W DPS-ach jeszcze daleko do normalności

Pandemia koronowirusa odcisnęła spore piętno na działalności Domów Pomocy Społecznej. Miejsca, w których na co dzień funkcjonują osoby wymagające całodobowej opieki, niejednokrotnie były ogniskami COVID19. Obecnie sytuacja jest już opanowana, jednak dyrektorzy poszczególnych placówek w naszym regionie nie ukrywają, że do normalności jeszcze daleka droga. Skrócić mogłaby ją w jakiś sposób szczepionka. Problem w tym, że wśród personelu DPS-ów mało kto jest nią zainteresowany…

Zdecydowanie poprawiła się sytuacja w Domu Pomocy Społecznej w Sieradzy. To właśnie tam podczas pierwszej fali pandemii koronawirusa doszło do największej liczby zachorowań wśród wszystkich DPS-ów w regionie. (fot. Canva)

Do DPS-u z ważnym testem na obecność COVID19
Kilka miesięcy temu koronawirus zbierał ogromne żniwo w DPS-ach w powiecie tarnowskim. W każdej z pięciu placówek prowadzonych przez starostwo powiatowe w Tarnowie, potwierdzone zostały przypadki zakażenia COVID19. Chorowali nie tylko pensjonariusze, ale również opiekujący się nimi personel. Najgorsza sytuacja miała miejsce w Domach Pomocy Społecznej w Stróżach koło Zakliczyna i w Wietrzychowicach. Łącznie w obydwu placówkach stwierdzono koronawirusa u ponad 140 osób! Nie obyło się także bez ofiar śmiertelnych.
Podjęte działania mające na celu ograniczenie transmisji zakażeń spowodowały, że dziś sytuacja w DPS-ach w naszym regionie powoli wraca do normy. Wiele obostrzeń w poszczególnych placówkach nadal ma miejsce, jednak w okresie zmniejszania się zagrożenia stopniowo powracano do organizacji zajęć grupowych, oczywiście z zachowaniem maksymalnych środków ostrożności.

– Normalności nie ma jeszcze na świecie, więc tym bardziej nie może być jej w naszym DPS-ie. Nadal zachowujemy reżim sanitarny i przestrzegamy zaleceń wojewody i starostwa powiatowego w Tarnowie – mówi dyrektorka DPS-u w Stróżach, Małgorzata Chrobak. – Śledzimy na bieżąco pojawiające się nowe wytyczne i wprowadzamy je w życie w naszej placówce. W naszym obiekcie przebywają osoby przewlekle chore psychicznie. Z dostępnych 108 miejsc, mamy kilka wolnych. W ostatnich tygodniach zdarzyło się, że przyjmowaliśmy do siebie nowych pensjonariuszy. W tym celu opieramy się na pewnych wytycznych. Przed przyjęciem do placówki wymagamy potwierdzenia wykonania testu z terminem ważności nie dłuższym niż 6 dni. Dodatkowo ponowny test wykonujemy już we własnym zakresie. Cały czas stawiamy na bezpieczeństwo swoje, jak i naszych pensjonariuszy.

