Katarzyna Skórska – Sworst od najmłodszych lat podróżuje po świecie. Zwiedziła wiele europejskich krajów, jednak jeden z nich upodobała sobie do tego stopnia, że postanowiła założyć własny video blog, na którym dzieli się informacjami na jego temat. Co takiego fascynującego jest w Grecji i tamtejszych obywatelach, o których opowiada w swoich nagraniach?

Fascynacja Grecją rozpoczęła się od ojca pani Katarzyny, który uprawiając windsurfing zabierał ją w różne zakątki świata. – Kiedy wracał z podróży, zawsze był zadowolony. Podobało mu się poznawanie nieznanych dotąd kultur. Do Grecji czuł jednak coś niesamowitego, to jak miłość od pierwszego wejrzenia. Nie było roku, abyśmy kilka razy nie odwiedzili tego kraju – mówi pani Kasia, która jednak dopiero po śmierci ojca zafascynowała się Grecją w takim stopniu, jak on. – Tata zmarł nagle. To był dla mnie cios. Chcąc uwolnić się od tego cierpienia postanowiłam kupić bilet samolotowy na Kretę i tam patrząc na morze odciąć się od otaczającej rzeczywistości. Okazało się, że nie tylko zapomniałam o obecnym świecie, ale również poznałam nowy, grecki świat, który całkowicie mnie do siebie wciągnął.
Tarnowianka zaczęła kupować książki na temat Grecji i tamtejszych zwyczajów. Powoli, ale systematycznie uczyła się również języka. Śledziła loty samolotów, dzięki czemu przynajmniej trzy razy w roku opalała się w greckim słońcu. – Od 2013 roku byłam już tam kilkanaście razy. Ludzie niejednokrotnie pytają mnie, co tak bardzo zafascynowało mnie w Grecji i Grekach, a ja zawsze odpowiadam to samo – życiowy luz. Grecy przywiązują wagę tylko do spraw, które są naprawdę ważne. Nigdy im się nie spieszy. Na wszystko mają czas. Dodatkowo są niezwykle gościnni. Kiedy w 2014 roku wybrałam się tam na kilka dni, siedząc w jednej z tawern podeszła do mnie grupka Greków. Zaczęliśmy rozmawiać, aż w końcu złapaliśmy wspólny język. Kolejne pięć dni spędziłam razem z nimi. Jeden z nich zaprosił mnie nawet na obiad. Jego mama przyrządziła ucztę, która przerastała nawet nasze wigilijne kolacje.
To właśnie grecką kuchnię pani Kasia w pierwszej kolejności przeniosła na „własne podwórko”. – W mojej kuchni codziennie powstają greckie zapiekanki, czy sałatki, które w żadnym wypadku nie przypominają marnych podróbek z hipermarketowych półek. Niedługo po raz kolejny zamierzam przyrządzić moją ulubioną musakę, czyli danie przygotowywane na bazie bakłażana, pomidorów oraz mielonego mięsa. Przy gotowaniu często towarzyszy mi również grecka muzyka, którą można w jakimś stopniu porównać do polskiego folku. Naprawdę odpręża, a także powoduje, że uśmiech nie znika z mojej twarzy.

Aby tego było mało, pani Kasia, która z natury jest blondynką, postanowiła zafarbować swoje włosy na czarno. W ten sposób, przynajmniej w niewielkim stopniu, próbuje nawiązać do greckiej urody. Oprócz tego na jej ciele pojawiło się także kilka greckich tatuaży. – Jeden symbolizuje „Boga Ojca”, drugi nieskończoną miłość do mojego zmarłego taty, rodziny i Grecji, natomiast trzeci odwagę. Wszystkie zapisane są greckim alfabetem, który jest naprawdę trudny do opanowania. Pisownia i gramatyka, to ciężki kawałek chleba.
Chcąc zarazić miłością do Grecji inne osoby tarnowianka postanowiła założyć w serwisie internetowym You Tube swój video blog. Od początku roku, w każdy czwartek umieszcza krótkie filmy, w których prezentuje internautom najpiękniejsze zakątki Grecji, tamtejsze zwyczaje, a także proponuje wspólne przyrządzanie greckich potraw. – Dlaczego zdecydowałam się na tego typu promocję Grecji? Od kilku lat dostawałam mnóstwo maili i telefonów od zupełnie nieznanych mi osób, którzy dowiadując się pocztą pantoflową o moich licznych podróżach do tego kraju, chcieli dowiedzieć na jego temat jak najwięcej, ponieważ sami planowali niedługo go odwiedzić. Pomyślałam, że warto wyjść temu naprzeciw i poprzez krótkie filmy rozreklamować Grecję i Greków jeszcze szerzej.
Na swoim „Ellada Vlog”, bo taką nazwę nosi jej kanał największą popularnością wśród oglądających cieszą się przede wszystkim mini przewodniki, w których pani Kasia opowiada o najciekawszych miejscach ukochanego kraju. – Każdy powinien zobaczyć Peloponez. To magiczne miejsce, gdzie roi się od drzew oliwnych. Priorytetem dla zwiedzających powinny być również Ateny. Sama w najbliższym czasie wybieram się na dziewięć dni na Kefalonię, największą z Wysp Jońskich. Zabieram ze sobą kamerę i mam zamiar zrobić duży reportaż na ten temat – mówi tarnowianka, która nie ukrywa, że kiedyś chciałaby zamieszkać w Grecji na stałe. – To moje ciche marzenie. Znajomi od lat wołają na mnie Katerina, stosując grecki odpowiednik Katarzyny, widząc jak bardzo jestem zafascynowana tym krajem i sposobem życia tamtejszych ludzi. Jeżeli kiedyś w Lotto padnie główna wygrana i ciężko będzie się do mnie dodzwonić, to wiedźcie, gdzie mnie szukać – kończy z uśmiechem na twarzy.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.