Marcin Zaród – zadawać do domu, ale z sensem!

Marcin Zaród, nauczyciel języka angielskiego w V Liceum Ogólnokształcącym w Tarnowie kilka tygodni temu zapoczątkował ogólnopolską kampanię „Zadaję z sensem”, której celem jest ograniczenie zadań domowych zlecanych uczniom przez swoich nauczycieli. W zaledwie kilka dni akcja zgromadziła na swoim facebookowym profilu 4 tys. nauczycieli, uczniów i rodziców, którzy wymieniają się swoimi spostrzeżeniami na temat zadań domowych.

Marcin Zaród (w środku) ze swoimi uczniami.

W 2013 roku Marcin Zaród sięgnął po tytuł „Nauczyciela Roku” w konkursie organizowanym przez Głos Nauczycielski i Ministerstwo Edukacji Narodowej. Kapituła konkursu stwierdziła wówczas, że tarnowianin jest jednym z najlepszych specjalistów od wykorzystania nowoczesnych technologii na zajęciach szkolnych. Jeszcze nikt nie myślał o rządowym programie „Cyfrowa Szkoła”, gdy jego uczniowie już aktywnie wykorzystywali na zajęciach cyfrowe narzędzia, aby uczyć się skuteczniej i szybciej języka angielskiego. Teraz o nauczycielu z V LO w Tarnowie znowu zrobiło się głośno, a to za sprawą ogólnopolskiej kampanii „Zadaję z sensem”, którą zapoczątkował wraz z Jackiem Staniszewskim, Barbarą Ostrowską, Vitią Bartosovą-Hoffman oraz Karoliną Żelazowską.

– Celem zorganizowanej przez nas akcji jest promowanie empatycznego spojrzenia na zadanie domowe, czyli albo unikanie zadawania zadań w ogóle, albo zadawania go zgodnie z przemyślaną logiką i świadomością praw dziecka do wolnego czasu – mówi Marcin Zaród. – Chcemy połączyć tą akcją nauczycieli, uczniów, rodziców oraz media i instytucje, którym na sercu leży dobro młodych ludzi. Stworzyliśmy w tym celu m.in. profil na Facebooku, który w ciągu kilku dni polubiło 4 tys. nauczycieli, uczniów i rodziców.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że z danych Instytutu Badań Edukacyjnych wynika, że 97 proc. nauczycieli uważa, że prace domowe są niezbędne. Co ciekawe, blisko 40 proc. z nich twierdzi, że praca domowa musi być zadawana, aby dzieci opanowały materiał, który nie został omówiony w szkole ze względu na brak czasu. Dodatkowo w 2012 roku temat zadań domowych analizowany był przy okazji badania kompetencji 15-latków PISA. Stwierdzono wówczas, że polscy gimnazjaliści poświęcają zadaniom domowym znacznie więcej czasu niż ich rówieśnicy w większości krajów OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju zrzeszająca wysoko rozwinięte i demokratyczne państwa). W sytuacji, kiedy średni czas na wykonanie zadań domowych w krajach OECD wynosi mniej niż 5 godzin tygodniowo, to w przypadku polskich gimnazjalistów wyniósł blisko 7 godzin w ciągu tygodnia.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Miejskie autobusy nie pojadą już więcej do podtarnowskich gmin?

– Akcję „Zadaję z sensem” zorganizowaliśmy spontanicznie. Zrodziła się ona podczas 26 odcinka podcastu EduGadki, którego bohaterką była Joanna Urbańska, „Nauczyciel Roku 2016”. Stwierdziliśmy wówczas, że bardzo często uczniowie są przepracowani. Naszym celem jest dostarczenie jak największej liczby argumentów za ograniczeniem zadawania prac domowych, a także wsparcie zmiany jakościowej zadawanych zadań przez wymianę doświadczeń pomiędzy nauczycielami, rodzicami i uczniami, a w przypadku niektórych przedmiotów, np. plastyki, zajęć technicznych czy religii, apelujemy wręcz do nauczycieli o rezygnację lub ograniczenia zadań do całkowitego minimum. Jeśli w ogóle zadajemy, to praca domowa powinna skłaniać do rozwijania umiejętności, a nie przekazywania informacji – mówi Marcin Zaród, podkreślając przede wszystkim brak sensu zadawania prac domowych, które ciężko stwierdzić, czy zostały odrobione przez konkretnego ucznia. – Nie rozumiem pracy domowej z plastyki, gdzie zadaniem ucznia jest dokończenie jakiegoś obrazu. W wielu przypadkach uczniowie w takich sytuacjach są wyręczani przez swoich rodziców lub starsze rodzeństwo. Końcowa praca w żadnym stopniu nie wskazuje na to, że została wykonana przez ucznia, ale nauczyciel nie ma możliwości, aby to sprawdzić i zmuszony jest wstawić dobrą ocenę. Takie działanie negatywnie wpływa na psychikę dziecka i jego rozwój. Za wszelką cenę walczymy wówczas o stopnie, a nie podnoszenie swoich umiejętności.

Tarnowski nauczyciel zdaje sobie sprawę z tego, że zorganizowaną kampanią w pewien sposób wytoczył wojnę swoim kolegom po fachu, jednak jak zaznacza, rzadko słyszy pod swoim adresem słowa krytyki. – Oczywiście zdarza się, że ktoś na Facebooku napisze coś złośliwego, ale to normalne. Nauczyciele są różni. Różnią się wiekiem, specjalnością, czy podejściem do zawodu. Nie do wszystkich z nich trafi nasza akcja. Warto jednak zaznaczyć, że słyszymy wiele pozytywnych opinii na temat naszej kampanii. Wynika to po części z tego, że nauczyciele są również… rodzicami. Doskonale wiedzą, jak często wyglądają wieczory w ich domach. Zamiast spędzać czas w gronie rodziny i budować wspólne relacje, często każdy siedzi w swoim kącie i zajmuje się swoimi sprawami. Słyszałem już o historiach uczniów, którzy zmuszeni byli rezygnować z uczęszczania na kółka zainteresowań, ponieważ nie wyrabiali się z odrabianiem zadań domowych. Takie sytuacje na pewno do niczego dobrego nie prowadzą, ponieważ nakładając zbyt dużo obowiązków tak młodej osobie, zabieramy jej rozwój w dziedzinach, które ją interesują.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Bogdan Wszołek i wiejska astronomia...

Marcin Zaród apeluje jednocześnie, aby akcji „Zadaję z sensem” nie mylić z rozpoczętą również niedawno kampanią „Dom to nie filia szkoły”, którą zorganizowali rodzice uczniów twierdząc, że pedagodzy nie mają takich uprawnień i każąc ich pociechom odrabiać zadania po lekcjach, naruszają Konstytucję i prawo międzynarodowe. – My nie mamy zamiaru nauczycielom niczego zabraniać. Chcemy jednak, aby każdą zadaną przez siebie pracę domową wcześniej odpowiednio przemyśleli. Jestem nauczycielem, który jeszcze pięć lat temu nie zadawał praktycznie żadnych prac domowych. Dziś robię to raz w tygodniu. W większości moje prace domowe nie polegają jednak na napisaniu wypracowania, a np. obejrzeniu angielskojęzycznego serialu i wyłapaniu mniej znanych słówek. Uczniowie mają wówczas możliwość połączenia przyjemnego z pożytecznym. Już dzisiaj 70 proc. wiedzy, którą uczniowie zdobywają, nie pochodzi ze szkoły, a z codziennych doświadczeń. Wiele badań i analiz jasno pokazuje, że praca domowa ma sens, ale głównie wśród starszych uczniów, natomiast w szkole podstawowej nie ma wpływu na efektywność uczenia się. Wierzę, że kampania „Zadaję z sensem” okaże się sukcesem i przyniesie zmiany w polskim szkolnictwie. Stworzona przez nas akcja, to również w pewnym sensie praca domowa dla nauczycieli. Musimy nauczyć się, jak zadawać, żeby to miało sens i nie zabijało kreatywności naszych uczniów…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI

Dodaj komentarz