Kłamstwo ma krótkie nogi. Podobno nawet najgłębiej skrywana prawda, zawsze wyjdzie na jaw. Coraz częściej doświadczają tego kandydaci na wymarzone przez siebie stanowisko pracy, którzy upiększając swoje CV o nie do końca prawdziwe informacje nie mają świadomości, że pracodawca, niczym detektyw z amerykańskiego serialu, już za chwilę prześwietli całe ich dotychczasowe życie.

Z tegorocznego badania, przeprowadzonego przez IBBC Group i Background Screening Service, dotyczącego kłamstw w CV wynika, że aż 81 proc. osób prowadzących rekrutację spotkało się z kłamstwem ze strony kandydata. To kosmiczna wręcz liczba, świadcząca o tym, jak popularnym zjawiskiem jest nieuczciwość osób aspirujących do podjęcia pracy względem potencjalnego pracodawcy. – Skala zjawiska jest bardzo duża. Na terenie wsi i małych miejscowości ten odsetek jest trochę mniejszy z faktu, że mieszkańcy są ze sobą zżyci i doskonale się znają, więc i o kłamstwo jest trudniej – mówi Monika Klonowska z IBBC Group, firmy zajmującej się zarządzaniem ryzykiem i bezpieczeństwem biznesu.
Najczęściej kłamiemy w informacjach dotyczących naszych dodatkowych umiejętności, wśród których liderem pod tym względem jest biegła znajomość języków obcych, obsługa konkretnego oprogramowania, czy posiadanie odpowiedniej kategorii prawa jazdy. – CV, które dostarczają nam kandydaci, zawsze weryfikujemy ze świadectwami pracy, czy dyplomami z uczelni – mówi Rafał Bednarczyk, dyrektor biura Grupy Azoty. – Z językiem obcym jest różnie. Nie od dziś wiadomo, że ludzie wpisują różne znajomości języków – od podstawowej do biegłej. Dlatego też podczas rekrutacji sami przygotowujemy specjalny test, który weryfikuje umiejętności językowe danej osoby. To najlepszy sposób na to, aby sprawdzić czy mówią prawdę. Pracujemy w przemyśle chemicznym, więc wiele osób, które stara się u nas o posadę w swoim CV wpisuje posiadanie uprawnień do obsługi wózka widłowego, ale my i tak wysyłamy ich na egzamin weryfikujący te umiejętności. Podczas rekrutacji prowadzimy również testy psychologiczne, które pozwalają nam ocenić, czy dana osoba wpisując w swoim życiorysie, że posiada cechy twórcze, jest kreatywna i kompromisowa, rzeczywiście mówi prawdę.
Aby wyeliminować „kłamcę” z procesu rekrutacji, pracodawcy coraz częściej sprawdzają swojego przyszłego pracownika na portalach społecznościowych. Dla nich Facebook, Twitter, czy GoldenLine, to kompendium wiedzy na temat osoby, z którą za chwilę spotkają się na rozmowie kwalifikacyjnej. Publikowane posty, czy zdjęcia mogą zaważyć na ostatecznej decyzji przyszłego pracodawcy o przyjęciu do pracy. Wiele firm, przeważnie dużych korporacji, korzysta także z metody zwanej „background screening”, która polega na zatrudnieniu specjalistów zajmujących się prześwietleniem życiorysu kandydata aplikującego na dane stanowisko. W branży bankowości, finansów, czy farmacji, kontrolowanie kandydatów jest już praktycznie normą. Prezesi dużych przedsiębiorstw doszli bowiem do wniosku, że poniesione na tę metodę koszty są znacznie mniejsze, aniżeli te z późniejszymi wydatkami związanymi z niewłaściwym wyborem pracownika. – Zatrudniamy osobę, która nie ma odpowiednich kompetencji, a o których wcześniej nas zapewniała, więc zmuszeni jesteśmy przeprowadzać dodatkowe, nieplanowane szkolenia. Bywa także, że pojawia się konieczność ponownych rekrutacji, a to wszystko wiąże się z kolejnymi kosztami – mówi Monika Klonowska. – Częściej kłamstwa zdarzają się na poziomie niższych stanowisk, ponieważ na tego typu rekrutacje kładziony jest mniejszy nacisk, przez co są łatwiejsze i szybsze. Im wyższe stanowisko, tym trudniej utrzymać kłamstwo, ponieważ wraz z pozycją rośnie poziom sprawdzenia kandydata. Specjaliści zajmujący się „background screening’iem” potwierdzają dla swojego zleceniodawcy wszystkie informacje, jakie kandydat zamieszcza w swoim CV, mając na uwadze nie tylko miejsca zatrudnienia, czy wykształcenie, ale również dokładne sprawdzenie wszystkich dat, zajmowanych stanowisk, czy nawet… relacji międzyludzkich. W ING Banku Śląskim niejednokrotnie doświadczyli tego, że ktoś zawyżał swoje kompetencje, bądź podawał w swoim CV wyższe zajmowane stanowisko u swojego poprzedniego pracodawcy, niż miało to miejsce w rzeczywistości. – Mamy specjalny dział doradztwa personalnego, który się tym zajmuje. Zdarzały się rekrutacje, kiedy korzystaliśmy z pomocy specjalistycznych firm, ale są to sporadyczne przypadki. Jeżeli mamy kandydata na daną posadę w naszej firmie, to bardzo często kontaktujemy się z jego byłymi pracodawcami. Mieliśmy naprawdę sporo przypadków, kiedy ktoś zawyżał swoje dotychczasowe stanowisko. Przeważnie po wykryciu tego typu nieprawidłowości, taka osoba nie ma najmniejszych szans na angaż. Jesteśmy poważną firmą i wymagamy poważnego traktowania, jak również wzajemnego zaufania – mówi Piotr Utrata, rzecznik prasowy ING Banku Śląskiego.
Pani Daria, która otrzymała pracę w jednym z oddziałów telefonii komórkowej na terenie Tarnowa, nie ukrywa, że przed podpisaniem umowy o pracę, jej obecny pracodawca dokładnie zapoznał się ze wszystkimi wątkami jej dotychczasowej kariery. Wszystko odbyło się jednak za jej zgodą. – Poproszono mnie o podanie numerów telefonów do poprzednich pracodawców. Zatelefonowano do nich, prosząc o opinię na mój temat. Z tego co udało mi się dowiedzieć, swoje zdanie wyrażali nie tylko moi przełożeni, ale także koledzy i koleżanki z poprzednich zakładów pracy. Pytano ich nie tylko, jakim byłam pracownikiem, ale przede wszystkim, jaką jestem osobą, czym się interesuję, czy mam jakieś problemy… Zanim podpisano ze mną umowę, wiedziano o mnie dosłownie wszystko.
Warto zwrócić uwagę, że sfałszowanie CV nie tylko wiąże się z brakiem otrzymania wymarzonej posady, ale również może doprowadzić do surowych konsekwencji prawnych. Kiedy w czasie rekrutacji posłużymy się fałszywymi dokumentami poświadczającymi ukończone szkolenia, bądź uczelnię grozić może nam grzywna, a nawet kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat. Chociażby dlatego Monika Klonowska uważa, że kłamać po prostu się nie opłaca – Pamiętać należy, że nie ma idealnych kandydatów, ani też idealnych ofert pracy. Nawet jeżeli CV kandydata nie spełnia wszystkich oczekiwań pracodawcy, nie zamyka to drogi w procesie rekrutacyjnym, tak jak celowe wprowadzenie w błąd. Kłamstwo, prędzej czy później zawsze wychodzi na jaw. Od sztucznie zawyżanych kompetencji, zdecydowanie wyżej wartościowana jest prawdomówność i lojalność, a także chęć podnoszenia swoich kompetencji…