Kupić psa czy kota? To pytanie spędza sen z powiek tych, którzy marzą o przygarnięciu pod swój dach czworonożnego pupila. Pozytywów zakupu jednego ze zwierzaków kosztem drugiego jest tak samo dużo, jak i minusów. Koszty, dyspozycyjność, nasze cechy charakteru… to jedynie kilka z elementów, które decydują o ostatecznym wyborze.

By Peretz Partensky via Wikimedia Commons

W tym roku Kantar Public (dawniej Zespół Badań Społecznych TNS Polska) przeprowadził badanie dotyczące posiadania zwierząt w gospodarstwach domowych. Wynika z niego, że aż 52 proc. z nas posiada pod swoim dachem jakieś zwierzę. Oczywiście najczęściej spotykanymi zwierzakami są pies i kot. O ile psa posiada, aż 42 proc. osób z tych, które mają w domu jakiegokolwiek zwierzaka, o tyle kot jest już nieco mniej popularny, bowiem jego właścicielami jest „jedynie” 26 proc. z nas.

W Tarnowie sytuacja jest bardzo podobna i to psy częściej przygarniamy pod nasz dach. Jedną z takich osób jest Irena Jeleń, która jest posiadaczką aż 11 psów rasy West Highland White Terrier oraz Spaniela Kontynentalnego Miniaturowego Papillon. – Mamy z mężem duży dom, więc mogliśmy sobie na to pozwolić – śmieje się pani Irena. – Na co dzień zajmujemy się hodowlą psiaków. Zgłaszają się do nas osoby, które chciałyby zakupić psa dla siebie lub swoich dzieci. Na początku warto odpowiedzieć sobie jednak na pytanie, czy to pies ma być dla mnie, czy ja dla psa? Jeżeli ktoś uważa, że pies będzie dla niego kolejną zabawką, nie nadaje się na jego właściciela. Aby cieszyć się naszym nowym członkiem rodziny, musimy być przede wszystkim odpowiedzialni i zdawać sobie sprawę z tego, ile pracy musimy włożyć w odchowanie szczeniaka – ile czasu poświęcić mu na zabawę, a ile na naukę. Koszty związane z jego wyżywieniem też nie są małe. Na karmę wydamy około 150 zł miesięcznie. Należy także pamiętać o tym, aby naszego czworonoga nie karmić resztkami z obiadu. Moim psiakom zawsze gotuję osobne dania. A przecież nie należy zapominać również o kosztach, które musimy podnieść w związku ze szczepieniami, odrobaczeniami, a czasami kastracją i sterylizacją. Ceny idą więc w setki złotych. Pamiętajmy jednak, że jeżeli okażemy naszemu zwierzakowi miłość, on ją odwzajemni. Siadanie na kolanach, merdanie ogonem, wspólne zabawy, to tylko część z tych przyjemniejszych chwil spędzonych razem.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Pilnuj psa!

Na drugim biegunie znajduje się Krzysztof Giemza, który w kotach zakochany jest bez pamięci. Prezes fundacji „Zmieńmy Świat”, który jakiś czas temu w naszym mieście otworzył azyl dla kotów twierdzi, że to one są najwspanialszymi zwierzętami na świecie. – Zauważyłem, że osoby, które kochają koty, są wyciszone i spokojne. Przeważnie lubią literaturę i sztukę, a także posiadają duszę artystyczną i są wrażliwe. Kociaki wykorzystywane są również w terapiach. Potrafią wyciszyć nasze wnętrze i uspokoić nerwy. Na zakup kota, często decydują się też ludzie, którzy chcą nieco zaoszczędzić. Nie ma co ukrywać, ale kot jest tańszy w utrzymaniu od psa. W ciągu dnia zje na pewno mniej, więc i mniej wydamy na karmę. Dodatkowo opieka nad kotem jest w jakimś sensie łatwiejsza. Pies na pewno nie jest dla ludzi, którzy dużo pracują i mają mało wolnego czasu. Z kotem sytuacja jest zupełnie inna. Jeżeli w domu zostawimy kuwetę, zapas karmy i wody, możemy spokojnie udać się nawet na dwudniowy wyjazd. W przypadku psa zawsze należy zabrać go ze sobą, bo bez nas sobie nie poradzi – mówi pan Krzysztof zwracając uwagę na jeszcze jeden typ ludzi, którzy decydują się na przygarnięcie kociaka. – Koty wybierają często ludzie, którzy nie mają czasu na spacery ze swoim pupilem. Nauczą go korzystać z kuwety i to im w zupełności wystarczy. Oprócz tego nie muszą martwić się głośnym szczekaniem, jak ma to miejsce w przypadku psów, a mieszkając w blokach, wiemy doskonale, że często takie sytuacje kończą się wizytą policji…

O tym, że to jednak psy są pierwszym wyborem tarnowian wiedzą osoby pracujące w tarnowskim azylu. W ciągu roku przewinęło się tam aż 365 psów i zaledwie 100 kotów. Dodatkowo blisko 80 proc. psiaków znalazło później schronienie w prywatnych domach. Na koty decydowała się jedynie co druga osoba.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Wojnicz: Po schronienie i pomoc

Adrian Starzyk, kierownik azylu pytany o to, dlaczego ludzie częściej stawiają na psy, a nie koty, ma swoją teorię na ten temat. – Większość osób, to właśnie psa uważa za domowe zwierzę. Kota często traktuje się jako samotnika, który widywany jest między blokami, czy na ulicach. Mamy po prostu do nich mniej sentymentu i twierdzimy, że psa uda nam się wyszkolić znacznie lepiej, a i wdzięczność otrzymamy znacznie większą, niż w przypadku kota. Zauważyłem również, że jeżeli ktoś ma już w domu psa, nie decyduje się na zakup kota. Zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja, kiedy pierwszym przygarniętym przez nas zwierzęciem jest kot. Często po jakimś czasie „dokupujemy” mu do towarzystwa psa…

Problemu z wyborem pomiędzy psem a kotem nie ma z kolei Aneta Brudkiewicz- Paździora, właścicielka 12 kotów i trzech psów, która twierdzi, że ostateczny zakup domowego zwierzaka i tak w ostateczności zależy od tego, czego oczekujemy od naszej „współpracy” z czworonogiem. – Pies jest bardziej zapatrzony w człowieka, ślepo nam ufa i kocha. Niejednokrotnie ostrzeże nas także przed niebezpieczeństwem i stanie w naszej obronie. Kot jest bardziej niezależny. Nie zareaguje na imię, często chodzi własnymi ścieżkami, jednak w odpowiednim dla siebie momencie będzie się do nas łasił i wręcz na siłę żądał zainteresowania z naszej strony – mówi pani Aneta i dodaje, że niezależnie, czy zdecydujemy się na psa, czy kota, musimy nastawić się na wiele obowiązków i wyzwań. – Zwierzęta nie są dla obsesyjnych pedantów, ponieważ często coś rozbiją, czy poszarpią. Musimy poznać naszego czworonoga. Wiedzieć co lubi, a czego nie znosi. Ważne jest, aby zastanowić się, czy metraż naszego mieszkania pozwala nam na zakup dużego osobnika, czy lepiej pomyśleć nad mniejszym. Oprócz tego obliczmy, ile czasu jesteśmy w stanie poświęcić swojemu pupilowi i czy w niespodziewanych sytuacjach możemy go komuś powierzyć. Wówczas wybór będzie o wiele prostszy i przede wszystkim odpowiednio przemyślany.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Koszyce Małe: Muzeum w miejsce kaplicy?

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz