Do wojska po pracę?

Młodzi ludzie narzekają na warunki w jakich przyszło im wkraczać w dorosłe życie. Niewiele kierunków studiów gwarantuje stabilne zatrudnienie, a dla większości założenie rodziny, czy własne mieszkanie jest bardzo odległym marzeniem. Czy właśnie dlatego coraz więcej osób stawia na karierę w wojsku?

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA
fot. Halibutt – Praca własna (Wikipedia.pl)

W 2009 r. wprowadzano w Polsce armię zawodową i zawieszono służbę zasadniczą. W miejsce zasadniczej służby wojskowej utworzono Narodowe Siły Rezerwowe. Głównym zadaniem NSR-u jest wspieranie zawodowego wojska i ludności w czasie klęsk żywiołowych albo ataków terrorystycznych. W poprzednim roku do NSR w całym kraju wstąpiło ponad pięć tysięcy ochotników. Co trzeci nowy żołnierz to kobieta. Również Wojskowa Komenda Uzupełnień w Tarnowie nie może narzekać na brak zainteresowania. – Zgłaszają się do nas osoby, które mają na celu odbycie przygotowawczej służby wojskowej, bądź chcący zasięgnąć informacji dotyczącej naboru do uczelni wojskowych – mówi zastępca wojskowego komendanta uzupełnień w Tarnowie, mjr Wiesław Maciejowski. – W ostatnich latach zauważyliśmy, że od 50 do 100 osób rocznie zgłasza się do naszej jednostki w celu chęci rozpoczęcia nauki na uczelniach wojskowych. Wydaje mi się, że wielu z tych ludzi decyduje się na ten krok, ponieważ wynika on z potrzeby służby dla swojego kraju, stawania w jego obronie, ale również ze względu na zamiłowanie do wojskowości. Zapewne są również takie osoby, dla których jednymi z kryteriów, którymi się kierują jest późniejsza pewna praca oraz stała pensja, które zagwarantują im życiową stabilizację. W ten sposób będą starały się zapewnić w przyszłości godny byt swojej rodzinie. Warto w tym miejscu dodać, że wszystkie osoby które ukończą studia na uczelni wojskowej mają zagwarantowane miejsce w jednostce. Dodatkowo uczelnie wojskowe oferują nie tylko bezpłatne studia, ale także zakwaterowanie i wyżywienie. Koszty, które ponosi przyszły wojskowy są więc niewielkie. O przyjęcie do służby może starać się praktycznie każdy. Warunkiem jest posiadanie polskiego obywatelstwa, ukończone 18 lat, niekaralność za przestępstwo umyślne i wykształcenie co najmniej gimnazjalne dla osób ubiegających się o powołanie do służby przygotowawczej.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Żurowa: Miał być chodnik, powstały... schody

Dobrym przykładem tego, jak kariera w wojsku może zepchnąć na dalszy plan inne życiowe marzenia, jest historia Mateusza Łuczaka, byłego piłkarza Lechii Gdańsk i Korony Kielce, czyli topowych polskich zespołów. Łuczak, mając za sobą występy na ekstraklasowych boiskach, solidne zarobki i nieźle zapowiadającą się przyszłość, w wieku 24 lat postanowił zrezygnować z gry w piłkę i poświęcić się właśnie wojsku! – Wybrałem perspektywę, która zagwarantuje mi emeryturę. Będąc piłkarzem, skończyłbym 35 lat i co dalej? Sportowiec musi utrzymać się z czegoś po zakończeniu kariery, a utrzymać się z piłki potrafią tylko wybitni – mówi w rozmowie z nami były piłkarz i dodaje – Wojsko, to od zawsze była moja pasja. Mój tata związany był z wojskowością blisko 20 lat. A ja? Chciałbym w wojsku spędzić co najmniej 25 lat, a później przejść na emeryturę, bo nie ukrywajmy, ale tak szybka emerytura, to naprawdę spore udogodnienie.

Żołnierze na pewno nie mogą również narzekać na swoje wynagrodzenie. Średnia płaca w wojsku, to około 3 500 zł „na rękę”. Szeregowy dostaje 2 500 zł brutto, a generał – nawet 14 900. Warto zwrócić uwagę również na fakt, że pensja dla wojskowego to nie wszystko. Żołnierz może liczyć także na dodatek z tytułu wieloletniej służby wojskowej, czy dodatek mieszkaniowy, z którego tytułu może otrzymywać kilkaset złotych miesięcznie. Co więcej, żołnierze nie są objęci powszechnym systemem ubezpieczeń społecznych, więc od ich wynagrodzeń nie są odprowadzane składki na ZUS! Z udostępnianych przez MON danych wynika, że 90 procent żołnierzy NSR to młodzi ludzie, którzy nie ukończyli jeszcze trzydziestego roku życia. Ponad 60 procent elewów ma stałą pracę, a 15 procent jest po studiach. Takich, którzy posiadają wykształcenie gimnazjalne jest zaledwie kilka procent. Mimo wszystko, z danych komisji rekrutacji wynika, że najwięcej osób chcących związać swoją przyszłość z wojskiem pochodzi z miejscowości, gdzie znajdują się jednostki wojskowe i występuje duże bezrobocie.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Moja krew, twoje życie

Zastępca wojskowego komendanta uzupełnień w Tarnowie, mjr Wiesław Maciejowski zwraca uwagę jednak na fakt, że nie każdy jest stworzony do tego, aby swoją przyszłość związać z wojskiem. – Osoby, które do nas trafiają często zderzają się z nową rzeczywistością. Zdarza się, że niektórzy po pewnym czasie sami rezygnują. W wojsku istotne jest współdziałanie w grupie, a nie każdy potrafi współpracować z innymi osobami. Okazuje się, że bardzo ważna w życiu niektórych z tych osób jest rodzina i nie potrafią poradzić sobie z rozłąką, która niejednokrotnie wpisana jest w życie żołnierza, chociażby w takich przypadkach, kiedy musi on pełnić służbę w innym garnizonie. Dalekie wyjazdy mogą stanowić jednak atrakcję dla tych, którzy decydują się z nami zostać. Dzięki temu lepiej poznają Polskę, jej historię, a także mają szansę znaleźć – co już niejednokrotnie miało miejsce – swoją drugą połowę. A przecież nie od dziś wiadomo, że za mundurem panny sznurem…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz