Bo listonosz jedzie…

 

Praca listonosza na pewno nie należy do najłatwiejszych, biorąc pod uwagę chociażby fakt wielu przebytych kilometrów z ciężką torbą na ramieniu, w której znajduje się tysiące listów do wydania. Bycie listonoszem niesie za sobą również wiele plusów, o czym wie chociażby Tomasz Tabaszewski, który już blisko 20 lat pracuje na tym stanowisku w placówce Poczty Polskiej w Ciężkowicach.

Listonosz3

Papierkowa robota
– Nie będę ukrywał, że jestem jednym z najdłużej pracujących listonoszy w tym rejonie, ale czy rzeczywiście na takiego wyglądam? – śmieje się pan Tomasz. Poczucia humoru i dobrej kondycji fizycznej mógłby pozazdrościć mu niejeden dwudziestolatek. Niewątpliwie duży wpływ ma na to wiele pokonanych kilometrów oraz bezpośredni kontakt z setkami ludzi, których codziennie spotyka na swojej drodze. – Słuchając opowiadań moich starszych kolegów, którzy dziś są już na emeryturze, dawniej listonosz miał za zadanie wraz z woźnicą odebrać pocztę z pociągu i rozwieźć ją do pobliskich placówek. To wszystko wykonywało się za pomocą furmanek. Ja niestety tych czasów nie pamiętam. Kiedy zatrudniałem się na stanowisko listonosza, to przesyłki doręczaliśmy albo pieszo, albo jeżdżąc na rowerach. Nie był to zbyt łatwy sposób na doręczenie przesyłek zwłaszcza, kiedy były nimi dużego rozmiaru paczki, ale musiałem sobie jakoś radzić. Dziś poruszamy się samochodami, więc komfort pracy jest nieporównywalny w stosunku do tego, co miało miejsce dawniej.

Sama technika doręczania przesyłek, jest już w tak znaczący sposób rozbudowana, że w Szwajcarii, tamtejsza poczta zaczęła przeprowadzać testy z wykorzystaniem dronów, jako urządzeń doręczających paczki. W Polsce, jak na razie nikt nie stara się wprowadzać tego typu rozwiązań, jednak listonosz z Ciężkowic nie ukrywa, że ludzie przekonują się do nowinek technicznych, którą są chociażby smsy. Dziś większa część społeczeństwa woli napisać krótką wiadomość, którą adresat odbierze w ciągu sekundy, aniżeli taką, która dotrze do niego za kilka dni. – Na pewno był taki okres, że wysyłka listów w jednym momencie znacząco spadła. Najbardziej dało się to odczuć podczas świąt Bożego Narodzenia, kiedy kartek z życzeniami nie było już tak wiele, jak w latach poprzednich. Obecnie najwięcej listów wysyłają przedsiębiorcy, duże korporacje, banki, czy urzędy. Zauważam jednak, że coraz więcej osób wraca do wysyłki tradycyjnego listu, co niewątpliwie bardzo mnie cieszy.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Franciszek Zarychta - 107-latek z Szerzyn, o którym śmierć... zapomniała

Co ciekawe, mimo iż świat z roku na rok coraz bardziej się rozwija, to obecnie listonosz ma zdecydowanie więcej „papierkowej roboty”, niż miało to miejsce jeszcze kilka lat temu. – Dawniej wszystkie druki wypełniało się ręcznie, dziś pomagają nam komputery. Dzisiejsza poczta oprócz doręczania listów, zajmuje się także aktywną sprzedażą usług finansowych, czyli rachunków bankowych, kredytów, czy ubezpieczeń – nie ukrywa pan Tomasz.

Listonosz wśród ludzi największego zaufania
Listonosz w swojej pracy narażony jest na wiele niebezpieczeństw. Wśród nich, najpoważniejszym są wolno biegające psy, które przez właścicieli nie są trzymane na uwięzi. – Mamy sposoby, aby sobie z tym problemem radzić, ale nie ukrywam, że jest to jedno z najpoważniejszych zagrożeń w mojej pracy. Nigdy nie wiesz, czy za bramą nie czeka wielki pies, który gdyby tylko mógł, zjadłby cię żywcem. Czasami problem stanowią także adresaci. Zdarza się, że przesyłkę trzeba dostarczyć osobie, która wcale nie chce jej otrzymać. – Miałem w swojej pracy kilka takich sytuacji. Pewnego dnia dostarczałem przesyłkę, w której była jakaś należność do zapłaty. Adresatem była kobieta, która leczyła się psychiatrycznie. Kiedy stanąłem w progu jej domu, w ręku trzymała siekierę. Dziś wspominam to z uśmiechem na twarzy, ale takie sytuacje czasem się zdarzają, dlatego też listonosz w swojej pracy powinien być nie tylko dostarczycielem listów, ale również psychologiem. Musi radzić sobie z różnymi klientami.

Mimo czyhających niebezpieczeństw, pan Tomasz bardzo chwali sobie pracę na poczcie. Podczas 20 lat swojej pracy poznał wielu ciekawych ludzi i zawarł wiele znajomości. Jak sam stwierdza, listonosz na wsi jest osobą, która znajduje się w czołówce ludzi największego zaufania. – Wiejski listonosz cieszy się bez wątpienia dużym szacunkiem. Ludzie, którym dostarczasz przesyłki od wielu lat, doskonale cię znają. Poczta Polska przed zatrudnieniem na stanowisko listonosza musi dokładnie przyjrzeć się osobie, która na nie aspiruje. Na pewno listonoszem nie zostanie ktoś, kto ma tzw. „lepkie rączki”, bądź w ordynarny i chamski sposób odnosi się do klienta. Osoba na tym stanowisku musi być rzetelna, miła i przede wszystkim godna zaufania – mówi pan Tomasz, po czym zakłada na głowę czapkę, bierze do ręki torbę i pewnym krokiem rusza w kierunku wyjścia. Za chwilę ktoś znowu otrzyma list.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Inflacja groźniejsza dla polskich firm niż wojna na Ukrainie

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz