapania. Oprócz tego zaopatrzyć musimy się w rozpinadło, szpilki entomologiczne, a także zatruwaczek, który służy do usypiania złapanego przez nas motyla. – Ja w tym celu używam słoika, na którego dnie znajduje się wata lub wylewka gipsowa nasączona octanem etylu. Motyl powinien przebywać w zatruwaczce kilka minut, po czym przy pomocy specjalnej pęsety przenosimy go do koperty. Jeżeli chcielibyśmy złapać gatunek należący do grupy nocnych motyli, niezbędna będzie tzw. pułapka świetlna. Do jej wykonania można użyć żarówki UV, przy której rozstawia się ekran zrobiony chociażby z prześcieradła przyczepionego do drewnianych listewek. Kiedy już przyniesiemy złapane przez nas okazy do domu preparujemy je na rozpinadle, aż do całkowitego wyschnięcia. Może to zająć nawet około dwóch tygodni. Następnie przenosimy nasz okaz do gabloty, oczywiście wyposażony w etykietę, na której znajduje się informacja gdzie i przez kogo został schwytany. Gabloty entomologiczne muszą być szczelne i nie mogą być wystawiane na światło dzienne, które może spowodować uszkodzenie barwy motyla.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Agata Łabno - Pogodna dziewczyna w mrocznych rolach

Pan Adam nie ukrywa, że łapanie motyli wymaga od kolekcjonera przede wszystkim świetnego refleksu, a także dobrej kondycji fizycznej. – Człowiek przy tym hobby potrafi naprawdę bardzo się zmęczyć. Bieganie z siatką za motylami jest również bardzo czasochłonne. Jeżeli nie złapiemy owada na krótkim dystansie, to możemy zapomnieć o tym, że w ogóle uda nam się go schwytać. Tarnów i jego okolice są jednymi z najlepszych rejonów w Polsce dla kolekcjonerów motyli, ponieważ występuje tutaj naprawdę wiele gatunków. Moim ulubionym miejscem do ich łapania są jednak Bieszczady. Ze względu na tamtejszą różnoraką roślinność możemy spotkać wiele ciekawych okazów takich, jak chociażby Pokłonnik osinowiec, jeden z naszych polskich największych motyli, czy rzadką Ugorówkę złotnicę żyjącą zwykle jeden dzień.

Zdarza się, że podczas „motylich łowów” spotkać mogą nas nieprzyjemne historie. Przede wszystkim nocą nie należy samemu zapuszczać się w głąb lasu, bo grozi to chociażby spotkaniem z niebezpieczną leśną zwierzyną. – Wybierając się na nocne łowy, nigdy nie idę sam. Zawsze zabieram kogoś ze sobą. Swego czasu wpadłem w niemałe problemy. Idąc z siatką przez las niechcący obudziłem śpiącego w zaroślach dzika. Na szczęście wystraszył się chyba bardziej ode mnie. Do końca połowów miałem jednak nogi jak z waty – śmieje się pan Adam.

Tarnowianin pytany o to, czy miał kiedykolwiek propozycję sprzedaży swojej kolekcji twierdzi, że nawet gdyby się ona pojawiła, nie zdecydowałby się na taki krok. – Na łapaniu motyli spędziłem praktycznie połowę swojego życia. W tej chwili moimi śladami kroczy 7-letni syn, który również złapał na tym punkcie bakcyla. Będąc na różnych wystawach entomologicznych widziałem okazy warte nawet 900 zł. Jest to więc hobby, na którym można byłoby zarobić niemałe pieniądze. Sam nigdy jednak na to w ten sposób nie patrzyłem. Przede wszystkim dzięki kolekcjonowaniu motyli mam kontakt z przyrodą, wypoczywam w aktywny sposób i poznaję wielu ciekawych ludzi. Moje życie obraca się wokół tej pasji i na pewno nie chciałbym tego zmieniać…

WARTO PRZECZYTAĆ:   W świecie gier

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz