Według badania przeprowadzonego przez agencję badań rynku reScope, aż 60 proc. mężczyzn w Polsce nosi kilkudniowy zarost lub brodę.

Masz brodę, masz styl

Według badania przeprowadzonego przez agencję badań rynku reScope, aż 60 proc. mężczyzn w Polsce nosi kilkudniowy zarost lub brodę. Jedni zapuszczają zarost dla swojej drugiej połówki, innych męczy zbyt częste golenie, ale najczęściej panom brody po prostu się podobają i nie wyobrażają sobie swojej twarzy bez mniej lub bardziej bujnego zarostu. Tym, którym rzeczywiście zależy na dobrze przystrzyżonej brodzie, na pomoc przychodzą barberzy, których w Tarnowie również nie brakuje.

Kim są barberzy? Niektórzy nazywają ich po prostu… golibrodami, jednak barber poza goleniem, zajmuje się również pielęgnacją męskiego zarostu i okolic twarzy stosując do tego mnóstwo kosmetyków.

Podobno to zarost czyni faceta. To właśnie on odróżnia mężczyznę od kobiety i niedojrzałych jeszcze chłopców. Mężczyźni brodę nosili od zarania dziejów. Najpierw służyła im jako ochrona przed zimnem, ale również nie była golona ze względu na brak odpowiednich narzędzi. Dodatkowo twierdzono, że poszerzała i podkreślała linię szczęki, przez co miała wyrażać męskość, honor i siłę. Jak jest dziś? Badania pokazują, że co drugi facet nosi taki lub inny zarost, czyli wąsy, brodę, bródki, bokobrody lub kilkudniowy zarost. Powody są różne. Jedni robią to z lenistwa i wygody, inni nie lubią golić się do gołej skóry, jeszcze inni robią to na prośbę swoich drugich połówek, ale największą liczbę stanowią ci, którym zarost po prostu się podoba.

Adam Grzywacz od 10 lat jest posiadaczem długiej i zadbanej brody. Twierdzi, że nie wyobraża sobie bez niej swojej twarzy. – Lubię ten swój styl na „drwala”, jak często go nazywają. Trzeba jednak pamiętać, że zapuszczanie i utrzymywanie zarostu wcale nie jest mniej absorbujące i czasochłonne od jego golenia. Kosmetyki w postaci balsamów, czy olejków do brody też kosztują, więc trzeba liczyć się z comiesięcznym wydatkiem sięgającym kilkudziesięciu złotych. Na pomoc przychodzą teraz również barberzy, których kilku pojawiło się w naszym mieście. Często potrafią zdziałać prawdziwe cuda.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Marcin Daniec: To jakiś straszny sen! Gwiazdy muszą trenować od rana do nocy!

Kim są barberzy? Niektórzy nazywają ich po prostu… golibrodami, jednak barber poza goleniem, zajmuje się również pielęgnacją męskiego zarostu i okolic twarzy stosując do tego mnóstwo kosmetyków. – To praca, która wymaga od człowieka bardzo dużej dokładności. Broda to coś zupełnie innego niż włosy. Nie każdy potrafi też opanować golenie brzytwą – mówi Piotr Chrapusta z „Barbershop.ZONE”. – Nie da się ukryć, że na brody nastała prawdziwa moda. Brody noszą aktorzy, sportowcy, piosenkarze… Ludzie chcą się upodobnić do swoich idoli, dlatego często przed rozpoczęcie strzyżenia pokazują nam zdjęcia gwiazd i ich zarostów, by właśnie do takiego stanu doprowadzić ich brodę. Wydawać by się mogło, że praca przy zaroście nie zajmuje zbyt dużo czasu, ale jest zupełnie inaczej. Zabiegi potrafią trwać nawet godzinę. Do każdego klienta trzeba podejść indywidualnie. Wybierając styl zarostu, należy pamiętać, że jest on nierozerwalnie związany z całą twarzą. Musi zatem współgrać z jej kształtem, czy pasować do fryzury. Wybór rodzaju brody trzeba też uzależnić od rodzaju zarostu, czyli jego grubości, gęstości, czy koloru. Niestety nie brakuje klientów, którzy marzą o pięknej brodzie, jednak ich zarost jest na tyle słaby, że nie jesteśmy w stanie nic z tym zrobić. Dla niektórych to prawdziwy dramat.

Paweł Stelmach z „Atelier Fryzjerskie”, gdzie również ma wydzieloną specjalną strefę barber mówi, że osoby, które decydują się na zarost, muszą pamiętać o tym, że aby dobrze prezentował się na ich twarzy, powinny dbać o niego również w domowym zaciszu. – Wizyta u barbera raz na dwa tygodnie, czy raz na miesiąc nie wystarczy. Każdy brodacz powinien zaopatrzyć się kartacz, czyli dobrze wydrapującą szczotę do wyczesywania. Skóra twarzy się łuszczy, a posiadając brodę, martwy naskórek pozostaje na niej i wygląda jak łupież. Dodatkowo codzienne wyczesywanie sprawia, że skóra jest bardziej dokrwiona, więc i zarost jest zdrowszy i bardziej elegancki. Warto zaopatrzyć się również w balsamy, które nawilżają zarost, przez co nie jest on twardy w dotyku. Przy krótszych zarostach praktyczne są natomiast olejki. Typy zarostów, na jakie decydują się tarnowianie są różne, jednak w dalszym ciągu daleko nam do abstrakcyjnych zarostów, jakie można widywać na ulicach większych polskich miast. W Tarnowie ciężko spotkać na ulicy kogoś z mocno podkręconym wąsem, czy brodą w różnych kolorach. Przeważają brody na tzw. łopatę, czyli równolegle przystrzyżoną po obu stronach twarzy. Często żałuję, że klienci nie decydują się na inne typy, ponieważ oryginalność jest czymś, co nas wyróżnia z otoczenia i warto na nią stawiać.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Na Marsa z Turzy nie polecą...

Zabiegi wykonywane przez tarnowskich barberów nie są zbyt drogie i najczęściej mieszczą się w przedziale od 20 do 80 zł. Cena uwarunkowana jest przede wszystkim od tego, co zamierzamy zrobić ze swoim zarostem. Trymowanie brody, mycie, modelowanie, prostowanie, golenie brzytwą, pielęgnacja, koloryzacja, to tylko część oferowanych usług. – Koloryzacja brody staje się coraz bardziej popularna. Mężczyźni nie wstydzą się już tego zabiegu tak, jak bywało z tym jeszcze kilka lat temu – mówi Wioleta Kras z salonu „Deja Vu”. – Jeżeli klient chce subtelnie stonować siwe włosy swojej brody, mamy na to sprawdzony sposób. Stosujemy do tego odsiwiacz do brody lub żel koloryzujący. Odsiwianie brody polega na koloryzacji półpermanentnej dającej efekt kamuflażu. Produkt równomiernie się wypłukuje i nie ma tzn. odrostu. Żel koloryzujący daje za to naturalny wygląd, koloryzując zarost subtelnymi tonami, dodatkowo go odżywiając i zmiękczając. Zdarzały się nam już przypadki, że ktoś miał ciemną karnację, ciemne włosy i brwi, a z naszego salonu wychodził z… blond brodą, którą sobie zapragnął. Są też osoby, które marzą o stworzeniu warkoczyków na brodzie. Pomysły są różne, ale praktycznie wszystkie da się zrealizować.

Piotr Słowik z salonu „Elegancik”, który barberem jest od trzech lat twierdzi, że najważniejsze oprócz miłości do tego zawodu jest znalezienie wspólnego języka z klientem. – Trzeba pamiętać, że barberzy często oferują cały pakiet swoim klientom, czyli nie tylko zajmujemy się ich brodami, ale również fryzurami, aby razem tworzyły nienaganną całość. Kiedy ktoś po raz pierwszy odwiedza mój salon, często z jego ust słyszę – proszę zrobić tak, aby było ładnie i modnie. Właśnie dlatego w naszym zawodzie musimy być bardzo ostrożni. Nasi klienci mają twarze podłużne, okrągłe, kwadratowe, owalne, trójkątne, prostokątne, czy w kształcie rombu. Wówczas muszę uświadamiać takie osoby, że nie każdy typ brody będzie pasował do konkretnej twarzy. Nie da się ukryć, że posiadanie zarostu stało się dla znaczącej grupy mężczyzn wręcz stylem życia. To, że coraz częściej odwiedzają nasze salony, nie powinno nikogo dziwić. Dbanie o swój wygląd stało się bardzo modne nie tylko wśród pań. Jeżeli kobiety mają swoje kosmetyczki, do których ustawiają się w długich kolejkach, to i faceci mogą, a wręcz powinni korzystać z usług barberów…

WARTO PRZECZYTAĆ:   Hiszpania zlekceważyła koronawirusa

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *