Ewa i Roman Fleszarowie z Karwodrzy od ponad 25 lat zajmują się rzeźbą i malarstwem. Wiele ich prac znalazło się na półkach oraz ścianach nie tylko polskich pasjonatów sztuki, ale również w zagranicznych katedrach, bazylikach, a nawet zamkach! Ostatnio małżonkowie postawili przed sobą nowy cel, którym jest wykonanie pomnika wybitnego polskiego reżysera, Stanisława Barei. Monument miałby stanąć na jednej z tarnowskich ulic.

Pani Ewa i pan Roman poznali się na studiach. Wspólnie ukończyli Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu. Od 1992 roku aktywnie uczestniczą na rynku sztuki, prezentując swoją twórczość na wielu wystawach w kraju i za granicą. – Dla nas sztuka, to pasja. Zafascynowanie tą branżą odbywa się już we wczesnych etapach życia, a kiedy jest ono bardzo mocne, to pozostaje z człowiekiem na bardzo długie lata – mówi Roman Fleszar, który swoją żonę sprowadził do podtarnowskiej miejscowości, aż ze Szczecinka. – Zawsze próbowaliśmy pracować razem. Ewa nigdy nie miała stałej pracy. Próbowała utrzymać się wyłącznie z rzeźby. Ja w tym czasie malowałem obrazy. Pozostaliśmy wierni swojej profesji, co zaowocowało tym, że dziś z tego żyjemy.
Fleszarowie w swoim domu, a także dwóch przydomowych pracowniach wykonują nie tylko rzeźby pomnikowe, ale również statuetki, medale, czy tablice pamiątkowe. Dodatkowo realizują wiele zleceń związanych z malarstwem ściennym i sztalugowym, a także iluzjonistycznym i dekoracyjnym. Pierwsze zamówienia pojawiły się stosunkowo szybko, a później przyszła kolej na realizację dużych zleceń, wśród których znalazły się m.in. wykonanie drzwi z brązu oraz malarstwa ściennego w bazylice św. Antoniego w Baumont w USA, polichromia w katedrze św. Jakuba w Orlando, czy wykonanie ściennych dekoracji w zamku szkockim w Chinach. – Praca nad ponad 4- metrowymi drzwiami z brązu zajęła mi blisko trzy lata! Mąż malując freski w katedrze w Orlando spędził w USA sześć miesięcy, pracując dziennie po 12-15 godzin. Kiedy wrócił do Polski, przez trzy miesiące nie wziął do ręki farb i pędzla – mówi pani Ewa. – Jednak właśnie dzięki takim zleceniom możemy żyć z tego co kochamy. Nasze prace zostały docenione i same stanowią dla nas reklamę. Powierzono nam zaprojektowanie i wykonanie wielu statuetek i medali, wśród których znalazły się: Tarnowska Nagroda Filmowa, statuetka wręczana już od 20 lat podczas Festiwalu Komedii „TALIA”, czy „Tuchowski Melaniusz”.
W pracy państwa Fleszar zdarzają się również nietypowe zamówienia. Swego czasu zgłosili się do nich przedstawiciele firmy Toyota, którzy zażyczyli sobie, aby przygotować statuetkę z okazji otwarcia nowej fabryki silników. – Trofeum miało być odzwierciedleniem silnika turbo diesel. Niestety do momentu premiery nie był on nigdzie prezentowany i dysponowaliśmy jedynie jego zdjęciami, a na ich podstawie ciężko było wykonać statuetkę, która odpowiadałaby oryginałowi. Toyota wyszła więc temu naprzeciw i zaproponowała, abyśmy trofeum wykonali… na terenie ich fabryki. W ten oto sposób nowy silnik leżał przed moimi oczyma, a ja wykonywałam projekt statuetki. Najśmieszniejsze w tym wszystkim było to, że podstawa musiała być bardzo lekka, a całość nie mogła przekroczyć 1,5 kg. Powód? Trofeum miało zostać przetransportowane samolotem do Japonii i chciano w ten sposób zmieścić się w limicie bagażu podręcznego – śmieje się pani Ewa.
Obecnie małżeństwo z Karwodrzy pracuje nad kilkoma projektami. Pan Roman jest w trakcie realizacji portretu dla prywatnego inwestora, natomiast pani Ewa zajmuje się projektem ławeczki Paderewskiego, która ma stanąć na ciężkowickim rynku. Fleszarowie nie ukrywają jednak, że w planach mają wykonanie posągu Stanisława Barei, który miałby stanąć w centrum Tarnowa. – Nie dawno zakończyłam jego projekt. Byłaby to postać reżysera w skali 1:1, ubranego w kostium misia, trzymającego w ręce jego głowę. Obok pomnika pojawiłoby się również tzw. krzesełko reżysera, na którym każdy mógłby usiąść i zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. W żadnym mieście w kraju nie ma pomnika Stanisława Barei, a przecież cytaty z jego filmów nadal są obecne w naszym życiu. Tarnów wydaje nam się idealnym miejscem do uhonorowania jego osoby. To właśnie tutaj od 30 lat odbywa się festiwal Tarnowskiej Nagrody Filmowej. Teraz piłeczka leży po stronie urzędników, z którymi rozmawialiśmy już na ten temat. Jeżeli będą zainteresowani naszym pomysłem, to bezzwłocznie ruszymy do jego realizacji.
Dom państwa Fleszarów cały czas tętni życiem. Co jakiś czas pojawiają się w nim uczniowie przede wszystkim ze szkół z terenu Tuchowa, którzy zgłębiają techniki malarstwa i rzeźbiarstwa. – Mając porównanie z zagranicznym rynkiem sztuki, niestety w naszym kraju nie dba się o uwrażliwianie młodych ludzi na sztukę. Uważam, że to błąd. Właśnie poprzez sztukę dzieci wyrażają swoje uczucia. Zamiast uczyć o obrazach, czy farbach, dzieciom należy te farby dać, by uwolniły z siebie duszę artysty. Żona często bierze udział w warsztatach organizowanych w tarnowskich szkołach i opowiada o sztuce rzeźbienia. Sam również jestem wykładowcą na jednej z uczelni. Dodatkowo nasz dom odwiedzają dzieci z różnych szkół, aby zobaczyć jak powstają obrazy oraz rzeźby. Mamy nadzieję, że swoją twórczością zarazimy inne młode osoby, które pójdą naszym śladem i będą tworzyć niesamowite dzieła, dzięki którym pamięć o nich przetrwa kolejne pokolenia -kończy pan Roman.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.