Proponowane zmiany w prawie łowieckim budzą spore kontrowersje. Ekolodzy mówią wprost, że w momencie wejścia w życie nowych przepisów, myśliwi staną się „bogami lasu” mogąc m.in. wyprosić z niego każdego, kto im się nie spodoba, nawet jeżeli będzie to właściciel terenu, na którym polują. Sami myśliwi nie widzą w tym nic złego twierdząc, że nowa ustawa przede wszystkim poprawia bezpieczeństwo obywateli.

polishscenthounds-konkurs_dzikarzy_i_tropowcow_przechlewko_maj_2004
fot. Malgorzata Gnoinska (Wikipedia.pl)

Od początku roku resort środowiska pracuje nad zmianami w Prawie łowieckim, które umocnią tradycyjne już przywileje myśliwskie takie, jak używanie ołowianej amunicji zatruwającej środowisko, czy obecność dzieci na polowaniu. Oprócz tego nowela ustawy daje myśliwym nowe korzyści, jak chociażby brak możliwości zaskarżenia planów łowieckich, dzięki czemu jedyną organizacją, która będzie mogła to uczynić będzie Polski Związek Łowiecki. Oprócz tego myśliwi zyskają możliwość wyproszenia z lasu każdego, kto im się nie spodoba, nawet jeżeli będzie to właściciel terenu, na którym polują – wystarczy tylko, że stwierdzą, iż utrudnia im polowanie. Sam właściciel ziemi będzie mógł sprzeciwić się polowaniu na swoim terenie jedynie wtedy, gdy udowodni przed sądem, że jego niezgoda wynika z… przekonań religijnych.

20 organizacji przyrodniczych i prozwierzęcych złożyło do Ministerstwa Środowiska krytykę nowelizacji Prawa łowieckiego w Polsce. Wśród nich była Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, której przedstawiciele mają duże obawy, iż po zmianie przepisów weekendowe spacery po lasach nie będą już tylko i wyłącznie relaksem. – Na nowej ustawie tracą wszyscy, a najbardziej społeczeństwo – nie ma wątpliwości Radosław Ślusarczyk, prezes stowarzyszenia. – Zapis mówiący o tym, że myśliwi zyskają możliwość wyproszenia z lasu każdej osoby, która utrudnia polowanie, doprowadzi do wielu nadużyć. Może się okazać, że grzybiarze, czy fachowcy zajmujący się fotografowaniem przyrody z leśnych przechadzek wrócą do domów z mandatem. Myśliwi mówią o tym, że ustawa poprawia bezpieczeństwo. Jak zatem wytłumaczyć fakt, że w przeciwieństwie do policji, służb mundurowych, czy straży miejskiej nie muszą oni przechodzić badań psychologicznych i badań wzroku? Tym samym myśliwy, który 20 lat nie przechodził badania wzroku może okazać się dla nas największym zagrożeniem, widząc chociażby w przypadkowym spacerowiczu zwierzynę, na którą wybrał się na polowanie. A przecież w ostatnim czasie co chwilę słychać o postrzeleniu przypadkowych osób.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Rui Miguel: Chętnie wrócę do Polski

Krzysztof Łazowski, przewodniczący Zarządu Okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Tarnowie twierdzi, że zmiany w ustawie nie spowodują, że myśliwi będą mieć od tej pory większe prawa i przywileje, niż ma to miejsce obecnie. – Celem myśliwych nie jest przeganianie ludzi z lasów. Nie mamy nawet ku temu odpowiednich instrumentów, nie jesteśmy funkcjonariuszami publicznymi. Myśliwi mogą jedynie wnioskować o ukaranie danej osoby mandatem, jeżeli jej obecność zagraża bezpieczeństwu lub utrudnia polowanie. Mam tu na myśli wyłącznie przypadki dotyczące chociażby pikiet ekologów, którzy protestują na obszarze wykonywania naszych działań. Wynika to tylko ze względów bezpieczeństwa – mówi Łazowski twierdząc jednocześnie, że badania okresowe myśliwych nie są konieczne – To nie organizacja Polskiego Związku Łowieckiego jest podmiotem, który reglamentował ostateczną wersję przepisu co do badań okresowych dotyczących pozwolenia na broń, która w opinii wielu osób poprawia nasz komfort pracy. Mówią o tym wyraźnie ustawa o broni i amunicji, według której myśliwi tego typu badania przechodzą tylko raz, a uprawnienia wydawane są na czas nieokreślony. Mając na uwadze to, że w PZŁ prowadzona jest całość działania dyscyplinarnego, gdzie wszelkie nadużycia przepisów, w tym z użyciem broni oceniane są pod względem nie tylko użytku, ale i bezpieczeństwa i porządku powszechnego uważam, że nie ma potrzeby, aby co pięć lat członek PZŁ przechodził badania okresowe. Jeżeli rzecznicy lub sędzia łowiecki dochodzą do przekonania, że użycie broni miało charakter dający wątpliwości co do poczytalności sprawcy, to wówczas mają prawo wnioskować do komendanta wojewódzkiej policji o przeprowadzenie ponownych badań. Wydaje mi się, że to w zupełności wystarczy.

Radosław Ślusarczyk zapowiada, że organizacje przyrodnicze i prozwierzęce nadal mają zamiar walczyć o wycofanie zmian w Prawie łowieckim. – Obecnie jesteśmy w trakcie kierowania apelu do Jarosława Kaczyńskiego, aby projekt został wycofany. Pod petycją mamy zgromadzonych już 13 tys. podpisów. Z naszej strony nie ma pozwolenia na używanie przez myśliwych ołowianej amunicji, która zatruwa środowisko, a także uczestnictwo dzieci w polowaniach. Ustawa o ochronie zwierząt mówi o tym, że osoby małoletnie nie mogą brać udziału w zabijaniu zwierząt kręgowych i uboju. Jakim prawem zezwolono im na czynny udział w polowaniach? To absurd! Nawet specjaliści uważają, że są to przeżycia traumatyczne, które w późniejszym okresie dorastania dziecka mogą odbić się negatywnie na jego rozwoju. Cały czas monitorujemy sprawę i czekamy na rozwój wypadków. Społeczeństwo czuje, że poprzez wprowadzenie nowej ustawy odbiera im się w jakimś stopniu wolność. Lista naszych postulatów jest bardzo długa i mamy nadzieję, że większość z nich uda nam się wprowadzić w życie.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Truskawkowy szał

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz