MC Silk – Rap z punkową duszą

Daniel Ciupryk, znany jako MC Silk wydał właśnie nową płytę zatytułowaną „#Rapunk”. Tarnowianin, określany „najszybszym raperem świata” nie ukrywa, że w przeciwieństwie do większości raperów nie wychowywał się w trudnym środowisku, ale ma twardy charakter, który w jego przypadku ukształtowała m.in. choroba, z którą zmaga się od wielu lat. Muzyka pomaga zapomnieć mu o bólu i pozwala wyrażać własne uczucia podczas nagrań kolejnych utworów.

mc-silk2
MC Silk

Daniel rapem zafascynował się już na początku lat 90-tych. Do dziś pamięta, jak przy kawałkach zespołu Rage Against The Machine spędzał całe dnie i noce. – Moi znajomi fascynowali się rockiem. Sam zaś zakochałem się w rapie. Już wówczas doszedłem do wniosku, że warto byłoby nagrać coś samemu. Zacząłem naśladować różnych wykonawców, zaś ich tekstów uczyłem się na pamięć. Jednak bez wątpienia, to właśnie Rage Against The Machine odcisnął na mnie największe piętno, wpływając przede wszystkim na to jak postrzegam muzykę. Rapu nie traktuję, jako muzyki do tzw. pobujania nóżką, ale przede wszystkim jako formę wyrazu siebie, swoich emocji, czy myśli.

W przeciwieństwie do wielu znanych raperów z Polski, czy zza oceanu, Daniel nie pochodzi z patologicznej rodziny. Dorastał niedaleko ul. Bitwy pod Studziankami. Jak sam o sobie mówi, nie był złym chłopakiem, ale czasami dawał ostro popalić. – Co chwilę zmieniałem szkoły. Albo wynikało to z problemów ze zdrowiem, albo ze złych relacji z nauczycielami. Nie sprawiałem problemów chuligańskich, ale moja natura nie pomagała mi zrozumieć wykorzystywania władzy nauczycielskiej wobec uczniów. W szkole traktowano mnie, jak robota. Miałem mówić to co mi kazano a nie to, co sądzę na dany temat. Krótko ujmując – wszechobecne nakazy. Z tego też powodu nie poszedłem na szkolną studniówkę, która była obowiązkowa. Zamiast tego wybrałem się z koleżanką na imprezę do jej szkoły. Ta decyzja miała późniejsze konsekwencje, bo m.in. dlatego nie zdałem matury z języka polskiego, co wydaje się dość zabawne w kontekście tego, że dziś żyję właśnie z pisania tekstów.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Żabno: Pominięci w rozmowach

Tarnowianin nie ukrywa jednak, że ma coś wspólnego z raperami, którzy dorastali w trudnych środowiskach – twardy charakter. W jego przypadku ukształtowała go choroba, z którą zmaga się od blisko 25 lat. – W wieku 12 lat dowiedziałem się, że jestem chory na zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa. Wówczas wiadomość brzmiała jak wyrok. Lekarze mówili mi, że w perspektywie najbliższych lat wyląduję na wózku. Postanowiłem walczyć o swoje zdrowie! Od tamtej pory raper z Tarnowa codziennie spędza kilka godzin ćwicząc i rozluźniając swoje mięśnie. Każdego poranka, wstając z łózka wykonuje serię zajęć ruchowych mających na celu zmniejszyć ból i sprawić większą ruchliwość stawów. – Bywało różnie. Był moment, gdzie jeździłem już na wózku. Zacisnąłem jednak zęby i podjąłem walkę. Wstając rano człowiek jest cały obolały, czuje się chory, ale musi zabrać się do ćwiczeń. W nocy nie mogę dłuższą chwilę spać w tej samej pozycji, a podczas koncertów stać nieruchomo. Zresztą przed każdym występem, czy spotkaniem z fanami mam obawy, czy choroba się nie nasili. Kiedy mam poważniejsze ataki, nie jestem w stanie wziąć nawet głębokiego oddechu. Nie raz fani pytają mnie – jak to jest z twoją chorobą? Przecież nagrywasz teledyski, udostępniasz zdjęcia na portalach internetowych… A jest to bardzo uciążliwe i męczące. Teledyski nagrywam tylko w momentach, kiedy poczuję się lepiej. Zdjęcia to tylko uwieczniona chwila. Ostatnio zrobiłem sobie sporą przerwę od koncertów, bo nie byłem na tyle silny, aby wyjść na scenę.

