Od ponad dwóch tygodni uczniowie uczęszczają do szkół. Nowa szkolna rzeczywistość spowodowana pandemią koronawirusa nie okazała się jednak tak straszna, jak początkowo ją przedstawiano. Wszystkie tarnowskie placówki pracują stacjonarnie, a jedynie kilku uczniów zmuszonych jest brać udział w zajęciach zdalnych.

Wytyczne przygotowane przed nowym rokiem szkolnym dla publicznych i niepublicznych placówek oświatowych przez MEN, MZ i GIS związane z pandemią koronawirusa powodowały u większości dyrektorów szkół spore obawy. Przede wszystkim wątpliwości budziły zapisy o przestrzeganiu zasad bezpieczeństwa podczas zajęć w szkołach. Po dwóch tygodniach nauki okazuje się jednak, że zdecydowana większość tarnowskich szkół poradziła sobie z rygorystycznymi zasadami i prowadzi zajęcia dla dzieci i młodzieży na odpowiednim poziomie i w dobrej atmosferze.
– W Tarnowie nie ma ani jednej placówki, która zmuszona byłaby prowadzić zajęcia w sposób zdalny. Wszystkie szkoły pracują normalnie – mówi Tadeusz Bernady, starszy wizytator z tarnowskiej delegatury kuratorium oświaty w Krakowie. – Z naszych obserwacji wynika, że dyrektorzy szkół bardzo dobrze radzą sobie z prowadzeniem placówek w tym nietypowym dla wszystkim czasie. Uczniowie również nie sprawiają im większych problemów i stosują się do obowiązujących zasad. Mamy zaledwie kilka przypadków, kiedy część uczniów zmuszona jest uczestniczyć w nauce zdalnej, a to ze względu, że przebywają w kwarantannie, ponieważ miały kontakt z osobą zakażoną. Jest to jednak bardzo wąskie grono uczniów, a szkoły w takich przypadkach stają na wysokości zadania i zapewniają młodzieży odpowiedni dostęp do zajęć lekcyjnych.
Sytuacja, w której uczniowie z powodu kontaktu z osobą zakażoną muszą przebywać na kwarantannie i korzystać z zajęć zdalnych ma miejsce w przypadku SP 14 im. Stefana Jaracza w Tarnowie. – W naszym przypadku mamy trójkę takich uczniów. Łączą się oni zdalnie za pomocą komputerów i internetu ze swoimi klasami i uczestniczą w zajęciach – mówi dyrektorka placówki, Jadwiga Jachym. – Nauka w naszej szkole odbywa się normalnie, stosując oczywiście wszystkie wytyczne MEN. W naszym przypadku mamy do swojej dyspozycji dwa obiekty, ponieważ jeden służył wcześniej gimnazjum. To pozwoliło nam stworzyć więcej miejsca dla uczniów, którzy tak naprawdę wszystkie lekcje poza zajęciami z WF-u i informatyki odbywają w tych samych salach. Uczniowie maseczki muszą nosić jedynie w strefach wspólnych, a odprowadzić do budynku swoje dziecko mogą jedynie rodzice uczniów z pierwszych klas. W szkole mamy też za pomocą taśmy oklejone specjalne strefy, gdzie dzieci mogą poruszać się bez masek. Nauczyciele też nie mają większych problemów z pracą. Otrzymali więcej obowiązków, jak np. zwiększoną ilość dyżurów na stołówce, czy przy wejściu do szkoły, ale nie narzekają i dają sobie radę.
W podobnym tonie wypowiada się Mariusz Zając, dyrektor SP 24 w Tarnowie, który dodaje, że jego szkoła jest przygotowana na każdą ewentualność. – Jeżeli sytuacja będzie tego wymagała, jesteśmy gotowi na przeprowadzenie zajęć zarówno metodą hybrydową, czyli część uczniów uczy się w szkole, a część w domu, jak i metodą zdalną. Metodę hybrydową jesteśmy w stanie zastosować, kiedy wyłączone z nauki byłyby dwa oddziały. Przy większej liczbie uczniów wyłączonych z nauki, musielibyśmy zastosować metodę zdalną, a to dlatego, że nie dysponujemy aż taką ilością sprzętu.
W przypadku tamtejszej placówki nauka oraz organizacja zajęć przebiega bardzo sprawnie. Uczniowie i nauczyciele bez problemu odnajdują się w nowej rzeczywistości, a lęk związany z koronawirusem jest coraz mniejszy. – Mamy komfortową sytuację, ponieważ do swojej dyspozycji mamy duży obiekt. Klasy 1-4 i 5-8 oddzieliliśmy od siebie i przebywają na osobnych piętrach. Nauczyciele mają rzeczywiście mniej czasu wolnego, ponieważ wypełniają go dyżury. Radzimy sobie jednak bardzo dobrze – dodaje Mariusz Zając.
O ile Tarnów bez problemów rozpoczął rok szkolny, to okazuje się, że nie wszystkim szkołom w powiecie tarnowskim udało się rozpocząć zajęcia stacjonarnie. Z powodu potwierdzenia koronawirusa u jednej z nauczycielek ze szkoły w Rychwałdzie w gminie Pleśna zdecydowano o kontynuowaniu nauczania w sposób zdalny. Zakażenie koronawirusem u jednej z nauczycielek potwierdzono 1 września i nie brała ona udziału w inauguracji roku szkolnego. Niestety inni nauczyciele mieli z nią kontakt na radzie pedagogicznej, która odbyła się tydzień wcześniej. Pod koniec pierwszego tygodnia nauki testy na koronawirusa przeszło 12 nauczycieli, którzy uczestniczyli w spotkaniu grona pedagogicznego, na którym obecna była zakażona nauczycielka. Wyniki we wszystkich przypadkach okazały się jednak negatywne. Nauczyciele decyzją sanepidu zostali zwolnieni z obowiązku kwarantanny, a szkoła od 7 września ponownie działa w trybie stacjonarnym.
W Zespole Szkół Ekonomiczno – Ogrodniczych w Tarnowie nie ukrywają, że pierwszy stres związany ze startem roku szkolnego w nowych warunkach jest już za kadrą nauczycielską. – Okiełznaliśmy pierwszy strach. Myślę, że większość szkół ma już go za sobą – mówi wicedyrektor placówki, Robert Kozioł. – Przyzwyczailiśmy się do zmian organizacyjnych. Poszczególne klasy odbywają zajęcia w tych samych salach lekcyjnych. Co ciekawe, w naszym przypadku zlikwidowaliśmy… dzwonki na przerwę. Każda klasa odbywa swoją przerwę o różnej porze. Zachęcamy uczniów również do tego, aby przerwy w zajęciach spędzali na wolnym powietrzu, a nie w murach szkoły. Zdarzają się sytuacje, że musimy upominać uczniów, aby zakładali maseczki w strefach wspólnych, ale są to wyjątki. Nie obawiamy się przyszłości. Jesteśmy przygotowani na każdą ewentualność, nawet na nauczanie hybrydowe. W każdej sali lekcyjnej mamy do dyspozycji komputer z dostępem do internetu. Jestem pewny, że nauka będzie przebiegać sprawnie i bez większych problemów, co wyjdzie na dobre nie tylko nauczycielom, ale przede wszystkim uczniom i ich rodzicom…
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.
Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.