Problemy hotelarzy

Hotelarze mierzą się z gigantycznymi wzrostami cen za gaz i energię elektryczną, a rekordowe podwyżki w ciągu roku sięgnęły średnio, odpowiednio 312 i 200 proc. – wynika z najnowszego badania Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego na temat sytuacji branży we wrześniu. Nie brakuje opinii, że niektóre obiekty, aby zaoszczędzić pieniądze… zamkną się na kilka tygodni na klientów. Sytuacja tarnowskich hotelarzy również nie jest do pozazdroszczenia.

Na początku października przedstawiciele Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego przeprowadzili ankietę, z której wynika, że aż 92 proc. hoteli i obiektów wypoczynkowych miało obłożenie na grudzień poniżej 30 proc. Okazuje się więc, że przynajmniej na razie, w przeciwieństwie do poprzednich lat, Polacy wstrzymują się z rezerwacjami na okres świąteczno-noworoczny. Co ciekawe, przedstawiciele IGHP otrzymali już pierwsze sygnały od właścicieli niektórych hoteli, którzy postanowili na okres zimy… zamknąć swoje obiekty dla klientów. Dziś przy tak wysokich cenach energii i rosnących wynagrodzeniach pracowników, coraz więcej właścicieli hoteli ma wątpliwości, czy przyjmowanie gości będzie w ogóle opłacalne. Mały wpływ może mieć na to nawet podwyższenie cen za pobyt w obiektach, zwłaszcza że już teraz mówi się, że opaty za noclegi w poszczególnych obiektach mogą wzrosnąć nawet o 20-40 proc.

Warto również zaznaczyć, że z ankiety przeprowadzonej przez IGHP wynika, że ceny energii elektrycznej, pomijając hotele, które korzystają ze stałych cen umownych zakontraktowanych na dłuższe okresy, wzrosły średnio o 200 proc. w relacji do września ubiegłego roku. Jeszcze gorzej przedstawia się sytuacja w przypadku cen gazu. Ponownie, pomijając hotele, które posiadają stałe ceny umowne lub nie korzystają z tego nośnika, ceny wzrosły średnio o 312 proc! Co więcej, rekordziści notują podwyżki nawet o 1000 proc! Dotkliwe są także podwyżki cen żywności i napoi. Średnio wzrosły one o 34 proc. Dla połowy hoteli wzrost wyniósł o 30 proc. i więcej.

W tarnowskich hotelach mnóstwo wolnych terminów
W przypadku tarnowskich hoteli, które nastawiają się przede wszystkim na klientów biznesowych, a nie turystów, sytuacja jest nieco lepsza, ale również daleka od bardzo dobrej. Ewa Garbyś z hotelu „Krzyski” mówi, że już teraz da się zauważyć, że ruch klientów jest zdecydowanie mniejszy, niż kilka lat temu. – W Tarnowie hotele w głównej mierze bazują na gościach biznesowych, którzy pojawiają się w naszym mieście np. na szkoleniach. Obecnie jednak wyjazdy służbowe planowane są z dużo mniejszym wyprzedzeniem. Tak naprawdę nasze grafiki zapełniane są na bieżąco. Rezerwacje z wyprzedzeniem pojawiają się u nas na pierwszy tydzień grudnia. Później nasz kalendarz świeci pustkami. Nie mamy też ani jednej rezerwacji na Sylwestra. W tym roku klienci decydują się na rezerwację hotelu w ostatniej chwili przede wszystkim dlatego, że nie wiedzą, czy ich zarobki wystarczą na to, aby móc zaplanować sobie jakąś atrakcję. Również coraz więcej firm wprowadza oszczędności i nie organizuje, aż tylu szkoleń jak miało to miejsce kilka lat temu. W tej chwili nie mamy planów, aby na okres zimowy się zamykać, jednak konkretne decyzje w tej sprawie będziemy podejmować w późniejszym okresie, analizując sytuację. Nie jest za różowo. O ile rachunki za gaz jeszcze jesteśmy w stanie udźwignąć, ponieważ ostatnie miesiące były dość ciepłe, to rachunki za prąd zaczynają nam mocno doskwierać. Rozważamy, aby już niebawem podnieść ceny za nocleg o 10-20 proc.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Polak chce strzelać, ale...

Z kolei Paweł Kucharczyk, właściciel hotelu „U Jana”, który prowadzi również restaurację, mówi, że zamknięcie niektórych hoteli na okres zimowy rzeczywiście może mieć miejsce. – Niedawno robiliśmy analizę finansową pod kątem prowadzonej przez nas restauracji. Okazało się, że moglibyśmy zaoszczędzić pewną kwotę w sytuacji, gdyby była otwierana ona tylko… w weekendy. Wówczas eliminowalibyśmy koszty związane ze zużyciem energii w tygodniu, a także z zatrudnieniem pracowników. Biorąc pod uwagę, że w tygodniu w naszym mieście brakuje turystów, byłoby to w pewien sposób opłacalne. Styczeń, luty, marzec to martwy sezon i wcale nie dziwię się niektórym hotelarzom, że myślą o tym, aby zamknąć w tym czasie swoje obiekty. Sami już teraz wiemy, że będziemy mieć niebawem spory problem z rachunkami za gaz. Mamy 8 pieców gazowych, które ogrzewają nasz obiekt. Do końca roku płacimy rachunki na starych zasadach, ale od 2023 roku wzrastają one o… 1000 proc! W Tarnowie mamy dużo hoteli. Wydaje mi się, że jest ich nawet za dużo w stosunku do potencjału tego miasta. To też nie wpływa pozytywnie na ten biznes. Bardzo rzadko zdarza się, nawet w sezonie, aby hotele notowały 100 proc. obłożenie. Zimą, kiedy to obłożenie będzie oscylowało w granicach około 30 proc., utrzymanie osób sprzątających obiekt, czy zatrudnionych na zmianę nocną na recepcji nie zwróci się na klientach. Nie ma na to najmniejszych szans…

Hotelarzy czeka ostateczny sprawdzian?
Obecnie za pokój w tarnowskich hotelach trzeba zapłacić średnio 180-250 zł. Cena uzależniona jest przede wszystkim od lokalizacji i klasy hotelu. Z przeprowadzonych jakiś czas temu badań wynika, że oświetlenie, klimatyzacja i ogrzewanie odpowiadają za 60 proc. energii zużywanej w hotelach. Oczywiście są to niezbędne media, ale nie zawsze są one w odpowiedni sposób wykorzystywane. Standardem jest np. przypadkowe zostawianie włączonego światła w łazience (według badań robi to aż 35 proc. gości) lub też otwieranie okien przy jednocześnie uruchomionej klimatyzacji. Tym samym coraz więcej hoteli decyduje się na montaż m.in. inteligentnego oświetlenia.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Jakub Hoffmann - muzyka płynąca z ust

Szukanie w różny sposób oszczędności wydaje się o wiele lepszym rozwiązaniem niż zamykanie obiektu na pewien czas. Przekonuje o tym Witold Kisała, prezes zarządu Hotel Cristal Park w Tarnowie. – Jeżeli ktoś zdecyduje się zamknąć hotel na dwa tygodnie z myślą o tym, że zaoszczędzi jakieś pieniądze, jest w błędzie. Zakręcając w tym okresie ogrzewanie, a po dwóch tygodniach uruchamiając je na nowo, właściciel hotelu zmuszony będzie ogrzewać obiekt na wyższych parametrach, aby uzyskać wymaganą przez siebie temperaturę. Tym samym to, co na początku zyskał, ostatecznie i tak straci. Drugą kwestią są pracownicy. Oczywiście można im powiedzieć, że mają dwa tygodnie urlopu, ale ludzi trzeba szanować. Jeżeli w ten sposób będziemy postępować z naszymi pracownikami, to w końcu się od nas odwrócą i znajdą innego pracodawcę. W naszym przypadku staramy się nie ustalać na dziś polityki, której będziemy sztywno się trzymać. Mamy zamiar podejmować decyzje z dnia na dzień. Będziemy chcieli utrzymywać aktualne ceny, ponieważ przy obecnej jakości, jaką mamy w swoich obiektach, nie możemy pozwolić sobie, aby sprzedawać usługi poniższej kosztów, jakie ponosimy. Naszą przewagą jest to, iż wszystkie nasze obiekty wyposażone są w klimatyzację. Tym samym gość jest w stanie indywidualnie dogrzać swój pokój, jeżeli będzie miał taką potrzebę. To z kolei sprawia, że sami możemy utrzymywać w hotelu nieco niższą temperaturę, np. w okolicach 20 stopni Celsjusza, dzięki czemu możemy nieco zaoszczędzić – tłumaczy Witold Kisała i dodaje, że także i Hotel Cristal Park w Tarnowie dotknęły znaczące podwyżki cen energii. – Odnotowaliśmy duże podwyżki w cenie prądu i gazu, które w naszym przypadku wyniosły 600 proc! Czy najbliższy czas będzie testem dla hoteli? Nie… Test mieliśmy już w czasie pandemii. Obawiam się, że teraz będziemy mieli do czynienia z tzw. ostatecznym sprawdzianem. Przyszłość poszczególnych hoteli będzie zależała jednak od zachowania konkurencji. Jeżeli niektórzy hotelarze zdecydują się obniżyć znacząco swoje usługi tylko po to, aby przyciągnąć klienta, to na rynku przetrwa tylko ten, kto ma większe zasoby finansowe, mniejsze kredyty do spłacenia i jest w stanie w jakiś sposób obniżyć koszty funkcjonowania…

WARTO PRZECZYTAĆ:   Samorządowcy będą sprzedawać węgiel?

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.