Tarnów oczami zagranicznych blogerów

Osób prowadzących w sieci blogi turystyczne, które w ramach swoich podróży decydują się odwiedzić Tarnów, cały czas przybywa. Co ciekawe, coraz większą grupę blogerów stanowią turyści z zagranicy. Na swoich stronach internetowych, czy kanałach YouTube dzielą się z innymi internautami spostrzeżeniami na temat wizyty w naszym mieście. Jak się okazuje, mamy się czym pochwalić…

Kanadyjczycy Felicia i Wesley podczas wizyty w Tarnowie

Tarnów jak mały Kraków

Jedną z pierwszych osób, która postanowiła zrelacjonować swoją wizytę w Tarnowie i umieścić ją w sieci jest Fumi, 46-letni Japończyk, który w maju 2013 roku postanowił odwiedzić nasze miasto. – Nagrałem z tej wizyty krótki filmik i wrzuciłem go do sieci. Dlaczego Tarnów? Wyszło to naprawdę bardzo spontanicznie. Przeglądając pewnego razu przewodnik po Polsce, zobaczyłem na zdjęciu tarnowski ratusz. Spodobał mi się do tego stopnia, że postanowiłem zobaczyć go na własne oczy – śmieje się mieszkaniec Kraju Kwitnącej Wiśni.

46-latek twierdzi, że zachwyciła go architektura miasta, a na rynku, gdyby tylko mógł, spędziłby cały dzień. – Tarnów to piękne miasto. Najwięcej czasu spędziłem oczywiście w jego centrum, ale zdążyłem również zwiedzić Sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej na „Burku”, które może poszczycić się drewnianym kościółkiem oraz cudownym obrazem. Po powrocie do kraju każdego swojego znajomego namawiam, aby zwiedził Tarnów. Sam wspominam tę wizytę jedynie pozytywnie.

Zachwycona Tarnowem była również Brytyjka Karen Warren, która od sześciu lat zajmuje się blogowaniem na temat swoich podróży po świecie. Podczas wycieczki do Krakowa postanowiła na jeden dzień zawitać również do Tarnowa. – Zawitałam do waszego miasta podczas ostatnich wakacji. Do tej pory odwiedziłam ponad 50 krajów na całym świecie, zawsze szukając czegoś nowego. Podczas podróży po Polsce zatrzymałam się w Krakowie. Dowiedziałam się, że stosunkowo niedaleko miasta „Smoka Wawelskiego” leży Tarnów. Nie zastanawiając się długo, wsiadłam do pociągu i udałam się w podróż.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Tarnów: Aglomeracja Tarnowska o stojących wyzwaniach

Karen twierdzi, że była zachwycona tym, co zobaczyła, a mała liczba turystów w centrum miasta sprawiła, że czuła się naprawdę komfortowo. – W moim odczuciu Tarnów, to taki mniejszy Kraków. Zapoznałam się nie tylko z architekturą tego miejsca, ale również z całą jego historią. To prześliczne miasto, a opustoszałe ulice sprawiają, że można bez problemu się po nim poruszać. Jedynym mankamentem jest brak precyzyjnych informacji na temat godzin odjazdów poszczególnych pociągów. Musiałam się sporo natrudzić, aby móc wrócić do Krakowa – śmieje się Brytyjka.

Kanadyjczycy pieją z zachwytu

Jedną z największych reklam naszemu miastu zagwarantowali Felicia i Wesley. Kanadyjska para od kilku lat prowadzi w sieci bardzo popularny serwis featherandthewind.com, na którym opisują swoje podróże. Ich relację wideo na YouTube z listopadowej wizyty w Tarnowie zobaczyło już 23 tys. internautów.

– Po kilku dniach spędzonych w Krakowie szukaliśmy nowego miasta w Polsce, które leżałoby na uboczu i nie było pierwszym wyborem zagranicznych turystów. Tarnów polecili nam nasi widzowie na YouTube, którzy przede wszystkim zachwalali bardzo urokliwy rynek – mówi Wesley. – W Tarnowie spędziliśmy dwa cudowne dni. Byliśmy zachwyceni „Cafe Tramwajem”, który stoi w centrum miasta. Do tej pory jedyną taką kawiarnię tramwajową widzieliśmy we Lwowie. Miasto jest idealne do poruszania się pieszo. Chcąc zobaczyć wszystkie miejsca, które nas interesowały, nie musieliśmy korzystać z komunikacji miejskiej. Nasza podróż obywała się poza sezonem, więc wydawało nam się, że całe miasto mamy wyłącznie dla siebie. Na pewno możemy polecić również serwowane u was posiłki, szczególnie te, którymi zajadaliśmy się w barze mlecznym „Łasuch”. Dodatkowo tarnowianie są niezwykle przyjaźni i gościnni, o czym mogliśmy się przekonać, korzystając z pomocy pań pracujących w Centrum Informacji Turystycznej.

Felicia dodaje, że wizytę w Tarnowie polecają wszystkim tym, którzy wybierają się w podróż do Polski. – To miasto koniecznie trzeba zobaczyć. Tarnów przypomina nam nieco węgierski Eger. Oba miasta są pełne uroku, łatwe do poruszania się pieszo i posiadające wiele wspaniałych miejsc do odkrycia. Planujemy w przyszłości ponownie zawitać w te rejony. Tym razem naszym celem będzie zwiedzenie nie tylko Tarnowa, ale również Zalipia, czy Kopalni Soli w Bochni.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Jacek Zięba i zawodowe granie

Do Lwowa porównuje Tarnów inny z Kanadyjczyków Stefan Pidruczny, autor popularnego w sieci bloga stefanrtw.com. – Do Tarnowa przyjechałem w sierpniu 2016 roku. Wybrałem to miasto, ponieważ rodzina jednego z moich przyjaciół pochodziła właśnie z tych rejonów. Z dotarciem na miejsce nie miałem żadnych problemów, ponieważ… na miesiąc wynajęłam samochód na zwiedzanie Polski i Europy Środkowej. Kiedy zobaczyłem miasto po raz pierwszy, od razu skojarzyło mi się ze Lwowem. Bardzo małe miasteczko, a architektura jest bardzo podobna do tej, które można spotkać na Ukrainie. Oba miasta są bardzo wyjątkowe na swój sposób – mówi Stefan i dodaje – Wydaje mi się, że Tarnów jest idealnym miastem do jednodniowej wycieczki, dla tych którzy postanowili zwiedzić Kraków. W porównaniu do byłej stolicy Polski, Tarnów jest bardzo malowniczym i przede wszystkim czystym miastem, a tarnowska starówka, zwana „perłą polskiego renesansu” robi piorunujące wrażenie.

Coś dla „południowców”

Nasze miasto zachwalają również blogerzy z południa Europy. Jednym z nich jest Hiszpan Hector Navarro, który podczas wizyty w Tarnowie zwiedził nie tylko rynek, ale również Sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej na „Burku”, Bazylikę Katedralną Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, Starą Synagogę, Muzeum Etnograficzne, czy restaurację „Stara Łaźnia”.

– Byłem zachwycony jak wiele zabytków gotyckich, renesansowych i barokowych znajduje się w tym mieście. Piękny kościół parafialny, ratusz, bogate domy burżuazyjne zrobiły na mnie wielkie wrażenie. No i jedzenie! Żydowskie potrawy, które podano mi w restauracji „Stara Łaźnia” były przepyszne!

Nie tylko Tarnów, ale i jego okolice bardzo spodobały się włoskim nauczycielom wychowania fizycznego. Anna i Marco, małżeństwo z Turynu co roku podróżuje na rowerach po różnych krajach na świecie. Podczas ostatnich wakacji zdecydowali się przejechać trasę biegającą przez Estonię, Łotwę, Litwę, Polskę, Czechy, Austrię i Włochy. Będąc w naszym kraju, postanowili na jeden dzień zatrzymać się w Zalipiu. – Wszystko wyszło dość spontanicznie, ponieważ szukaliśmy… noclegu – śmieją się Włosi. – Znaleźliśmy go w podtarnowskiej wiosce, która nas oczarowała. To fantastyczne miejsce, jedyne w swoim rodzaju. Do tej pory podczas naszych podróży, nie widzieliśmy nic podobnego. Chaty pomalowane w kolorowe kwiatowe wzory całkowicie nas urzekły. W planach mamy powrót do Polski i spędzenie kilku dni w Tarnowie, który zobaczyliśmy jedynie przejazdem. Na zdjęciach wygląda jak piękne średniowieczne miasteczko, a my kochamy takie klimaty!

WARTO PRZECZYTAĆ:   Nie ma jak na targu!

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz