Dawid Lisak, uczeń Zespołu Szkół Ekonomiczno-Ogrodniczych w Tarnowie, jako jedyny reprezentował Małopolskę w finale odbywającego się w Poznaniu konkursu WorldSkills 2020. Młody tarnowianin reprezentował nasz region w konkurencji związanej z carvingiem, czyli sztuką rzeźbienia w owocach i warzywach. Największym marzeniem 18-latka jest otwarcie własnej restauracji, a także szkolenie kolejnych przyszłych carverów.

Młody mistrz carvingu z Tarnowa już od najmłodszych lat marzył o pracy w gastronomii. Miłością do kuchni zarazili go jego wujkowie, którzy pracują, jako kucharze. – Podglądałem ich pracę, kiedy miałem 8-9 lat. Fascynowało mnie to, jak szybko potrafili kroić nożem owoce i warzywa na drobne elementy. Chciałem podążyć ich śladem. W wieku 11 lat po raz pierwszy samodzielnie przyrządziłem potrawę. Dziś jestem już w stanie przygotować każde danie, jednak to w carvingu udaje mi się osiągać największe sukcesy – mówi Dawid.
Sztuka carvingu wywodzi się z Tajlandii, gdzie tworzenie form z owoców i warzyw za pomocą noża tajskiego uczyniono narodowym dziedzictwem, a dziś kultywuje się ją w sposób masowy. Carving w krajach azjatyckich znany jest już od co najmniej kilkuset lat. Na początku XXI wieku stał się popularny także w innych częściach świata, w tym w Europie. Dziś jest dyscypliną na kulinarnych Mistrzostwach Świata i Mistrzostwach Europy, a najpopularniejszymi owocami i warzywami używanymi w carvingu są: arbuzy, melony, dynie, papaje, ananasy, rzodkiew, buraki, selery, czy marchewki.
18-latek zainteresował się tworzeniem form z owoców i warzyw na dniach otwartych Zespołu Szkół Ekonomiczno-Ogrodniczych w Tarnowie. – Jedno ze stanowisk, które zaprezentowała szkoła, dotyczyło właśnie carvingu. Usiadłem za stolikiem i zacząłem rzeźbić w owocach. Spodobało mi się na tyle, że pożyczyłem ze szkoły specjalne noże i wycinałem wzory w domowym zaciszu. Pierwsze próby nie były najlepsze, więc dużo owoców i warzyw nadawało się jedynie albo do zjedzenia, albo do wyrzucenia. Z czasem jednak było coraz lepiej. Nauczyciele zabierali mnie na pikniki i targi, gdzie prezentowałem swoje dzieła. W zasadzie jestem samoukiem. Nie uczęszczałem na żadne specjalistyczne warsztaty. Przede wszystkim podpatrywałem prace światowych carverów na YouTube. Nawet w naszej szkole nie ma zajęć, na których uczylibyśmy się carvingu! – tłumaczy Dawid i dodaje, że nie jest to łatwa pasja. – Przede wszystkim trzeba zainwestować trochę pieniędzy. Profesjonalne noże do carvingu mogą kosztować nawet 1500 zł. Sam do swojej dyspozycji mam dwa zestawy noży tajskich oraz typowy carvingowy sprzęt do wycinania. Jest to hobby dla ludzi opanowanych i dokładnych. Wycinanie w małych owocach i warzywach zajmuje około 7-10 minut, ale już np. w arbuzach może potrwać nawet 1,5 godziny. Trzeba pamiętać, że taką pracę bardzo łatwo zepsuć, dlatego trzeba być bardzo ostrożnym. Liczy się siła nacisku ostrza, czy głębokość cięcia. Taka specyfika pracy przy owocu, czy warzywie powoduje, że często możemy narzekać na ból rąk, czy palców.
W ostatnich dniach młody tarnowianin, jako jedyny reprezentował Małopolskę na finale odbywającego się w Poznaniu konkursu WorldSkills 2020. Młodzież z całej Polski walczyła tam o bilet do Szanghaju w czterech konkurencjach związanych z gastronomią: gotowaniem, cukiernictwem, serwisem i carvingiem. W konkurencji dotyczącej carvingu, oprócz Dawida rywalizowało jeszcze 8 zawodników, m.in. z Łodzi, Opola i Malborka.
– Aby być jednym z finalistów w pierwszej kolejności wysyłałem zdjęcie jednej ze swoich prac. Jej zdjęcie spodobało się na tyle, że zaproszono mnie do wąskiego finału, który odbywał się w Poznaniu. Byłem jedynym przedstawicielem Małopolski. W pierwszym etapie wykonałem rzeźbę Pałacu Sanguszków z buraków i kalarepy z elementami kwiatowymi, czym nawiązałem do historii tarnowskiego „Ogrodnika”. Podczas drugiego etapu, w ciągu 1,5 godziny wykonywałem dwa kwiaty na jednym arbuzie. Poszczególne prace oceniali specjalizujący się w carvingu sędziowie. Zwracali uwagę na to, czy poszczególne cięcia wykonane zostały jednym pociągnięciem, czy nasze rzeźby robią tzw. „efekt wow”, a także, czy odpowiednio dobraliśmy kolorystykę. Ostatecznie nie udało mi się zwyciężyć, chociaż moje prace zostały docenione i w nagrodę otrzymałem voucher na warsztaty carvingu oraz dwa zestawy profesjonalnych noży do rzeźbienia, które na pewno pozwolą mi na systematyczne zwiększanie umiejętności – nie ma wątpliwości uczeń ZSEO w Tarnowie.
Jednym z największych marzeń Dawida jest otwarcie w przyszłości swojej restauracji. 18-latek nie ukrywa również, że ma także kilka planów związanych z carvingiem. – Na pewno będę próbował wystartować w kolejnym WorldSkills już w przyszłym roku. Mając za sobą pewne doświadczenie, postaram się osiągnąć na tej imprezie jeszcze większy sukces. Poza tym niewykluczone, że kiedyś będę prowadził specjalne kursy dla młodych adeptów carvingu, których w naszym mieście w tej chwili ewidentnie brakuje. Być może uda mi się również wyjechać w przyszłości do Tajlandii, aby z bliska przyjrzeć się mistrzom carvingu i poznać kulturę, z której wywodzi się ta technika. Swoje życie bez wątpienia chcę związać z kuchnią, a jeżeli uda się do tego połączyć gotowanie wraz z carvingiem, to byłoby coś naprawdę wspaniałego – kończy z uśmiechem Dawid.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.
Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.