O tym, że do normalności w DPS-ach jest jeszcze daleka droga przekonuje Marta Jamrozik, dyrektorka DPS-u w Nowodworzu. – Nie wróciliśmy jeszcze do normalności i uważam, że jeszcze długo nie wrócimy. Nie minął jeszcze stan epidemii i dobrze to widać również po naszym Domu Pomocy Społecznej. W każdej chwili może nastąpić wzrost zakażeń i musimy być na to przygotowani. Największym problemem dla naszych pensjonariuszy jest izolacja. Przebywają oni na osobnych oddziałach, które nie mają ze sobą kontaktu. Nie mogą też wychodzić poza teren domu pomocy. Dodatkowo wprowadziliśmy zasadę, że przebywając w strefach wspólnych, np. udając się na posiłek, wszyscy przemieszczamy się w maseczkach na twarzach. Naszym pensjonariuszom doskwiera brak odwiedzin rodziny. Ewidentnie widać, że czekają, kiedy te obostrzenia zostaną zniesione. Wszystko zależy jednak od decyzji Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. Wiem, że w części krakowskich placówek odwiedziny pensjonariuszy są już możliwe, a u nas wciąż tego nie ma. Zdecydowanie trudniej w nowej sytuacji odnaleźć się jest paniom, które dużo bardziej są chętne zmieniać środowisko i rozmówczynie, a izolacja od innych oddziałów powoduje, że jest to na razie niemożliwe – mówi dyrektorka placówki wierząc, że być może wszystko wróci do normy wraz ze szczepieniami, jednak w tym miejscu pojawia się pewien problem. – Na razie ze 138 pensjonariuszy chęć zaszczepienia się wyraziło około 100 osób. Dużo mniej zainteresowanych szczepionką jest wśród personelu naszego DPS-u. Jak do tej pory ze 105 pracowników zaszczepić chce się zaledwie 19 osób. Sama postawiłam się zaszczepić. Jestem odpowiedzialna za zdrowie pracowników i pensjonariuszy, więc nie chcę być dla nich potencjalnym zagrożeniem w przypadku zachorowania na COVID19. Wierzę, że po kilku osobach, które zaszczepią się w pierwszej kolejności i które nie będą mieć żadnych skutków ubocznych, również inni zdecydują się na szczepionkę.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Radłów: Odcięty od lasu

Nie będą się szczepić, bo mają przeciwciała
Szczepić nie chcą się również pracownicy pozostałych DPS-ów w regionie. W Karwodrzy z 70-osobowego personelu, jak na razie chęć zaszczepienia się wyraziło… 11 osób. – Czas na zgłoszenie się mija 14 stycznia. Trudno jednak stwierdzić, czy tych osób przybędzie – mówi dyrektorka placówki, Monika Chrobak. – Problemu ze szczepieniami nie powinno być w przypadku naszych pensjonariuszy. W tej grupie mamy praktycznie 100 proc. osób zdecydowanych na szczepienie. Wynika to zapewne z tego, że mieszkańcy naszej placówki chcą powoli wracać do normalności. Obecnie nie może odwiedzać ich rodzina, ani także oni nie mogą opuścić placówki, np. wychodząc do sklepu. Jak na razie do kontaktu z najbliższymi musi wystarczyć im kontakt mailowy i telefoniczny. Niedawno zakupiliśmy jednak dwa laptopy, więc poszczególne osoby będą mogły też przeprowadzać ze swoją rodziną wideorozmowy.

Zdecydowanie poprawiła się sytuacja w Domu Pomocy Społecznej w Sieradzy. To właśnie tam podczas pierwszej fali pandemii koronawirusa doszło do największej liczby zachorowań wśród wszystkich DPS-ów w regionie. – Około 25 proc. naszych pracowników i pensjonariuszy chorowało wówczas na COVID19. Teraz wszystko wróciło do normy i bardzo się z tego cieszymy – mówi dyrektorka placówki, Renata Rubacha. – Zorganizowaliśmy małe spotkanie noworoczne dla mieszkańców naszej placówki. Również wigilia odbyła się w wąskim gronie. Nie zauważyłam również, aby przez pryzmat ogniska koronawirusa, które miało miejsce w naszym DPS-ie, spadło nim zainteresowanie. Jest wręcz przeciwnie. Ludzie starsi mają obecnie bardzo utrudnioną drogę do korzystania ze świadczeń medycznych, dlatego spora grupa takich osób decyduje się na DPS, gdzie opieka świadczona jest na naprawdę wysokim poziomie. W naszym obiekcie mamy 85 miejsc. Jestem pewna, że już wkrótce w całości będą one zapełnione, bo wolnych pozostało naprawdę niewiele. Ze szczepionkami rzeczywiście nie jest za ciekawie. Przeciwnych szczepieniu jest tylko pięciu na 82 mieszkańców naszej placówki, ale już w przypadku personelu, zdecydowana większość nie chce się szczepić. Argumenty są różne. Przeważają jednak takie opinie, że jeżeli już ktoś przechorował koronawirusa, a u nas było to naprawdę sporo osób, to wytworzył przeciwciała, więc szczepienie nie jest koniecznością…

