Mieszkańcy gminy Ryglice od dłuższego czasu skarżą się na dziki, które nie tylko rujnują ich pola uprawne, ale również doprowadzają do niebezpiecznych sytuacji. Już kilkakrotnie widywano zwierzęta w centrum miejscowości, kiedy przebiegając przez drogę, stwarzały zagrożenie dla kierowców. Włodarze gminy twierdzą, że jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest… autostrada, która uniemożliwia przemieszczenie się dzików w inne rejony województwa.

Mieszkańcy podtarnowskiej gminy nie mają wątpliwości. Tak wielu dzików w centrum Ryglic nie widywali od lat. – Najgorzej jest wieczorami. Było już kilkanaście takich sytuacji, kiedy ludzie widzieli zwierzęta pod swoimi domami. Co więcej, ciężko je przegonić, ponieważ się nie boją. Kierowcy, którzy poruszają się tutejszymi drogami, już kilka razy zwracali uwagę, że trasę przebiegała im gromadka dzików. Ludzie boją się wychodzić po zmroku na zewnątrz, by nie wpaść na odyńca. Widać, że wiele osób nie czuje się zbyt bezpiecznie.
Z powagi sytuacji zdaje sobie zdawać sprawę burmistrz Ryglic, Bernard Karasiewicz, który już złożył odpowiedni wniosek o zmniejszenie populacji dzików. – Na terenie naszej gminy działa cztery koła łowieckie. Co roku w swoich planach mają przewidziane kilkadziesiąt sztuk do odstrzału. Oczywiście realizują swoje zadania, jednak uważam, że jest to kropla w morzu potrzeb i odstrzał powinien być jeszcze większy. Problem z liczebnością dzików w naszej gminie jest duży. Wydaje mi się, że może wynikać on m.in. z wybudowania autostrady. Dawniej zwierzęta, które przychodziły na świat w ryglickich lasach, emigrowały na północ naszego województwa. Dziś widząc, że ich ścieżka została przecięta autostradą, zawracają i osiedlają się na naszych terenach. Dodatkowym problemem jest również zmiana rodzaju upraw wśród naszej społeczności. Kilka lat temu wszyscy sadzili buraki cukrowe. Dziś roi się od pól kukurydzy, która jako źródło pełnowartościowego białka jest nie tylko przysmakiem dzików, ale również pozytywnie wpływa na ich kondycję – mówi burmistrz i dodaje, że co jakiś czas zgłaszają się do niego mieszkańcy, którym zwierzęta zniszczyły pola uprawne, czy przydomowe ogródki. – Otrzymuję zgłoszenia od mieszkańców wszystkich miejscowości wchodzących w skład naszej gminy. Nie tak dawno dziki pojawiły się również na boisku szkolnym w Bistuszowej, gdzie murawa została zniszczona w taki sposób, jakby przejechał po niej pług. Coraz częściej ludzie widują dziki również w ciągu dnia. Sytuacja jest na pewno trudna, jednak wierzę, że uda nam się ją opanować.
Kwota wypłaconych odszkodowań w gminie Ryglice w związku ze szkodami wyrządzonymi przez dziki wyniosła w sezonie 2016/17 blisko 26 tys. zł. Szacuje się, że na terenie gminy może przebywać nawet 215 dzików. Z informacji przekazanych przez Zarząd Okręgowy PZŁ w Tarnowie wynika, że liczbę dzików planowaną do pozyskania oszacowano na 158 sztuk.
Krzysztof Łazowski, przewodniczący Zarządu Okręgowego PZŁ w Tarnowie twierdzi, że pojawianie się dzików w miejscach dla nich nienaturalnych jest już częstym zjawiskiem, nie tylko w Ryglicach, ale i w całej Polsce, a intensywne jesienne grzybobranie sprawiło, że zwierzęta zostały niemal „wypchnięte” z lasów pod zabudowane tereny. – Ruch turystyczny w lasach spowodował, że zwierzęta wychodzą poza lasy i odpoczywają w ciągu doby na działkach, czy przy domach. Od ubiegłego roku braliśmy udział już w dwóch spotkaniach na temat problemu ze zbyt dużą liczbą dzików w Ryglicach. Obecnie naszym zadaniem jest już tylko redukcja liczebności tej zwierzyny w tamtejszych lasach, chociażby ze względu na chorobę ASF (afrykański pomór świń). Koła okręgu tarnowskiego są włączone w zadania związane z redukcją dzika do poziomu zagęszczenia 0,1 dzika na 1 km2. Trzeba również pamiętać, że to nie tylko zalecenia z naszej strony, ale wręcz obowiązek, który muszą wykonać koła nawet pod rygorem utraty dzierżawy obwodów łowieckich. Niektóre z kół wykonały już swoje plany i zwracają się do nas o ich korektę, jednak nie brakuje i takich, które są dopiero w połowie swojego zadania.
Przewodniczący Zarządu Okręgowego PZŁ w Tarnowie dodaje, że mieszkańcy do momentu odstrzału zwierzyny, mogą również spróbować rozwiązać problem z dzikami we własnym zakresie. – Mieszkańcy mogą wykorzystać do tego środki chemiczne, które odstraszają dziki, jak np. Porocol, Wildgranix, czy Florabacter. Dodatkowo można zakupić pastuch elektryczny, który również powinien pozwolić nam pozbyć się niechcianej zwierzyny z pól uprawnych. Co w sytuacji, kiedy na swojej drodze napotkamy dzika? Po pierwsze nie uciekajmy. Zwierzęta leśne są zwierzętami płochliwymi i to one odczuwają większy strach. Spróbujmy powoli się wycofać i ominąć zwierzę. W takich sytuacjach dziki nie są zainteresowane ludźmi. Przede wszystkim znalazły się na naszej drodze, ponieważ poszukiwały żerowiska lub miejsca na odpoczynek. Jeżeli go nie wystraszymy lub nie rozzłościmy, pójdzie dalej i zejdzie nam z drogi.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.