Nie chcemy mieć dzieci

Z najnowszego badania przeprowadzonego przez CBOS wynika, że 21 proc. osób w wieku od 18 do 24 lat nie chce mieć dzieci. Wpływ na taką decyzję ankietowanych ma przede wszystkim niepewna sytuacja w Polsce i na świecie, a także rosnące koszty utrzymania. Okazuje się, że również tarnowianie coraz rzadziej decydują się na potomstwo…

Koronawirus, wojna, osobisty rozwój i… choroby genetyczne
W przeprowadzonym niedawno przez CBOS badaniu wszystkich respondentów – niezależnie od wieku, stanu cywilnego i posiadanych dzieci – zapytano, ile dzieci chcieliby mieć w swoim życiu. Blisko połowa Polaków chciałaby mieć ich dwoje (46 proc.), a drugą co do częstości odpowiedzią było troje dzieci (22 proc.). Z kolei, co czternasta osoba (7 proc.) stwierdziła, że nie chce mieć dziecka. W sondażu zaznaczono jednak, że udział osób, które nie chcą mieć w ogóle dzieci, jest najwyższy w grupie wiekowej 18–24 lata i wynosi aż 21 proc. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że nasz kraj znajduje się wśród 15 państw świata z… najniższym współczynnikiem dzietności. W 2022 roku wynosi on jedynie 1,40. W Europie gorzej niż w Polsce jest jedynie w trzech państwach: Bośni i Hercegowinie, gdzie wskaźnik wynosi 1,36, Hiszpanii – 1,27 i Włoszech – 1,22.

„Jesteśmy małżeństwem już prawie 2 lata. Czekaliśmy z dzieckiem, aż dostanę umowę na stałe. Kiedy to się stało, dowiedziałam się, że mój mąż odkłada posiadanie dziecka na czas nieokreślony. Jak twierdzi – chce ustabilizować swoją sytuację zawodową, co może potrwać jeszcze jakieś 2-3 lata. Ma w planach wyjechać za rok na półroczny staż zagraniczny. Mam 26 lat, a mój mąż 28 lat…” – pisze jedna z kobiet na popularnym forum internetowym, gdzie podobnych wpisów nie brakuje. Większość młodych osób tłumaczy brak chęci posiadania dzieci trudną sytuacją materialną, skupieniem się na własnej karierze, niepewną sytuacją na świecie i w Polsce spowodowaną pandemią koronawirusa i trwającą wojną na Ukrainie, a także niepewną sytuacją na rynku pracy. Nie brakuje także opinii, że w przeciwieństwie do zachodnich krajów, polski rząd w niewielkim stopniu wspiera rodziny z dziećmi. Oprócz tego są także osoby, które swoją decyzję tłumaczą: chorobami genetycznymi, które mogą przekazać dziecku, bezpłodnością, czy trudną historią niedonoszonych ciąż.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Wojciech Skruch: Wojna na Ukrainie nie zaszkodziła budżetowi województwa

Spadek liczby kandydatów na rodziny zastępcze
O tym, że kryzys demograficzny się nasila, świadczą również dane opublikowane przez Główny Urząd Statystyczny. Wynika z nich, że w dniu 31 marca 2021 ludność Polski liczyła 38 036,1 tys. osób. Oznacza to, że była ona o 475,7 tys. (1,2 proc.) niższa niż podczas spisu z 2011 roku. Co więcej, zmiany demograficzne zaprezentowane w raporcie GUS potwierdzają, że w ciągu ostatnich 10 lat jedyną grupą wiekową ludności, której liczebność wzrosła (aż o 30,2 proc.), są osoby w wieku poprodukcyjnym! Liczba ludności w wieku produkcyjnym spadła z kolei aż o 9 proc., a w wieku przedprodukcyjnym (0-17 lat) o 2,8 proc.

O tym, że nie chcemy mieć dzieci, świadczy także fakt, że według danych GUS w 2021 r. niemal 54 proc. pełniących funkcję rodziny zastępczej stanowiły osoby w wieku 51-70 lat. Trzeba jednak zaznaczyć, że wiek ten zawyżają rodziny zastępcze spokrewnione, gdyż są to głównie dziadkowie dzieci. Zanotowano jednak znaczący spadek wśród liczby kandydatów na rodziny zastępcze. Jeszcze w 2012 r. kandydatów na rodziny zastępcze niezawodowe było 2413, a w 2020 r. już tylko 1509.

Patrycja Paterak, pracująca jako psycholog w Ośrodku Adopcyjnym Towarzystwa Przyjaciół Dzieci Oddział w Tarnowie mówi, że w przypadku naszego miasta adoptować dzieci chcą przede wszystkim osoby w wieku 28-45 lat. – Jeszcze niedawno pracowałam w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Tarnowie i rzeczywiście mogę potwierdzić, że osoby, które niedawno wkraczały w świat pełnoletności, kompletnie nie myślą o dzieciach. W ich głowie przede wszystkim kłębią się myśli związane z relacjami koleżeńskimi, czy rozpoczęciem studiów. O tym, aby założyć rodzinę i mieć dzieci myślą dopiero w momencie, kiedy skończą 25 lat. W przypadku ośrodków adopcyjnych pojawiają się okresy, kiedy dzieci do adopcji jest sporo, ale są również okresy, kiedy takich dzieci nie ma lub nie ma zainteresowania adopcją wśród potencjalnych rodziców zastępczych. Najwięcej adopcji dotyczy przede wszystkim maluchów w wieku do 3-4 lat. Jest to pewien problem, ponieważ nie da się ukryć, że w ośrodkach adopcyjnych zdecydowanie większą grupę stanowią dzieci w wieku ponad 5 lat i takie, które potrzebują całodniowej opieki, a w takich przypadkach rodzice adopcyjni bardzo często nie decydują się na adopcję.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Jesteś uczniem? Zapłacisz więcej za bilet!

Alarmujące dane z Urzędu Stanu Cywilnego
O tym, że pod względem narodzin dzieci oraz chęci do posiadania potomstwa nie jest najlepiej również w Tarnowie, świadczą dane przekazane przez Urząd Stanu Cywilnego w naszym mieście. Wynika z nich, że w tym roku do końca sierpnia urodziło się w Tarnowie raptem 1015 dzieci. Dla porównania w 2021 urodzeń zanotowano 1446, w 2020 roku – 1699, w 2019 roku – 1832, a w 2018 jeszcze więcej, bo aż 1952. Spadek jest więc bardzo zauważalny i także nie napawa optymizmem na przyszłość…

Grzegorz Górowski, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Tarnowie mówi, że na małe zainteresowanie spłodzeniem potomstwa wśród młodych ludzi składa się kilka czynników. – W latach 2020-2021 zmagaliśmy się z pandemią koronawirusa. Wiele osób żyło w obawie o swoją przyszłość i wolało odłożyć rodzicielstwo na kolejne lata. Z kolei w tym roku mamy do czynienia z wojną na Ukrainie, która również nie zachęca do powiększenia rodziny, ponieważ ludzie boją się o sytuację ekonomiczną w Polsce i na świecie, a także o swoje bezpieczeństwo. Coraz częściej mamy więc do czynienia z rodzicami wychowującymi maksymalnie jedno dziecko. Model rodziny 2+2 odchodzi powoli w zapomnienie. W dorosłe życie wkraczają osoby, które urodziły się już w niżu demograficznym. Mamy więc do czynienia z coraz mniejszą liczbą osób w wieku rozrodczym. Oprócz tego rządowy program 500+, który miał w założeniu rozruszać kwestie demograficzne naszego kraju, na pewno tego nie zrobił. Biorąc pod uwagę wysokość inflacji, kwota 500 zł nie działa już tak na wyobraźnię, jak jeszcze kilka lat temu. Być może szansą dla Polski, a także dla samego Tarnowa są migranci z Ukrainy. Już teraz pojawiają się u nas zapytania par ukraińskich o możliwość zawarcia związku małżeńskiego. Wiele więc wskazuje na to, że Ukraińców, którzy będą chcieli ułożyć sobie życie w naszym kraju i tutaj założyć rodzinę, będzie wielu, a to z kolei przełoży się w zwiększoną liczbę urodzeń, zwłaszcza że do tej pory już kilkanaście kobiet, które uciekło przed wojną z Ukrainy, urodziło w Tarnowie dzieci.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Zakaz handlu w niedzielę uderzy w studentów?

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.