Marcin Kucharczyk – nastoletni mistrz organów kościelnych

Podczas V Festiwalu Organistów Diecezji Tarnowskiej, jedynego takiego konkursu w Polsce, wyłoniono najlepszego organistę w diecezji. Okazał się nim 19-letni mieszkaniec Turzy (gmina Rzepiennik Strzyżewski), Marcin Kucharczyk. Nastolatek z podtarnowskiej gminy wierzy jednak, że organy kościelne, to tylko krótki etap w jego życiu, mając nadzieję na dużą solową karierę.

Marcin Kucharczyk

Mieszkaniec Turzy od dziecka fascynował się muzyką. Od najmłodszych lat jego uwagę przykuwał jednak jeden instrument – organy. – Już w wieku siedmiu lat uczęszczałem na prywatne zajęcia z gry na fortepianie. Cztery lata później rozpocząłem naukę w Diecezjalnym Studium Organistowskim w Tarnowie, a od 2014 roku uczęszczałem do tarnowskiej ogólnokształcącej szkoły muzycznej II stopnia. Obecnie zaczynam studia na Akademii Muzycznej w Krakowie w klasie organów prof. dr hab. Dariusza Bąkowskiego-Koisa. Nigdy w grę nie wchodziła gitara, czy skrzypce. Od zawsze lubiłem dźwięk organów. Podoba mi się muzyka, jaką tworzy się za pomocą tego instrumentu. Pochodzę z katolickiej rodziny, ale nie ukrywam, że często chodziłem do kościoła przede wszystkim, aby… posłuchać muzyki. Będąc małym chłopcem, to właśnie dźwięk kościelnych organów był dla mnie pierwszym prawdziwym koncertem – śmieje się Marcin.

Podczas V Festiwalu Organistów Diecezji Tarnowskiej 19-latek z Turzy pozostawił w pokonanym boju starszych i bardziej doświadczonych organistów. Konkurs składał się z dwóch etapów. Pierwszy z nich, który odbył się w Bazylice Nawiedzenia NMP w Tuchowie, polegał na zaprezentowaniu trzech utworów – dwóch autorstwa Jana Sebastiana Bacha oraz jednego z gatunku polskiej muzyki romantycznej. Podczas finału, który miał miejsce w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Tarnowie, organiści zmierzyli się z również z trzema utworami przygotowanymi przez jury konkursu. – Festiwal odbywa się co cztery lata. Konkurs stał w tym roku na bardzo wysokim poziomie i o moim zwycięstwie zadecydowały niuanse. Bardzo ważną rolę odegrała na pewno muzyczna strona utworu, jednak najważniejsze jest trzymanie stałego pulsu, a także akcentacja w odpowiednich momentach. Te elementy są najwyżej punktowane. Tuż za moimi plecami został sklasyfikowany Jakub Kapała, z którym od lat rywalizujemy na wielu festiwalach. Raz wygrywa on, innym razem ja. To na pewno jeden z większych sukcesów w moim życiu.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Kacper Rokosz - Zakochany w poezji

Marcin Kucharczyk nie ukrywa, że początki jego przygody z organami kościelnymi nie należały do najłatwiejszych. I wcale nie chodzi o stronę muzyczną, czy problemy z dostosowaniem się do nowego sprzętu, na jakim przyszło mu grać, a o… komentarze względem jego osoby miejscowych parafian. – Organistą w kościele zostałem, będąc jeszcze uczniem II klasy gimnazjum. Miałem zaledwie 14 lat. Nie wszyscy potrafili to zaakceptować. Co chwilę słyszałem głosy, że jestem zbyt młody, że nie dam sobie rady i lepiej, aby moje miejsce zajął ktoś bardziej doświadczony. Z czasem okazało się jednak, że ludzie, którzy mnie krytykowali, nie mieli racji. Dzięki zwycięstwu na Festiwalu Organistów Diecezji Tarnowskiej mam nadzieję, że będę przez nich postrzegany już zupełnie inaczej.

Aby prezentować wysoki poziom, należy wiele czasu poświęcić codziennym treningom. Marcin pytany, ile godzin spędził przed klawiszami, lekko się uśmiecha i mówi – Nie da się tego zliczyć. Uważam, że aby dobrze grać na organach, należy ćwiczyć minimum cztery godziny dziennie. To naprawdę duże poświęcenie. Czasami zamiast wyjść z kolegami na podwórko, czy do kina trzeba nastawić się na kilkugodzinne wpatrywanie się w nuty. Bez ćwiczeń nie ma efektów. Dodatkowo nie jest to tania pasja. Wiele zawdzięczam moim rodzicom. To oni kupili mi pierwszy keyboard. Wydali na niego wówczas około tysiąca złotych. Później pojawiło się w moim domu pianino elektryczne za blisko 3 tys. zł, aż w końcu trzy lata temu zakupiłem za podobną kwotę organy elektryczne. Warto dodać, że te, na których ćwiczę pochodzą z lat 80′. Jeżeli komuś zależy na nowym instrumencie, jego cena potrafi osiągnąć nawet 20-30 tys. zł.

Bycia organistą kościelnym 19-latek nie traktuje, jako sposobu na życie i podstawowego źródła dochodu. Jak sam mówi, jest to sposób na zarobienie niewielkich pieniędzy, a przede wszystkim możliwość pokazania swoich umiejętności przed sąsiadami i znajomymi. – Jestem akompaniatorem chóru „Puellae Orantes”. Gramy wiele koncertów, dzięki którym mogę doskonalić swoje umiejętności również w grze z zespołami. W swoim życiu byłem już laureatem kilku krajowych festiwali oraz międzynarodowych konkursów. Moim marzeniem jest wzięcie udziału w Międzynarodowym Konkursie Organowym w Chartes we Francji. Przez najbliższe lata będę starał się podnieść swoje umiejętności na taki poziom, abym mógł rywalizować na nim jak równy z równym z innymi organistami. W kościele podczas świąt i niedziel nadal będę grał, jednak w przyszłości chciałbym zabrać się za coś bardziej ambitnego. Solowa kariera to byłoby coś! Najważniejsze to skończyć studia z dobrymi wynikami, a następnie dostać się na studia doktoranckie, aby samemu uczyć gry na organach najbardziej zdolnych młodych organistów, bo talentów w naszym regionie nie brakuje…

WARTO PRZECZYTAĆ:   Zbigniew Mączka: Nasz rozwój uzależniony jest od rozwoju Tarnowa

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz