Nowe przepisy uderzą po kieszeniach?

Sejm uchwalił zmiany w pierwszeństwie pieszych, a prezydent RP, Andrzej Duda podpisał już ustawę wprowadzającą zmiany w kodeksie drogowym. Co ulegnie zmianie? M.in. pojawi się zakaz… używania telefonu w trakcie przechodzenia przez przejście dla pieszych. Wiele osób twierdzi, że zmiany są konieczne, ponieważ poprawią bezpieczeństwo na drogach. Nie brakuje jednak i takich głosów, które mówią, że są to kolejne przepisy, które uderzą obywateli po kieszeniach.

Fot. Canva

Pod koniec stycznia polscy posłowie  stosunkiem głosów – 423 za i 22 przeciw uchwalili nowelizację przepisów drogowych, która wprowadzi trzy zmiany mające poprawić poziom bezpieczeństwa. Nowe prawo ma wejść w życie 1 czerwca tego roku. Zmiana przepisów wynika m.in. z tego, iż europejskie dane pokazują, że Polska jest jednym z najbardziej niebezpiecznych unijnych krajów dla pieszych. Statystyki mówią o tym, że w przeliczeniu na milion mieszkańców w ciągu roku śmierć w wypadkach ponoszą u nas 22 piesze osoby. Europejska średnia to tylko 10 osób.

Jedną z najważniejszych zmian będzie pierwszeństwo dla pieszych jeszcze przed przejściem. Kierowca, który swoim pojazdem zbliża się do przejścia, będzie musiał zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu oraz zmniejszyć prędkość w taki sposób, aby nie narazić go na niebezpieczeństwo. Po wejściu w życie nowelizacji obowiązkiem kierowcy będzie także ustąpienie pierwszeństwa pieszemu wchodzącemu na przejście albo znajdującemu się na nim. Rozszerzenie udzielenia pierwszeństwa pieszemu wchodzącemu na przejście dla pieszych w nowej ustawie nie dotyczy tramwajów.

Nie jest jednak tak, że od teraz pieszy będzie pod specjalnym nadzorem i nie będą grozić mu ewentualne mandaty. W trakcie wchodzenia lub przechodzenia przez jezdnię albo torowisko pieszych obowiązywał będzie zakaz korzystania z… telefonów komórkowych oraz innych urządzeń elektronicznych. Ustawodawca stwierdził, że rozmawiające, czy wpatrujące się w swój telefon osoby na przejściu powinny być karane za to, że narażają siebie i innych na niebezpieczeństwo, przez fakt, iż nie są skoncentrowane na przejeżdżających samochodach, a na swoim smartfonie. Konsekwencją takiego zachowania będzie mandat w wysokości 100 zł.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Policjant w skórze komandosa

Pytani przez nas tarnowianie o taką zmianę w przepisach, są podzieleni. Nie brakuje osób, które twierdzą, że rzeczywiście zakaz wpatrywania się w telefony na przejściach dla pieszych powinien obowiązywać już od dawna, ale nie brakuje też głosów, że jest to kolejne narzędzie do karania obywateli. – Mamy już i tak sporo zakazów związanych z pandemią koronawirusa. Teraz Państwo dorzuca kolejne, tym razem w kodeksie drogowym. Uważam, że to celowe szukanie kolejnych pieniędzy w portfelach obywateli. Nie wydaje mi się, aby głównym powodem wypadków na przejściach dla pieszych było wpatrywanie się w telefony komórkowe. Wina zdecydowanie częściej leży po stronie kierowców, którzy nie stosują się do obowiązującej prędkości – mówi nam jeden z mieszkańców naszego miasta.

Naczelnik wydziału ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie, nadkom. Sebastian Bąk mówi, że w naszym regionie mundurowi dostrzegają problem wpatrujących się w smartfony pieszych i według mundurowych zmiany w prawie są słuszne. – Problem jest widoczny zwłaszcza wśród młodzieży. Młodzi ludzie dochodzą do przejścia dla pieszych lub przechodzą w miejscu niedozwolonym wpatrzeni w smartfona i nie dostrzegają zagrożenia. Kiedy widzimy takie sytuacje, natychmiast reagujemy. Dzięki zmianie przepisów nadal będziemy wykonywać swoją pracę tak, jak do tej pory, jednak dodatkowo pojawi się do naszej dyspozycji narzędzie w postaci mandatów. Co do przepisu, w którym pieszy będzie miał pierwszeństwo przed każdym pojazdem, z wyłączeniem tramwajów, rzeczywiście daje się pieszemu trochę więcej możliwości, jednak i on nie może zapominać o pewnych swoich obowiązkach. Przepisy nie zwalniają go z dbania o swoje bezpieczeństwo. Pieszy nie może myśleć o tym, że zawsze mając pierwszeństwo, nic mu nie grozi. Nigdy nie wiadomo, czy nie trafi na pirata drogowego… Warto jednak zaznaczyć, że porównując liczbę kolizji i wypadków z udziałem pieszych na przejściach w Tarnowie i powiecie tarnowskim w ostatnich latach, odnotowaliśmy bardzo duży spadek. W 2019 roku mieliśmy ponad 20 takich sytuacji, a w 2020 roku było już ich tylko 6. Wynika to nie tylko z dobrej postawy kierowców i pieszych, ale również z naszych działań w rejonach przejść dla pieszych takich, jak: aktywność policjantów w tych miejscach, pomiary prędkości, czy wyłapywanie wykroczeń dokonywanych przez pieszych.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Żabno: Pominięci w rozmowach

Warto zaznaczyć, że wśród zmian w prawie drogowym, które wejdą w życie w czerwcu znajdują się jeszcze dwa zapisy, które dotyczą kierowców. Rząd ujednolici ograniczenie prędkości w terenie zabudowanym. Bez względu na porę dnia będzie to 50 km/h. Dziś w godzinach 23-5 wynosi 60 km/h. Ciekawostką jest fakt, że Polska jest… jedynym krajem Unii Europejskiej, w którym przepisy pozwalają na szybszą jazdę w nocy niż w dzień. Oprócz tego nowe przepisy przewidują, aby na drogach szybkiego ruchu (autostradach i drogach ekspresowych) bezpieczna odległość między pojazdami wynosiła połowę aktualnej prędkości, czyli kierowca jadący 100 km/h musi jechać 50 m za poprzedzającym samochodem, a w sytuacji 120 km/h – 60 m. Wyjątkiem będzie sytuacja, w której kierujący pojazdem wykonuje manewr wyprzedzania.

Takie zmiany podobają się dyrektorowi Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Tarnowie, Pawłowi Gurgulowi. – Na temat ujednolicenia ograniczenia prędkości w terenie zabudowanym już kilkukrotnie rozmawiałem z samymi policjantami. Oni również mówili, że kierowcy bardzo często tłumaczyli się im, że nie spoglądali na zegarek i nie wiedzieli, czy jest jeszcze przed 23. czy też już po godz 5. rano i jechali nadal o 10 km/h za szybko. Ujednolicenie prędkości bez względu na godzinę jest dobrym posunięciem. Udowodnione jest, że im mniejsza prędkość, tym szybciej zatrzymamy pojazd i skutki wypadku są mniejsze. Co do zachowania odpowiedniej odległości między pojazdami na drogach szybkiego ruchu, to nie jest to nowy pomysł. Na zachodzie już od dawna takie przepisy mają miejsce. Nie wiem tylko, jak będzie przebiegało egzekwowanie tego przepisu. Nie da się jednak ukryć, że mnóstwo wypadków ma miejsce właśnie w sytuacjach, kiedy kierowcy nie zachowują odpowiedniej odległości. Najczęstsze kolizje to te, kiedy samochód uderza w tył drugiego pojazdu. Na pewno do wprowadzonych od czerwca zmian trudniej będzie dostosować się kierowcom, którzy od kilku lat mają prawo jazdy niż tym, którzy będą dopiero zdawać egzamin. To jest podobna sytuacja, jak ze złymi nawykami prowadzenia pojazdów, czyli np. niewłaściwym trzymaniem rąk na kierownicy, czy też trzymaniem ręki na lewarku… Trudno doświadczonemu kierowcy wyeliminować te błędy. Dużo łatwiej jest nauczyć tego nowego kierowcę. Wierzę jednak, że z czasem przyzwyczaimy się do tych zmian i wszystkim wyjdą nam one na dobre, co przełoży się na poprawę bezpieczeństwa na drogach…

WARTO PRZECZYTAĆ:   Życie na fali. Niesamowita pasja krótkofalowców

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.