Aktorzy filmowi i teatralni nie tylko muszą wczuć się w odgrywaną przez siebie rolę, aby nadać jej autentyczności, ale również spróbować wizualnie upodobnić się do granej przez siebie postaci. Adrianna Winkowska, która pracowała jako makijażystka i charakteryzatorka w teatrze im. Ludwika Solskiego w Tarnowie, doskonale zdaje sobie sprawę, jak odpowiedzialna jest to funkcja, ponieważ upodobnienie artystów do przeróżnych postaci ze spektakli wymaga sporego wysiłku.

Adrianna Winkowska wspomina, że już od najmłodszych lat zaczynała przygodę z elementami wykonywanego obecnie przez siebie zawodu. Kiedy była dzieckiem, wraz z młodszymi siostrzeńcami bawiła się w teatr, grając przedstawienia i skecze. – Zakładaliśmy peruki, tworzyliśmy stroje, malowaliśmy twarze… To była świetna zabawa, choć jeszcze wtedy nie wiedziałam, że to może stać się sposobem na życie. Z czasem marzenia przeistoczyły się w czyny. Ukończyłam Szkołę Charakteryzacji i Makijażu FAM należącej do Międzynarodowej Sieci Szkół Wizażu, Charakteryzacji i Kreacji Wizerunku, która przygotowuje stricte pod kątem kształcenia umiejętności charakteryzatorskich na potrzeby teatru, kina, telewizji oraz mody. Przy okazji praktyk zawodowych, poznałam specyfikę każdego miejsca pracy charakteryzatora: plan filmowy, teatr, czy operę. Od razu wiedziałam, że zrobiłam dobry krok, decydując się związać swoje życie z charakteryzacją.
Charakteryzacja potrafi czynić cuda. To dzięki niej możemy oglądać tego samego aktora w różnych, całkiem odmiennych wcieleniach. – W swojej siedmioletniej przygodzie z tym zawodem robiłam już chyba wszystkie możliwe charakteryzacje. Artyści, którymi się zajmowałam, w ciągu kilkudziesięciu minut zmieniali się w przeróżne postacie, zaczynając od prostych makijaży, a kończąc na postaciach z baśni takich jak: wróżki, wampiry lub elfy ze szpiczastymi uszami… Zresztą moją pracą dyplomową było stworzenie charakteryzacji głównego bohatera z filmu „Maska” granego przez Jima Carrey’a. Nad odlewem twarzy, rzeźbieniem i ogólną charakteryzacją zielonej maski spędziłam miesiąc. Końcowy efekt był jednak naprawdę świetny. Warto dodać, że moja praca nie ogranicza się jedynie do zajmowania się twarzami artystów. Wykonuję również fryzury, sztuczne zarosty oraz lateksowe elementy do efektów specjalnych.
Przez wielu ludzi związanych z filmem, czy teatrem, charakteryzator uznawany jest wręcz za magika. Często potrafi stworzyć coś z niczego. Podstawowymi narzędziami pracy charakteryzatora są kolorowe kosmetyki, pędzle, paleta do mieszania kolorów, szpatułki, nożyczki i klej. Do stworzenia specjalnego efektu zmieniającego kształt na twarzy lub ciele aktora najpierw wykonuje się odlew gipsowy, a następnie rzeźbi żądany kształt w masie z plasteliny, Kolejnym krokiem jest ponowne wykonanie odlewu z lateksu albo silikonu, tym razem wyrzeźbionego już kształtu.
– Najczęściej to reżyserzy filmowi i teatralni mają pomysł na daną postać i zlecają wykonanie konkretnej charakteryzacji. Zdarzają się jednak i takie sytuacje, kiedy dostajemy „wolną rękę” i sami możemy przygotować najlepszą naszym zdaniem charakteryzację. Dlatego uważam, że jest to zawód, w którym odnajdą się osoby nie tylko uzdolnione plastycznie, ale przede wszystkim z dużą wyobraźnią. Charakteryzator to zawód, który wymaga od osoby go wykonującej dużej pomysłowości i kreatywności. Zajmując się tym na co dzień, musimy ciągle się dokształcać i poznawać nowe trendy i metody wykonywania charakteryzacji. Bardzo często zdarza się, że aktor, aby wczuł się w graną przez siebie postać, wcale nie musi skupiać się na wypowiadanych przez nią słowach, czy cechach charakteru. Jednym z najważniejszych elementów, które pomagają mu w grze na scenie, jest właśnie odpowiednia charakteryzacja. Kiedy tuż przed wyjściem na deski teatru zobaczy w lustrze idealnie odwzorowaną twarz postaci, którą za chwilę ma zagrać, gra w spektaklu przychodzi mu zdecydowanie łatwiej.
Adrianna Winkowska chciałaby w przyszłości pracować jako charakteryzatorka w operze, gdzie często możemy spotkać się z kolorowymi i barwnymi makijażami. Tarnowianka zdecydowanie bardziej woli wykonywać również maski bajkowym postaciom niż bohaterom horrorów. – To sprawia mi większą przyjemność. Czuję wówczas, że tworzę piękno. Wiele osób pyta mnie, czy jest różnica między charakteryzacją kobiet a charakteryzacją mężczyzn. Praktycznie nie ma żadnej różnicy, aczkolwiek bywają sytuacje, że z panami trudniej się pracuje. Niektórzy mają uczulenia na konkretne kosmetyki, czy kleje. Nie wszystko możemy w takich przypadkach zastosować. Inną kwestią są sytuacje, kiedy z mężczyzny robimy drag queen, czyli po prostu zmieniamy go w kobietę. Jest wówczas mnóstwo zabawy, co przekłada się na pozytywną atmosferę wśród wszystkich osób pracujących przy danej sztuce. Z natury jestem osobą skrytą, która nie lubi wychodzić przed szereg. Praca w teatrze od zawsze była moim marzeniem, jednak z moją osobowością ciężko byłoby mi poradzić sobie jako aktorka, więc praca za kulisami jest dla mnie idealnym rozwiązaniem. Zawsze wszystkim tłumaczę, że pomimo tego, że fizycznie nie ma mnie na scenie, to poprzez wykonane przeze mnie charakteryzacje biorę czynny udział w spektaklach i również jestem nagradzana oklaskami przez zgromadzoną publiczność. To dla mnie największa nagroda.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.