Wioska Indiańska „Fort Wapiti” w Zalasowej jest odzwierciedleniem obozowiska Indian z Wielkich Równin Ameryki Północnej takich plemion, jak Arapaho, Siuksowie, czy Czarne Stopy. Gromadzona przez Dariusza Szybkę kolekcja indiańskiego rękodzieła wzbudza podziw wszystkich tych, którzy zdecydowali się przekroczyć bramę powitalną tamtejszej wersji Dzikiego Zachodu.

Pasja z dzieciństwa
– Pasją i szacunkiem wobec Indian zaraził mnie mój ojciec – mówi Dariusz Szybka, który w Zalasowej w gminie Ryglice postanowił wybudować prawdziwą wioskę indiańską. – Czytał mi na ten temat wiele książek, zabierał w Bieszczady i opowiadał niesamowite historie dotyczące tej właśnie grupy ludności tubylczej. Później już sam zacząłem spotykać się ludźmi, którzy zajmowali się indiańskimi rękodziełami, tańcem, czy śpiewem, a Zloty Polskiego Ruchu Przyjaciół Indian stały się dla mnie miejscem, gdzie doświadczałem tego najlepiej.
Dariusz Szybka, w stworzonym przez siebie „Forcie Wapiti”, zgromadził wiele replik, ale też oryginałów wykonanych z naturalnych materiałów przez Indian w XIX wieku. Wśród nich możemy znaleźć m.in.: drewno, pióropusze, koraliki, wyprawiane lub surowe skóry jeleni, bizonów, a także mokasyny, koszule, czy legginy z kolcami igłozwierza. – Kolekcjonowałem to 20 lat. W krótszym czasie, nie byłoby szans na zebranie aż tak wielu eksponatów. Sam również zajmuję się rękodziełem i staram się wykonywać pojedyncze egzemplarze. Duża część pochodzi jednak z rezerwatów w Stanach Zjednoczonych. Często zwracam się z prośbą do moich znajomych, którzy wybierają się w tamte rejony, aby przywieźli mi coś do Polski, ponieważ opaty za wysyłkę są bardzo wysokie.
Indianie dla najmłodszych
Sama wioska usytuowana jest w malowniczej okolicy i jest w pewnym sensie punktem widokowym. Wapiti okalają wzniesienia Parku Krajobrazowego Pasma Brzanki i Liwocza z jednej strony, a Kokocza z drugiej. – Kiedy pojawiłem się tutaj po raz pierwszy wiedziałem, że muszę zbudować tu wioskę. Chciałem, aby teren był górzysty. Na początku było kilka problemów, jak chociażby stworzenie drogi dojazdowej, czy liczne powodzie, ale dałem sobie radę. Tutejsi mieszkańcy byli początkowo bardzo zdziwieni, bo nie ma co ukrywać, ale Indianie to raczej temat niszowy. Dziś zachwalają cały projekt i z dumą mówią o wiosce, która w pewnym sensie jest też wizytówką ich miejscowości – mówi pan Dariusz.
Wioska Indiańska w Zalasowej oferuje program edukacyjno- rozrywkowy dla grup szkolnych, przedszkolnych i kolonijnych. Z oferty mogą skorzystać również turyści indywidualni. Kilka razy w roku odbywają się tutaj także imprezy urodzinowe, czy firmowe w typowo indiańskich warunkach. Na program składa się nie tylko prezentacja XIX wiecznych eksponatów rękodzieła indiańskiego, ale także gry i zabawy, takie jak strzelanie z łuku, strzelanie z dmuchawki, rzuty włócznią, rzut na bizonie rogi, tory przeszkód, indiański połów ryb, czy malowanie twarzy. – Zdarza się, że przyjeżdżają do nas osoby z bardzo daleka. W tym roku mieliśmy wycieczkę, aż spod Warszawy. Przygotowany przez nas program trwa blisko 3 godziny. Niesamowitą frajdę sprawia mi fakt, kiedy najmłodsi nasi bywalcy, dowiadują się czegoś nowego o życiu Indian i poznają ich kulturę. Cieszę się, że mogę podzielić się swoją wiedzą z kimś, kogo to interesuje. Na początku było ciężko o promocję. Pamiętam czasy, kiedy jeździłem z ulotkami od szkoły do szkoły, aby przedstawić naszą ofertę. Dziś, dzięki rekomendacjom nie narzekamy na brak zainteresowania – mówi Szybka.
Do Indian dołączą kowboje?
Wioskę odwiedzały już także osoby, które na co dzień mają styczność z kulturą indiańską w Stanach Zjednoczonych. Według ich opinii, jakość eksponatów, które znajdują się w „Forcie Wapiti”, jest bardzo wysoka. Chociażby z tego względu, Szybka marzy o tym, aby wybudować muzeum, w którym mogłyby się znaleźć. – Na chwilę obecną eksponowane są w namiotach, a po każdej większej imprezie musimy przechowywać je w bezpiecznym miejscu. Niewielki budynek, który służyłby za muzeum, byłby nie tylko korzystny dla nas samych, ale i odwiedzających, którzy w komfortowych warunkach mogliby podziwiać indiańskie wynalazki – mówi, po czym dodaje – Być może już za niedługo nasza wioska zostanie poszerzona? Mamy pomysł, aby do Indian dołączyli kowboje. Wtedy w Zalasowej powstałby prawdziwy Dziki Zachód. Sam jeżdżę konno stylem westernowym, więc w roli kowboja chyba bym się sprawdził.
Dariusz Szybka nie ukrywa, że wioska daje mu niesamowitą satysfakcję, mimo iż zdarzały się dni, kiedy chciał z niej zrezygnować. – Były miesiące, kiedy nie dopisywała pogoda i wycieczki hurtowo rezygnowały z naszej oferty. Teraz jednak widzę, że warto było przetrwać ten kryzys. Z roku na rok, coraz bardziej się rozwijamy i cieszymy się coraz większą popularnością. A kiedy z ust dziecka słyszy się, że była to najlepsza wycieczka w jakiej brało udział, to wiesz, że nic więcej do szczęścia nie potrzeba – kończy.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.