Swoją popularność zawdzięcza przede wszystkim własnej aranżacji utworu „Pale kid”, który wykonał w błyskawicznym tempie pozostawiając w pokonanym boju George’a Watsky’iego uważanego do tej pory za jednego z najszybszych raperów świata. MC Silk utwór wykonał nie tylko szybciej, ale również mógł się pochwalić oryginalnym wykonaniem, podczas którego prezentował niespotykaną podzielność uwagi i poczucie humoru. Film z MC Silk’iem obejrzało na portalu You Tube blisko 6 milionów internautów, przez których tarnowianin został okrzyknięty „najszybszym raperem świata”. Niedawno znów zrobiło się o nim głośno, a to za sprawą teledysku, który zadedykował jednemu z najlepszych raperów świata – Eminemowi. – Jestem wielkim fanem Eminema, jednak nie zgadzam się z jego wszystkimi opiniami, chociażby na temat zagranicznych raperów. Amerykanin uznaje swoją osobę za „boga rapu” lekceważąc raperów z innych państw. Swoim teledyskiem i zarazem odpowiedzią na jego samozachwyt chciałem zwrócić uwagę odbiorców na fakt, iż jest masa innych artystów, którzy mają nie mniejszy talent od niego, a nie urodziły się w kraju anglojęzycznym. Sądzę, że mi się to udało. Rapowałem w siedmiu różnych językach, a klip zobaczyło w Internecie blisko 9 milionów ludzi.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Marek Koniarek - "Babajaga" z Katowic

Daniel twierdzi, że nie chciałby być znany tylko z tego, że jest „najszybszym raperem świata”. Zabieg z szybkim rapowaniem miał tylko spowodować większe zainteresowanie jego osobą. – Szybko rapujących ludzi nie brakuje. Filmy udostępnione przeze mnie w sieci miały wzbudzić wśród internautów chęć poznania mojej twórczości. W ostatnich tygodniach światło dzienne ujrzała moja nowa płyta zatytułowana „#Rapunk”. Pierwsza płyta powstawała tylko 4 miesiące, najnowsza zaś dwa lata. „#Rapunk” jest dopracowany i przemyślany. Udało mi się nawiązać kontakt z ciekawymi artystami, jak chociażby z człowiekiem, który jest odpowiedzialny za stworzenie jednego z hitów wszech czasów – przeboju „Kiss” Prince`a. Płyta jest zróżnicowana. Nie ma podobnych do siebie kawałków, słuchają jej często osoby, które na co dzień nie przepadają za rapem. Cieszą mnie takie sygnały od fanów, bo takie też było założenie podczas tworzenia tego materiału. Miał być kontrkulturowy, uniwersalny i ponadgatunkowy.

W najbliższym czasie MC Silk zamierza skupić się na koncertowaniu i spotkaniach promujących jego najnowszy album. Od studia nagraniowego robi sobie dłuższą przerwę, bo jak twierdzi, dwa lata pracy nad ostatnim krążkiem dały mu mocno w kość. – Muszę od tego trochę odpocząć. Naładować akumulatory, nabrać dystansu i sprecyzować wciąż pojawiające się nowe pomysły. Pracę nad następną płytą rozpocznę nie wcześniej niż za rok. Obecnie skupiam się na koncertach. Jeżeli tylko zdrowie pozwoli, chciałbym aby tych występów było jak najwięcej. Mam co nadrabiać…

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *