Pacjenci zadowoleni z personelu, personel zadowolony z efektów rehabilitacji, tak w skrócie można ocenić blisko dwa miesiące funkcjonowania Dziennego Domu Opieki Medycznej w Wierzchosławicach. Osoby biorące udział w projekcie pt. „Dzienny Dom Opieki Medycznej w Wierzchosławicach – Twoja droga do Zdrowia” nie ukrywają, że dotychczasowy czas spędzony w tamtejszej placówce pozytywnie wpływa nie tylko na ich kondycję fizyczną, ale również psychiczną.

pacjenci-ddom-w-wierzchoslawicach
Pacjenci DDOM-u w Wierzchosławicach

Obiekt w Wierzchosławicach, to wynik konkursu ogłoszonego przez Ministerstwo Zdrowia, w ramach którego wniosek o budowę Dziennego Domu Opieki Medycznej złożyło Centrum Zdrowia Tuchów. W całym kraju uruchomiono 41 takich placówek, których głównym celem jest aktywizacja osób w podeszłym wieku. – W tej chwili w Dziennym Domu Opieki Medycznej przebywa 15 osób. Projekt zakłada, że w ciągu 18 miesięcy terapią w placówce zostanie objętych 100 pacjentów. Nasza opieka nad nimi wynosić będzie minimum 30 dni roboczych, ale może być wydłużana nawet do 120 dni, w zależności od potrzeb zdrowotnych danej osoby i rokowań, co do możliwości poprawy jej stanu w przyszłości – mówi lek. Iwona Kurowska, geriatra pracująca w tamtejszej placówce. – Już teraz możemy jednak stwierdzić, iż po blisko dwóch miesiącach funkcjonowania obiektu, widać poprawę zdrowia i kondycji psychicznej praktycznie u wszystkich naszych podopiecznych.

Pacjenci biorący udział w projekcie mają zapewnione wyżywienie, specjalistyczny sprzęt, na którym przeprowadzana jest rehabilitacja, mogą skorzystać z porady psychologa, logopedy, dietetyka, czy lekarza rehabilitacji medycznej. Oprócz tego biorą również udział w zajęciach z muzykoterapii, choreoterapii i biblioterapii. Stworzono nawet specjalny pokój z telewizorem i sofą, w którym mogą się zrelaksować i odpocząć.

– Czujemy się tutaj, jak w domu. W placówce spędzamy pięć dni w tygodniu od godz. 7 do 17. Mamy nadzieję, że zostaniemy tutaj tak długo, jak to tylko możliwe – mówią podopieczni DDOM w Wierzchosławicach. – Dzięki wzięciu udziału w projekcie mogliśmy zawrzeć nowe znajomości. Sam kontakt z drugim człowiekiem dużo dla nas znaczy, ponieważ w domu nie mamy z kim usiąść przy kawie, czy herbacie i spokojnie porozmawiać. Opiekę mamy zagwarantowaną na najwyższym poziomie. Oprócz śniadań, czy obiadów, częstowani jesteśmy również owocami, czy ciastami. Dla nas jest to prawdziwy „dom szczęścia”.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Miodowe lata Alberta Radwana

Do DDOM-u trafiają osoby z różnymi problemami. Jest grupa, w której dominują kłopoty z narządem ruchu, jednak po przeprowadzonych zabiegach rehabilitacyjnych zauważono u większości z nich zmniejszenie ograniczeń zakresu ruchów, lepszą tolerancję wysiłku, czy mniejsze dolegliwości bólowe. Są też osoby obciążone wielochorobowością, prowadzone dotychczas przez wielu lekarzy specjalistów, którzy zazwyczaj ze sobą nie współpracowali. Personel DDOM stara się podejść do ich problemów zdrowotnych całościowo i zoptymalizować ich leczenie. Sporą część reprezentują również pacjenci z zaburzeniami funkcji poznawczych, dla których najistotniejsza jest współpraca z terapeutą zajęciowym, opiekunami medycznymi i pielęgniarkami.

Co ważne, wciąż można zapisać się do projektu. Powstała już wstępna lista osób oczekujących, ale wciąż pozostały jeszcze wolne miejsca. Na kwalifikację do placówki mogą liczyć osoby po pobycie w szpitalu, który zakończył się w ciągu minionych 12 miesięcy, posiadające umiarkowane ograniczenia w codziennym funkcjonowaniu – jest to oceniane m.in. w skali Barthel, której wynik powinien oscylować w zakresie od 40 do 65 punktów. Są to pacjenci, u których występuje ryzyko postępującej niepełnosprawności i uzależnienia od opieki osób trzecich. Projekt dedykowany jest przede wszystkim dla osób, które ukończyły 65 rok życia, ale w uzasadnionych przypadkach przyjmuje się także młodszych pacjentów. – Zdarzyły się również sytuacje, w których odmawialiśmy przyjęcia do DDOM. Kiedyś na kwalifikację zgłosiła się osoba, której stan zdrowia był tak ciężki, że bezpośrednio od nas została skierowana do szpitala. Był także pacjent z zakażonymi ranami i głęboką niepełnosprawnością, więc wskazaliśmy mu formy opieki lepiej dostosowane do jego sytuacji zdrowotnej – mówi lek. Iwona Kurowska i dodaje – Mamy i pozytywne historie, jak chociażby pacjentki, której stan zdrowia był na tyle zły, że mieliśmy podstawy do odmowy jej przyjęcia. Ostatecznie podjęliśmy pozytywną dla niej decyzję dostrzegając jej silne dążenie do większej samodzielności i potencjał, dający nadzieję na poprawę. Osoba ta poruszała się na wózku, miała odleżyny, była w dużym stopniu uzależniona od opieki rodziny. Dziś mogę stwierdzić, iż zrobiła największy postęp wśród naszych podopiecznych. Gojenie jej ran następuje bardzo szybko, mamy lepszą kontrolę nad jej cukrzycą i nadciśnieniem, pacjentka chodzi z różnymi formami asekuracji, z zaangażowaniem bierze udział w każdej proponowanej formie terapii. To najlepszy przykład, że powstanie DDOM-u w Wierzchosławicach było trafną decyzją…

WARTO PRZECZYTAĆ:   Papier drogi jak nigdy!

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz