Tarnowski Klub Morsów właśnie rozpoczął sezon. Liczna grupa miłośników zimnych kąpieli spotyka się co tydzień, aby chociaż na chwilę zanurzyć się w lodowatej wodzie. A to wszystko, jak sami twierdzą, dla zahartowania ciała, zwiększenia odporności organizmu na choroby zimowe, poprawy wydolności układu sercowo-naczyniowego oraz lepszego ukrwienia skóry.
Tarnowski Klub Morsów może poszczycić się już blisko 10- letnią historią. Zapoczątkował go Rafał Puciłowski, który przez lata, sam zaznawał lodowatych kąpieli, aż w końcu swym hobby postanowił zarazić innych. – Kąpać zacząłem się już w 1995 roku. Robiłem to w Dunajcu. Z czasem zrozumiałem, że nie jest to zbyt bezpieczne, bo kiedy pojawiała się zbyt wielka ilość śniegu, trudno było przedostać się do wody. Po wielu latach samotnych kąpieli, w lutym 2006 roku postanowiłem założyć Tarnowski Klub Morsa.
Grupa bardzo szybko rosła w siłę i dziś tworzy ją blisko 70 osób. – Wiek nie gra roli, ponieważ w naszych szeregach znajdziemy pięciolatków, jak i osoby, które zbliżają się do osiemdziesiątki. Bardzo liczną grupę stanowią maratończycy. Dla nich tego typu kąpiele są bardzo ważne, ponieważ wpływają na wydolność i regenerację mięśni, ścięgien i stawów. Najlepszym dowodem na to, że zanurzenie w lodowatej wodzie ma pozytywny wpływ na nasze zdrowie, stanowi przykład dwóch kobiet, które zanim dołączyły do naszej grupy, miały bardzo niskie ciśnienie krwi i nie były odporne na zimno. Po kilku wspólnych kąpielach, ich ciśnienie krwi się wyrównało, przestały pić kawę oraz nie ubierały już na siebie po kilka swetrów na zimowe wieczory, ponieważ ich ciało przyzwyczaiło się do niskich temperatur.
Morsem może zostać praktycznie każdy. Kąpać mogą się wszyscy niezależnie od wagi ciała. Mogą to być nawet osoby szczupłe, gdyż sposobem na wejście do zimnej wody jest wstępne rozgrzanie ciała, a nie posiadanie odpowiedniej ochronnej warstwy tkanki tłuszczowej. Mimo wszystko prawdą jest, że osoby posiadające trochę więcej „ciałka”, w wodzie wytrzymują dłużej. Odradza się natomiast korzystania z takich kąpieli osobom, które mają problemy z sercem, gdyż jednym z objawów wejścia do zimnej wody jest wyraźnie przyspieszona akcja serca, ponieważ czas przebywania w wodzie można porównać do krótkiego, ale bardzo intensywnego biegu. – Pierwsze wejście do lodowatej wody, zawsze wiąże się z emocjami i dodatkowym stresem. Druga, trzecia i kolejna kąpiel, to już sama przyjemność, podczas której mamy olbrzymi przypływ energii i adrenaliny. Zawsze przed wejściem do wody przeprowadzamy rozgrzewkę. W naszej grupie odpowiedzialna jest za to profesjonalna instruktorka fitness. Następnie wchodzimy do wody, w której przebywamy maksymalnie 10 minut. Czas przekraczający 15 minut, mógłby zakończyć się hipotermią. Po wyjściu na powierzchnię, rozgrzewamy się i ciepło ubieramy. Maratończycy, którzy należą do naszej grupy, potrafią po takim „zabiegu” przebiec jeszcze kilka kilometrów i znowu zanurzyć się w wodzie, powtarzając taką czynność kilkukrotnie. Dzięki temu zahartowują swój organizm na cały sezon.
Tarnowskie morsy, co niedzielę o godzinie 12. spotykają się w Radłowie, gdzie na jednym z tamtejszych akwenów wodnych razem poddają się lodowatym przyjemnościom. – Mamy sprawdzone kąpielisko, które jest czyste i na którym jeszcze nigdy nie doszło do wypadku. Zdarzały się sytuacje, że pod kimś załamał się lód, ale w miejscach, w których się kąpiemy, woda sięga nam co najwyżej do pasa, więc możliwość utonięcia, praktycznie nie istnieje. Na pewno nie polecam kąpieli w samotności. Naszym działaniom bardzo często przygląda się z brzegu liczna grupa obserwatorów i kibiców, którzy są pod ogromnym wrażeniem tego co robimy i sami z chęcią spróbowaliby podobnej kąpieli, tyle że w ich przypadku, wciąż nad chęcią góruje strach i obawa o swoje zdrowie. Prawdą jest, że tworzymy grupę nieformalną, do której każdy wstępuje na własne ryzyko, jednak z naszej strony nowa osoba otrzymuje wsparcie w odpowiednim przygotowaniu się do wejścia do wody. Jeżeli będzie przestrzegała wszystkich reguł, to nic jej nie grozi. Zdarzały się kąpiele, kiedy temperatura powietrza sięgała -20 stopni Celsjusza i nikomu nic się nie stało.
Rafał Puciłowski nie ukrywa, że wspólne spotkania mają przede wszystkich charakter towarzyski, podczas których można miło i w dobrej atmosferze spędzić czas. – Jedni spotykają się w lecie na ogródku przy piwie, inni zaś zimą w lodowatej wodzie. Naszym spotkaniom zawsze towarzyszy świetna zabawa i duża dawka humoru. Nie ma żadnej rywalizacji, chociaż mieliśmy swego czasu w swojej grupie dwie osoby, które postanowiły pobić rekord Guinnessa w sztafecie, która miała za zadanie przepłynięcie Wisły w okresie zimy. Każdego, kto chciałby zostać morsem, zapraszamy do wspólnych kąpieli. Dla nas sezon już się rozpoczął, a potrwa do momentu, aż temperatura nie przekroczy 10 stopni Celsjusza. Mamy więc nadzieję, że to będzie długi i… zimny sezon.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.