Głos ludu

W Polsce działa ponad 40 tys. sołtysów. Głównie tę funkcję sprawują mężczyźni, ale co ciekawe, z każdym kolejnym rokiem pań, które chcą piastować to stanowisko, jest coraz więcej. W ostatnich dniach rozstrzygnięto konkurs na najlepszego sołtysa 2020 roku w powiecie tarnowskim. Zwyciężył Mieczysław Kapałka, sołtys Ciężkowic. Czy rzeczywiście pełnienie funkcji sołtysa w dzisiejszych czasach to spore wyzwanie? Postanowiliśmy to sprawdzić.

Sprawowanie funkcji sołtysa to rzeczywiście misja. Co prawda pobierają oni dietę na swoją działalność, a ich wysokość określa rada gminy, na terenie której leży dane sołectwo, jednak często są to bardzo skromne pieniądze.

Sołtyska zamiast sołtysa
Nazwa sołtys wywodzi się z języka niemieckiego i oznacza sędziego. Taka też była rola pierwszych sołtysów na ziemiach polskich, z przełomu XII i XIII wieku, które powstawały we wsiach lokowanych na prawie niemieckim. W średniowieczu sołtys był przedstawicielem pana feudalnego, dobrze opłacanym zarządcą dużego gospodarstwa, a jego stanowisko było dziedziczne. Obecnie bycie sołtysem nie jest tak znaczące, jak jeszcze wiele lat temu. Dzisiejszy sołtys ma pod opieką wieś i nie jest wynagradzany, choć rada gminy może ustalić zasady, na jakich będzie mu przysługiwała dieta oraz zwrot kosztów podróży służbowej na posiedzenia rady. Sołtys wybierany jest przez mieszkańców wsi na 5 lat kadencji, a jego działalność podlega większej krytyce samych mieszkańców, jak i kontroli władz lokalnych – rady gminy, burmistrza czy wójta, które sprawują nadzór nad działalnością sołectwa. Od 2010 roku sołtysi dysponują funduszem sołeckim, z którego mogą wspierać lokalne inicjatywy społeczne czy kulturalne.

W Polsce jest ponad 40 tys. sołtysów, przy czym 40 proc. z nich to kobiety. Co ciekawe, liczba pań pełniących funkcję gospodarza wsi, przy każdych kolejnych wyborach, sukcesywnie się zwiększa. Również na naszym lokalnym podwórku nie brakuje miejscowości, gdzie to panie wcielają się w role sołtysów. Idealnym przykładem jest gmina Rzepiennik Strzyżewski, gdzie w 4 z 6 sołectw, to panie są sołtysami.

Danuta Martyka jest sołtyską w Turzy w gminie Rzepiennik Strzyżewski od 8 lat. Co ciekawe, wcześniej przez 18 lat sołtysem tej miejscowości był jej… ojciec. – Mój tata bez wątpienia miał wpływ na to, że poszłam w jego ślady. Kiedy to on sprawował tę funkcję, często mu pomagałam, sporządzając różnego rodzaju raporty, czy też pobierając podatki i opłaty lokalne. Startując 8 lat temu po raz pierwszy na to stanowisko, miałam więc już spore doświadczenie. Wiele osób pyta mnie, czy bycie sołtyską to coś wyjątkowego. Myślę, że niewiele różnimy się od panów piastujących to stanowisko. O ile mężczyzna lepiej sprawdza się przy naprawach dróg i innych pracach fizycznych, to wydaje mi się, że kobiety są z kolei lepszymi organizatorami. Potrafimy stworzyć wiele grup, zorganizować w ramach ich spotkania… Panowie nie zawsze się w tym odnajdują – mówi Danuta Martyka i dodaje – Aby sprawować tę funkcję, trzeba dysponować wolnym czasem. Osoby, które pracują po 8 godzin dziennie w zakładach pracy, pozostałe godziny przeznaczają właśnie na bycie sołtysem. Niejednokrotnie trzeba brać urlop w pracy, aby zorganizować jakieś wydarzenie lub samemu uczestniczyć w ważnej uroczystości dla lokalnej społeczności. Spełnią się w tej roli osoby, które oddadzą temu zajęciu serce i będą kochały to robić. Bycie sołtysem to misja, którą należy wykonywać z pasją! W innym wypadku szybko dopadnie nas zniechęcenie i rezygnacja…

WARTO PRZECZYTAĆ:   Nowy stadion już w 2019 roku?

Prawa ręka wójta
Sprawowanie funkcji sołtysa to rzeczywiście misja. Co prawda pobierają oni dietę na swoją działalność, a ich wysokość określa rada gminy, na terenie której leży dane sołectwo, jednak często są to bardzo skromne pieniądze. Z dostępnych danych wynika bowiem, że średnia dieta sołtysów w Polsce wynosi 200-300 zł. Warto jednak zaznaczyć, że w marcu tego roku posłowie Koalicji Polskiej złożyli w Sejmie projekt, który ma wzmocnić ustrój sołectw oraz pozycję sołtysów. Regulacja przewiduje m.in. diety oraz zryczałtowane wynagrodzenia dla sołtysów w wysokości 1400 zł miesięcznie. Tyle tylko, że podobny projekt PSL został już raz odrzucony przez Sejm w 2017 r.

Sołtysem z prawdziwego zdarzenia na pewno można nazwać Józefa Franczyka, sołtysa Melsztyna w gminie Zakliczyn, który swoją funkcję sprawuje już 37 lat i w tym czasie zdarzyło mu się sięgnąć po tytuł najlepszego sołtysa w Małopolsce! – Za ten tytuł w 2017 roku otrzymałem nagrodę w wysokości 25 tys. zł, ale całość postanowiłem przeznaczyć na… drogę dojazdową do ruin zamku w Melsztynie, a także do świetlicy, którą budujemy pod zamkiem – śmieje się pan Józef. – Mam 76 lat i funkcję sołtysa traktuję bardzo poważnie. Jestem poniekąd gospodarzem tej miejscowości, zależy mi na jej rozwoju, więc pieniądze wolałem przeznaczyć na rozwój Melsztyna niż wziąć je dla siebie. Na przestrzeni lat zmieniła się rola sołtysów we wsi. Dawniej mieliśmy więcej zadań niż obecnie. Więcej też mogliśmy zdziałać. Nie zmieniło się jednak to, że nadal jesteśmy postrzegani jako tzw. prawa ręka wójta, czy burmistrza. Jeżeli mieszkańcom zależy na jakiejś interwencji gminnych władz, to często właśnie nas proszą o pomoc. Jesteśmy w pewnym sensie „głosem ludu”. To cieszy, że wciąż jesteśmy potrzebni mieszkańcom, którzy czują w nas wsparcie i nam ufają.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Nowe Żukowice: Co dalej ze spopielarnią zwłok?

Obecnie do najważniejszych zadań sołtysa należy zwoływanie zebrań wiejskich oraz posiedzeń rady sołeckiej, aktywizowanie mieszkańców oraz reprezentowanie ich na zewnątrz, współdziałanie z wójtem i radą gminy przy realizacji wyznaczonych działań, uczestniczenie w naradach sołtysów, a także pobieranie podatków i opłat lokalnych. W wielu gminach sołtysi roznoszą też decyzje podatkowe. Uczestniczą ponadto w sesjach rady gminy oraz w komisjach, gdy rozpatrywane są sprawy sołectwa.

Stowarzyszenie Sołtysów Ziemi Tarnowskiej i sołtys roku
W ubiegłym roku blisko 100 sołtysów postanowiło się zjednoczyć i działać wspólnie pod sztandarem powołanego Stowarzyszenia Sołtysów Ziemi Tarnowskiej. Jego prezesem został Tadeusz Bąk, były sołtys i obecny burmistrz Wojnicza. Po latach nieformalnej działalności sołtysi z terenu powiatu tarnowskiego postanowili założyć stowarzyszenie. Lista jest ciągle otwarta. Jego członkami mogą być sołtysi, byli sołtysi, członkowie rad sołeckich oraz liderzy wiejskich organizacji pozarządowych.

– Założyliśmy stowarzyszenie, aby móc pozyskiwać zewnętrzne fundusze, które będą przeznaczane na działalność statutową organizacji. Jako stowarzyszenie chcemy działać wspólnie w interesie nie tylko samych sołtysów, jako reprezentantów społeczności wiejskich, ale i wszystkich mieszkańców naszego powiatu – tłumaczy, Tadeusz Bąk. – Z czasem chcemy napisać pismo do naszych parlamentarzystów o zajęcie się projektem ustawy, aby ujednolicono diety dla sołtysów. Chcemy także, aby sołtysom o bardzo długim stażu pracy, czyli takim, którzy pełnią tę funkcję 30-40 lat przynajmniej część lat wliczała się do przyszłej emerytury. Jak na razie skupiamy się głównie na uznaniu pracy sołtysa i jego wkładzie w rozwój lokalnej społeczności. Stąd też zorganizowaliśmy w ostatnich dniach konkurs na najlepszego sołtysa powiatu tarnowskiego.

Ostatecznie podczas zorganizowanego w dworku Paderewskiego w Kąśnej Dolnej konkursu po tytuł najlepszego sołtysa 2020 roku powiatu tarnowskiego sięgnął Mieczysław Kapałka, sołtys Ciężkowic, który swoją funkcję sprawuje od 26 lat. Dodatkowo podczas uroczystości, najlepsi sołtysi z każdej gminy powiatu tarnowskiego otrzymali wyróżnienia i odebrali statuetki powiatu tarnowskiego.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Jan Paweł Tomaszewski: Motywacja w trudnych czasach (WIDEO)

– Myślę, że aby być dobrym sołtysem, trzeba po prostu mieć świetne relacje z mieszkańcami i współpracować z nimi na odpowiednim poziomie – mówi Mieczysław Kapałka, sołtys Ciężkowic. – Ponad 20 lat temu zdecydowanie trudniej było piastować tę funkcję. Na inwestycje nie było tyle pieniędzy, jak to jest obecnie. Dodatkowo mieszkańcy przychodzili do mnie z każdą, nawet najmniejszą sprawą. Dziś są telefony, jest internet, są media… Poszczególne sprawy często załatwia się z pominięciem sołtysa. Nie jest jednak tak, że również sami nie bierzemy spraw w swoje ręce. Zdarza się bowiem, że w przypadku zasypanej śniegiem drogi, człowiek idzie z łopatą w ręce i bierze się za odśnieżanie, jeżeli nie podołają zadaniu odpowiednie służby. Jesteśmy gospodarzami wsi i naszym obowiązkiem jest dbać o jej dobro oraz dobro mieszkańców, którzy ją zamieszkują. Diety, które się otrzymuje, przeznacza się często w całości na paliwo, aby dojechać do mieszkańca, który właśnie prosi o pomoc, a także do urzędów, w których się interweniuje. Niezależnie od tego, czy jest to środek tygodnia, czy niedziela, musimy być w pełnej gotowości, ponieważ w najmniej oczekiwanym momencie ktoś może potrzebować naszej pomocy.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.