Mariusz Chryk specjalizuje się w produkcji szczepionych sadzonek najnowszych odmian winorośli odpornych na choroby. Materiał na sadzonki i łoza odmian szlachetnych sprowadza ze specjalistycznych zakładów szkółkarskich we Francji, Niemczech i Austrii. Produkuje też wina. A to wszystko we wsi Brzozowa znajdującej się na terenie gminy Gromnik.

– Ludzie pukali się w głowy. Wino? Hiszpania, Włochy, Francja, ale nie Polska! I do tego jeszcze w Brzozowej! – śmieje się Mariusz Chryk z opinii osób, z którymi spotkał się na początku swojej przygody z winnicą. Do Brzozowej przyjechał z województwa lubuskiego, które do niedawna dominowało w polskim winiarstwie. Ze względu na to, że jego żona pochodzi z okolic Gromnika, w 2003 roku zdecydowali się na przeprowadzkę i tutaj pan Mariusz założył swoją uprawę. – Mój dziadek zarządzał jedną z największych winnic w przedwojennej Polsce. Winiarstwo mam więc we krwi. Sporo czasu spędziłem na nauce. Między innymi wyjechałem do Beaujolais, gdzie poznawałem tajniki winiarstwa. W kolejnych latach odwiedzałem Niemcy, Szwajcarię i znowu Francję. Jeździłem po różnych winnicach i teoretyczną wiedzę uzupełniałem o praktykę.
Po wielu namowach ze strony żony, w 2008 roku postanowił wziąć udział w Święcie Polskich Win we Wrocławiu. Był to pierwszy konkurs, na którym wystawił wina swojej produkcji. – Zabrałem ze sobą 7 rodzajów win. Miałem trochę obaw, ponieważ rodzina zawsze inaczej oceni jakość twojej produkcji, aniżeli osoby z zewnątrz. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy okazało się, że wszystkie wina, z którymi się tam pojawiłem zostały nagrodzone! To utwierdziło mnie w przekonaniu, że na tym terenie można wytwarzać fantastyczne trunki. Jego winnicę zaczęło odwiedzać wielu gości z różnych rejonów świata. Francuzi, których gościł u siebie stwierdzali, że trunki, które produkuje mogą stawać w jednym szeregu z ich najlepszymi winami. Szwajcarzy nie wierzyli, że tak świetny napój można wyprodukować w polskich warunkach. Winiarz z Brzozowej nie ukrywa, że duży wpływ na to, ma jego ekologiczny sposób uprawy. – Nie stosuję żadnej ostrej chemii, a w czasie produkcji nie spotka się u mnie żadnych dodatków, aromatów, czy sztucznych barwników. Poza tym na dobrą jakość wina duży wpływ ma tutejszy specyficzny mikroklimat. Pogoda jest nieprzewidywalna i to podstawowa trudność, ale też duża różnica temperatur jesienią jest niezwykle korzystna i powoduje, że rośliny wytwarzają mechanizmy ochronne, które zabezpieczają je przed chłodem, jednocześnie zmieniając smak trunku w sposób, który jest ciężko uzyskać w innych rejonach świata. Wino dzięki temu staje się bardzo aromatyczne.
Należy pamiętać o tym, że winnicę zakłada się na kilkadziesiąt lat. Prawidłowo prowadzona winorośl owocuje dobrze nawet 45 lat. Najważniejszą rzeczą jest wybór odpowiedniego miejsca oraz odpowiednie przygotowanie ziemi. Dopiero po tym wybór odmiany i zakup jak najlepszych jakościowo sadzonek. – Wszyscy, którzy chcieliby uprawiać winorośl muszą pamiętać o tym, że trzeba poświęcić temu mnóstwo czasu i pracy. W swojej winnicy posiadam ponad 5 tys. krzaków, z których mogę wyprodukować 5 tys. butelek dobrej jakości wina Winnicy nie można zostawić samej sobie. To trzeba czuć. Dać się pochłonąć. Gdy zbiera się winogrona, przetwarza je, śpi się po kilka godzin dziennie. Winiarz musi doglądać, czy wszystko dobrze pracuje – mówi Chryk i dodaje – Podstawą jest mieć mały ciągnik, kosiarki, opryskiwacze i glebogryzarki. Założenie winnicy wiąże się z bardzo dużymi kosztami, ale to się zwróci. Kiedy rozpocznie się sprzedaż wyprodukowanych trunków, to kwestia kilku lat, aby zacząć wychodzić na plus i zarabiać naprawdę dobre pieniądze.
Mariusz Chryk utrzymuje się ze sprzedaży sadzonek. W swojej kolekcji ma ponad 100 odmian. W tym roku posadził kolejne. – Sprzedaż sadzonek odmian przerobowych rozpoczynam już jesienią, pod warunkiem zgłoszenia zamówienia do końca kwietnia. Pozostałe zamówienia realizuję wiosną po zakończeniu prac związanych z produkcją nowych sadzonek. Do tego czasu sadzonki zabezpieczone woskiem i środkiem grzybobójczym przechowywane są w chłodni. W sezonie od wiosny do jesieni prowadzę również sprzedaż doniczkowych sadzonek wybranych odmian, głównie deserowych.
Jego wielką pasją jest również zdrowe odżywianie. W domowym zaciszu, dla własnych potrzeb, wytwarza sery, jogurty, ketchup z własnych pomidorów, czy wyroby wędliniarskie. – Regionalna kuchnia zachwyca ludzi. Siadając do stołu z całą rodziną, człowiek docenia to, że wszystko co na nim się znajduje pochodzi z własnego ogródka i jest owocem ciężkiej pracy. Wszędzie na świecie, rolnik produkujący dżemy, konfitury może legalnie sprzedać to do wiejskich sklepików z regionalną żywnością. U nas rolnik musi budować przetwórnie, zakładać działalność gospodarczą… To nie do pomyślenia! Przecież nigdy mu się to nie zwróci! – nie ukrywa oburzenia. Co do win, ma jedno marzenie – Bardzo bym chciał, aby małopolskie wina zdobywały wiele nagród na międzynarodowych konkursach. Spożycie wina w Europie w ostatnim czasie nieco spadło i osoby, które je konsumują, chcą pić tylko te najlepszej jakości. Jeżeli przekonamy je do naszych win, to będą do nas przyjeżdżać, degustować i zabierać do swoich krajów, przy okazji je promując. Wszyscy na tym skorzystamy – kończy.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.