WARTO PRZECZYTAĆ:   Tarnów: Fundacja walczy o schronisko

Szczepić nie chcą się również pracownicy DPS-u w Wietrzychowicach. – Osoby, z którymi rozmawiam, boją się skutków ubocznych wywołanych szczepieniem. Dodatkowo sporo osób z naszej załogi przeszło koronawirusa, przeważnie w sposób łagodny i ma wytworzone przeciwciała. O ile pracownicy są na „nie”, o tyle pensjonariusze w zdecydowanej większości przypadków chcą się szczepić. W tej chwili mamy 69 mieszkańców naszego DPS-u. Pozostało 11 wolnych miejsc. Gmina bardzo rzadko kieruje do naszej placówki nowych podopiecznych. Praktycznie nie zdarza się, aby został do nas przyjęty ktoś, tylko z własnej woli, tak jak to bywało przed pandemią. Przeważnie do naszego DPS-u trafiają osoby, które przebywały w szpitalach. Mamy jednak wewnętrzne procedury. Jeżeli pojawia się u nas nowa osoba, przeprowadzamy jej samoizolację przez 10 dni. Wszystko dla ochrony innych mieszkańców… – mówi dyrektorka DPS-u w Wietrzychowicach, Małgorzata Więcław.

Bez przymusu szczepień
Pytany o sytuację w poszczególnych DPS-ach w regionie starosta tarnowski, Roman Łucarz mówi, że podjęte w odpowiednim momencie przez starostwo decyzje spowodowały, że w porę udało się opanować koronawirusa. – Największe obawy mieliśmy o DPS w Wietrzychowicach, ponieważ tamtejsi pensjonariusze są najbardziej schorowani, mając wiele chorób współistniejących. Ostatecznie zachorowało tam nieco ponad 20 pensjonariuszy, z czego zmarło pięć osób. Trzeba jednak pamiętać też o takich przypadkach, jak ponad 100-letniej kobiecie, której udało się wyzdrowieć. W podejmowanych przez nas decyzjach, zawsze stosujemy się do wytycznych Sanepidu. Z naszej strony wszystkie DPS-y w regionie zostały wyposażone w ubrania ochronne, maseczki, przyłbice, czy środki do dezynfekcji. Niezależnie od tego, że w tej chwili nie mamy stwierdzonego w naszych DPS-ach przypadku koronawirusa, nadal utrzymujemy rygor sanitarny. Musimy mieć wyostrzoną czujność, by sytuacja się nie powtórzyła. Myślę jednak, że po zdobytym przez nas doświadczeniu, przy okazji ewentualnej kolejnej fali COVID19 mamy już wypracowane pewne mechanizmy i łatwiej będzie nam się odnaleźć w takiej sytuacji – mówi starosta i dodaje, że wierzy w to, iż szczepienia na koronawirusa spowodują, że rodziny umieszczonych w DPS-ach osób, ponownie będą mogły je odwiedzać. – Myślę, że po szczepieniach będziemy mogli sobie poluzować w pewnych sprawach, jak np. w temacie odwiedzin. Myślę, że ten wirus pozostanie z nami na bardzo długo, o ile nie na zawsze i będzie funkcjonował w środowisku jak grypa. Szczepienia pozwolą nam wrócić do pewnej normalności. Zaszczepienie pensjonariuszy daje pewne bezpieczeństwo, że nie zachorują oni już na COVID19. Jako starostwo zachęcamy pracowników DPS-ów do zaszczepienia. Uświadamiamy ich, że mają pod swoją opieką ludzi schorowanych i o nich przede wszystkim powinni myśleć. Nie możemy jednak nikogo do szczepionki zmusić. Być może będziemy stosować jakieś formy zachęty, ale przymus nie wchodzi w grę. Nie rozważamy również zwalniania pracowników niezaszczepionych. Dziś ciężko znaleźć pracownika, który mógłby pochwalić się odpowiednimi predyspozycjami do pracy w takim środowisku. Wydaje mi się, że już samo zaszczepienie w ponad 90 proc. pensjonariuszy DPS-ów powinno dać nam pewną barierę bezpieczeństwa…

WARTO PRZECZYTAĆ:   Stadion ważniejszy od zabytku

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.