Kochanie, wygrałem milion!

 

Coraz więcej ludzi gra w zakładach bukmacherskich. Jest to już na tyle popularne zjawisko, że spotykając siedzących na ławce dwóch staruszków, coraz częściej ich rozmowy zamiast sytuacji politycznej w naszym kraju, dotyczą tego kto ile wygrał i co obstawił ostatniego weekendu. Czy właśnie w taki sposób, najczęściej dorabiamy sobie dziś do pensji?

????????????????????????????????????
by Aleszwe (wikipedia.pl)

WYGRAĆ MOŻNA DUŻO, PRZEGRAĆ JESZCZE WIĘCEJ

– Gram od 20 lat. Zaczynałem od zwykłego totolotka, ale od dłuższego czasu obstawiam już tylko wyniki sportowe. Najczęściej oczywiście piłkę nożną – mówi 57 -letni pan Marek z Gorlic, który nie ukrywa, że w swoim życiu więcej przegrał, aniżeli wygrał – Sumując ten cały okres od kiedy gram, uzbierała się tego pokaźna kwota. Średnio miesięcznie wydaję na zakłady około 250 zł. z zarobionych wcześniej pieniędzy. Mnożąc tę kwotę przez 20 lat, wychodzi nam blisko 60 tys zł. Pieniądze niemałe, aczkolwiek nieco ponad połowa się z tego wróciła. Ciągle gram jednak z nadzieją, że przyjdzie kiedyś ten dzień, że zawołam do żony „Kochanie! Wygrałem milion!”. Jak na razie najwięcej udało mi się wygrać pięć tysięcy złotych. Gdyby takie wygrane przychodziły co miesiąc, można byłoby naprawdę godnie żyć – mówi.

Grający najczęściej obstawiają mecze piłki nożnej. I trudno się temu dziwić, bo to przecież sport narodowy w naszym kraju. Mieszkańcy Tarnowa i okolic nie boją się typować wyników meczów w polskiej Ekstraklasie, niemieckiej Bundeslidze, włoskiej Serie A, czy hiszpańskiej La Lidze. Co więcej, coraz większa liczba grających obstawia wyniki spotkań tak „egzotycznych lig” jak: IV liga angielska, liga litewska, czy też finlandzka. – Obstawiam, ale gram przeważnie za małe sumy, tak od 3 zł. do 10 zł. Przy takich zakładach trudno spodziewać się wygranych w wysokości kilku tysięcy złotych, ale zawsze jest szansa zgarnąć kilka „stówek” – mówi 19-letni Kamil, który właśnie wracając ze szkolnych lekcji wstąpił do jednego z punktów bukmacherskich. – Staram się, aby nie stało się to dla mnie nałogiem. Gram przeważnie tylko w weekendy obstawiając piłkarskie zmagania w całej Europie. Pewnego dnia postawiłem na kilka spotkań 5 zł. Kurs był na tyle wysoki, że udało mi się zgarnąć ponad 500 zł. Trzeba mieć jednak masę szczęścia, aby osiągać co jakiś czas takie wygrane. Stwierdzam nawet, że jest to niemożliwe – dodaje.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Młodych nie stać na mieszkanie

BUKMACHERKA SPOSOBEM NA DODATKOWY ZAROBEK?

– Popyt na obstawianie wyników sportowych z miesiąca na miesiąc jest coraz większy – mówi nam jedna z pracownic zakładu bukmacherskiego na terenie Tarnowa. – Raczej wątpię, aby wynikało to z tego, że tarnowianie są coraz bogatsi i mogą pozwolić sobie na tego typu rozrywkę. Bardziej prawdopodobne jest to, że gra w zakładach bukmacherskich stała się w ostatnim czasie dosyć modna, a dodatkowo jest to sposób na szybkie zarobienie dodatkowych pieniędzy. Niestety dla grających ten sposób nie zawsze jest łatwy i większość ludzi przegrywa, a nie wygrywa – mówi.

Przy tablicy z rozpiską meczów na najbliższy weekend spotykamy blisko 70- letniego mężczyznę, który w dłoni, oprócz ołówka i białej karteczki na której będzie zapisywał spotkania, na które postawi pieniądze, trzyma również kupon gry liczbowej Lotto. – Ostatnio częściej obstawiam wyniki meczów w piłce nożnej, siatkówce, koszykówce, no i oczywiście żużel. Nie obstawić zwycięstwa naszych tarnowskich Jaskółek to grzech – śmieje się mężczyzna i dodaje – Ale widzi pan… Mam też w dłoni kupon Lotto. Jestem wierny tej grze już ponad 40 lat! Od zawsze gram na tych samych trzech zestawach liczb. Każdy z tych zestawów, kilka razy przyniósł mi „czwóreczkę”. Czy nadejdzie ten czas kiedy będzie dana mi „szóstka”? Kto wie? Nadzieja umiera ostatnia…

GRASZ? UWAŻAJ, BO MOŻESZ SIĘ UZALEŻNIĆ

Większość grających nie widzi nic dziwnego i niepokojącego w tym, że wydaje pieniądze na zakłady bukmacherskie. Duża liczba klientów tzw. „buka” twierdzi, że lepiej w ten sposób wydać zarobioną gotówkę, niż miałaby ją przeznaczyć na używki typu papierosy, czy alkohol. Pamiętać jednak trzeba, że coraz więcej osób uzależnia się właśnie od… hazardu. W Europie szacuje się uzależnienie od hazardu na poziomie ok. 0,1-2,2 proc w zależności od kraju i obowiązujących przepisów. W Polsce nie stanowi on aż tak dużego problemu społecznego i według różnorakich badań mieści się w granicach poniżej 0,3 proc. Z każdym jednak rokiem, ten odsetek zaczyna niepokojąco wzrastać, a jest to związane z coraz to większą dostępnością różnych form gier hazardowych.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Wygrać z mroczną przeszłością

Zdaniem lekarzy można określić kilka cech, które są charakterystyczne dla ludzi uzależnionych od hazardu. Jedną z nich jest niezdolność i niechęć do tego aby zaakceptować rzeczywistość. Wielu ludzi ucieka w ten sposób do świata marzeń, w tym wypadku tego związanego z hazardem. Uzależnienie od hazardu powoduje wszelakiego rodzaju życiowe problemy. Osoba która jest uzależniona, mimo że te problemy dostrzega, to w dalszym ciągu nie przestaje grać Gra daje jej złudne wrażenie bycia „kimś ważnym”.

Swego czasu TNS OBOP przeprowadził badanie, z którego wynikło, że 13% Polaków brało kiedykolwiek udział w bukmacherskich zakładach sportowych. Wydaje się, że ta liczba systematycznie będzie wzrastać. Coraz więcej osób pojawia się w punktach bukmacherskich, a temat ostatnio dobrze obstawionego spotkania nie jest już tylko sporadycznym zjawiskiem. – Totolotek staje się powoli przeżytkiem. To prawda, że można w nim „wyciągnąć” znacznie większe sumy, niż w zakładach sportowych, ale za to szansa na wygraną jest zdecydowanie niższa. A teraz proszę mi wybaczyć, ale muszę obstawić zwycięstwo AC Milanu. Za chwilkę mecz i pasowałoby zdążyć z zakładem – uśmiecha się pan Marek z Gorlic i szybkim krokiem podąża do okienka…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz