Takie buty – szewc w dzisiejszych czasach

Szewcy z Tarnowa i regionu zgodnie twierdzą, że tylu klientów, jak obecnie nie mieli od dawna. Wynika to jednak nie z tego, iż zawód ten wraca powoli do łask, a z drastycznego spadku ilości osób chcących związać swoją zawodową przyszłość z naprawą obuwia. Dziś nikt już nie szkoli się na szewców, bo rynek zalała fala tanich chińskich butów. – Bardziej opłaca się kupić nowe buty, niż naprawić stare – mówią lokalni przedsiębiorcy z branży.

Przemysław Dzwierzyński, 28-letni szewc z Tarnowa

Na jednym z forów internetowych mieszkańcy Wojnicza odpowiadali na pytanie – czego najbardziej brakuje w naszej gminie? Jedną z odpowiedzi był brak… szewca. W podobny sposób odpowiedzieliby zapewne mieszkańcy innych podtarnowskich gmin, bo obecnie trzeba mocno się natrudzić, aby znaleźć dobrego fachowca w tej branży.

– Słowa mieszkańców Wojnicza wcale mnie nie dziwią. Mam mnóstwo klientów z tamtejszej gminy – mówi Ryszard Kieć, który w Tarnowie już od kilkunastu lat prowadzi zakład szewski. – Na zainteresowanie klientów nie można narzekać, chociaż uważam, że kilkanaście lat temu było ono jeszcze większe. Dawniej w naszym mieście pracowało około 15 szewców, którzy cieszyli się świetną opinią. Dziś wszystkich jest około ośmiu, a zaledwie połowa z nich może powiedzieć o sobie, że dobrze zna ten fach. Niestety coraz częściej w tym biznesie pojawiają się osoby, które o butach czytały jedynie w Internecie i nigdy nie podchodziły do egzaminów czeladniczych, czy mistrzowskich. Brakuje także szkół, które mogłyby szkolić ludzi w tym zakresie. Często więc zdarza się, że wśród moich klientów mam też takich, którzy przychodzą do mnie od… innego szewca, który zniszczył im obuwie.

Czy w dzisiejszych czasach opłaca się oddawać obuwie do szewca? Zdania są podzielone. Nie brakuje głosów, że ceny za niektóre usługi mogą odstraszać i zamiast dopłacać do i tak zużytego już obuwia, lepiej kupić nowe, po atrakcyjnej cenie. Jedną z najtańszych usług u szewców jest uzupełnienie obcasów pod fleki. Cena za taką usługę oscyluje najczęściej w granicach 8-10 zł. Klejenie butów to już nieco większy wydatek kształtujący się od 8 do 25 zł. Jedną z najdroższych usług jest natomiast wymiana podeszew. W tym wypadku jest to już koszt rzędu 30-60 zł.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Jerzy Engel: Tarnowianin powinien zagrać na Euro

– Dlatego ludzie często wolą wydać 20 zł na nowe buty niż taką samą kwotę za naprawę starych – mówi Ewa Maciaszek z Tuchowa, gdzie prowadzi usługi szewskie. – Zalała nas fala chińskich butów. Tak naprawdę są one do niczego i po kilku spacerach nadają się jedynie do wyrzucenia do kosza, jednak osób, które wolą kupować taniej, a częściej jest sporo. Kto więc najczęściej korzysta z naszych usług? Przede wszystkim osoby, które wydały na swoje obuwie kilkaset złotych. Wówczas wydatek związany z naprawą butów, który stanowi zaledwie niewielki procent ich wartości jest rzeczą bardziej opłacalną, a szewc przy użyciu profesjonalnych narzędzi naprawdę potrafi zdziałać cuda. Nie brakuje też osób, które pomimo tego, że nie wydały na swoje obuwie zbyt dużych pieniędzy, traktują je w sposób wyjątkowy. Są dla nich niczym talizman i nie zwracają uwagi na to, że naprawa znacznie przewyższa ich wartość. Sporą grupę stanowią też osoby, które uszkodziły swoje buty, ale w taki sposób, że nie obejmuje ich gwarancja u producenta.

Przemysław Dzwierzyński, który w Tarnowie prowadzi zakład szewski „Pan Dratewka”, jest idealnym przykładem na to, że w dzisiejszych czasach najczęściej w tym zawodzie pracują osoby, które odziedziczyły fach po swoich przodkach. – Takich zakładów jest najwięcej. Historia szewców w naszej rodzinie zaczęła się od mojego dziadka, Czesława. Potem przyszedł czas na mojego ojca, Ryszarda, a teraz cały biznes przejąłem ja. Czy od zawsze marzyłem o tym zawodzie? Nie do końca… Zmusiła mnie do tego sytuacja. Mój ojciec miał wypadek i blisko cztery lata temu postanowiłem przejąć zakład. Najśmieszniejsze jest jednak to, że mimo iż nie byłem przekonany do tej decyzji, to z czasem… zakochałem się w butach – śmieje się Przemek.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Gdy dzieci znikają... O problemie e-uzależnień i nie tylko...

Według 28-latka nie każdy mógłby sprawdzić się w tym zawodzie i wcale nie ma na myśli konieczności ukończenia specjalnych kursów, czy szkoleń. – Przede wszystkim osoba chcąca pracować jako szewc musi odznaczać się dużą dokładnością. Niewielkie szanse na sukces mają również osoby zbyt nerwowe. Poza tym według mnie szewc powinien posiadać również duszę artysty. Niektóre zamówienia wymagają od nas kreatywności. Nie wszyscy klienci chcą jedynie odświeżyć, czy naprawić obuwie. Nie tak dawno pojawiła się u mnie klientka, która zapragnęła przerobić swoje kozaki na… botki. Innym razem otrzymałem od klientki podeszwy, a moim zadaniem było stworzenie od podstaw sandałów. O zmianach koloru butów nawet nie ma co mówić. Takich zamówień jest mnóstwo – mówi Przemek dodając, że jednym z największych plusów bycia szewcem jest radość z efektu końcowego wykonanej przez siebie pracy. – Kiedy widzisz zadowolenie klientów, którzy powierzyli ci swoje obuwie, niejednokrotnie warte nawet dwa tysiące złotych, zdajesz sobie sprawę, że wciąż jesteś potrzebny. Sporo mówi się o tym, że ten zawód umiera i nie ma dla niego przyszłości. Patrząc jednak przez pryzmat tego, jak niektórzy ludzie są przywiązani do swoich butów, jestem przekonany, że jeszcze długo będziemy funkcjonować na rynku. Bo kto jak nie my przywróci blask ich ulubionym kozakom, szpilkom, czy tenisówkom?

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz