Mieszkańcy gminy Radgoszcz narzekają na zagospodarowanie zalewu w Narożnikach. Wyremontowany po powodzi, która miała miejsce w 2009 roku zbiornik, miał być główną atrakcją turystyczną tamtejszej miejscowości. Niestety zainteresowanie nim jest znikome, a gmina po raz kolejny zdecydowała się zmienić dzierżawcę obiektu.

Zalew w Narożnikach miał być jedną z największych atrakcji turystycznych w regionie. Przed powodzią z 2009 roku przyciągał tłumy mieszkańców nie tylko Powiśla Dąbrowskiego, ale i Tarnowa oraz powiatów mieleckiego czy dębickiego. W wyniku strat, które wyrządziła powódź, gmina zdecydowała się go wyremontować. Prace trwały 4 lata. Przede wszystkim naprawiono wały, ale zadbano także o zagospodarowanie terenu. Pojawił się również nowy dzierżawca i przez pierwsze kilka lat wydawało się, że zalew będzie reklamą całej gminy.
– Było mnóstwo imprez, a zalew tętnił życiem. Zresztą wystarczy zaglądnąć do internetu i przekonać się, jak dużym powodzeniem cieszył się w 2014, czy 2015 roku – mówią mieszkańcy Radgoszczy, którzy nie ukrywają, że od pewnego czasu jest coraz gorzej. Gmina organizuje zaledwie kilka imprez w wakacje. Najczęściej jest to powitanie oraz pożegnanie lata. Wówczas pojawiają się atrakcje, takie jak: dmuchańce dla najmłodszych, konkursy z nagrodami, występy wokalne oraz przejażdżki motorówkami. Do tego dochodzi jeszcze „Steakhouse Tarsmak Festival”. W ubiegłym roku przez trzy dni można było za darmo pobawić się przy muzyce, a także skosztować wybornego i świetnie przygotowanego mięsa. – Niestety takich dni w wakacje jest zaledwie kilka. Weekendy bez zorganizowanych imprez przyciągają nad zalew jedynie po… 30-50 osób. Zamiast piaszczystej plaży naszym oczom ukazuje się zarośnięty chaszczami i trawą teren. Przed wjazdem nad zalew jest jeden niewielki sklepik, a także bar, w którym można napić się piwa. Nie ma żadnego większego punktu gastronomicznego! Niedawno gmina po raz kolejny upuściła z zalewu wodę. Obecnie wchodząc na molo zamiast głębokości co najmniej 1,80 cm, woda sięga tylko nieco powyżej kolan. Jeżeli władze gminy nie znajdą gospodarza, który w odpowiedni sposób zająłby się akwenem, jego przyszłość rysuje się w ciemnych barwach – nie mają wątpliwości mieszkańcy.
Pod koniec ubiegłego roku doszło do zmiany dzierżawcy, który wynajmował zalew na potrzeby gospodarki wędkarskiej. Nowym dzierżawcą został Polski Związek Wędkarski, którego władze postawiły przed sobą zadanie ściągnięcia jak największej liczby wędkarzy nad Narożniki. – Na pewno będziemy dzierżawić obiekt przez najbliższe 3 lata. W tym czasie naszym głównym celem jest odbudować populację ryb. Nad zalewem mamy zamiar organizować zawody dla wędkarzy – mówi dyrektor biura PZW w Tarnowie, Krzysztof Zakrzewski. – Dotychczasowy dzierżawca miał do swojej dyspozycji około 150 metrów linii brzegowej. My mamy ponad 500 metrów, więc możliwości też są większe. Będziemy starać się propagować wędkarstwo wśród najmłodszych. Niewykluczone, że w Radgoszczy utworzymy koło wędkarskie. To również mogłoby spowodować, że osób odwiedzających zalew w Narożnikach zaczęłoby przybywać. Zbiornik jest bardzo atrakcyjny dla wędkarzy. Nie jest głęboki, ale jest zbiornikiem żyznym, zaopatrywanym w wodę z potoku Dęba, przez co wszystkie organizmy żyjące w wodzie mogą w łatwy sposób się rozwijać. Niestety jako PZW nie możemy inwestować w strefy rekreacyjne. Tym muszą zająć się inni inwestorzy i gmina. Otwarcie punków gastronomicznych, czy innych atrakcji dla mieszkańców, nie należy do naszych zadań.
Pytany przez nas o aktualną sytuację zalewu w Narożnikach sołtys Radgoszczy, Ryszard Wąż mówi, że akwen mógłby prezentować się lepiej i przyciągać większą liczbę wczasowiczów, jednak potrzebny jest na niego odpowiedni pomysł. – Woda z zalewu musiała zostać w ostatnim czasie upuszczona, ponieważ dotychczasowy dzierżawca chciał wyłowić ryby, które wcześniej w nim umieścił. Poza tym zbiornik przechodzi systematycznie przeglądy stanu technicznego i wówczas obniżenie poziomu wody również jest koniecznością. Uważam, że ludzie zrazili się do tego miejsca po części przez byłego dzierżawcę. Ogradzał swój teren i organizował płatne imprezy. Nie wszystkim to się podobało, zwłaszcza że kąpielisko, nad którym opiekę sprawuje gmina, jest darmowe. Myślę, że potencjał zalewu rzeczywiście nie jest w pełni wykorzystany, jednak wierzę, że to się zmieni. Władze gminy miały już pomysł, aby wybudować tutaj m.in. park zabaw dla dzieci. Na razie jednak nic w tej kwestii nie zrobiono.
O komentarz w sprawie przyszłości zalewu w Narożnikach staraliśmy się poprosić wójta gminy Radgoszcz, Marka Lupę, jednak ostatecznie na nasze pytania zdecydował się odpowiedzieć jedynie sekretarz urzędu gminy w Radgoszczy, Marek Kopia, który potwierdził słowa mieszkańców, iż zalew powinien przyciągać większą liczbę wczasowiczów. – Prawdą jest, że szału nie ma. To, co było atrakcją dla mieszkańców i turystów jeszcze kilkanaście lat temu, teraz atrakcją nie jest. Ludzie wolą zaoszczędzić pieniądze i udać się na wypoczynek w inne rejony kraju lub za granicę. W przypadku połowu ryb po ponad 10-letniej przerwie nad zalew wraca PZW, którego przedstawiciele twierdzą, że zadbają o akwen lepiej, niż robił to ich poprzednik. Dookoła znajduje się kilka działek rekreacyjnych i domków na wynajem, ale nie ma ich zbyt wiele. Brakuje również punktów gastronomicznych. Za darmo użyczamy wczasowiczom rowerki wodne i kajaki. Altana, która przez pewien czas miała dzierżawcę organizującego w niej koncerty i zabawy, również od pewnego czasu jest niezagospodarowana. W przypadku kąpieliska chcemy, aby pozostało ono własnością gminy, ponieważ dzięki temu mieszkańcy mogą korzystać z niego za darmo. Nie prowadziliśmy jeszcze konkretnych rozmów na temat tego, czy Narożnikom przydałby się prywatny gospodarz obiektu. Być może byłoby to jakieś rozwiązanie, jednak należy pamiętać o tym, że chcąc przyciągnąć dużą liczbę wczasowiczów, trzeba ponieść spore koszty. Nasza gmina nie ma obecnie żadnych konkretnych planów co do rozwoju tego miejsca, więc w najbliższym czasie trudno spodziewać się większych inwestycji.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.