Tarnów: Oszczędzanie na sterylizacji?

W budżecie miasta Tarnowa na ten rok zapisano zaledwie 10 tys. zł na sterylizacje i leczenie bezdomnych zwierząt. To mniej o 200 proc. niż w roku ubiegłym. Krzysztof Giemza, prezes Fundacji Zmieńmy Świat zarzuca prezydentowi i radnym zaniedbywanie bezdomnych psów i kotów. Ostateczna decyzja, co do wysokości kwoty przeznaczonej na sterylizacje czworonogów ma zapaść podczas marcowej sesji Rady Miejskiej.

Fot. Canva

„Powtórka z rozrywki” – takimi słowami Krzysztof Giemza określił decyzję przedstawicieli miasta Tarnów, którzy w tegorocznym budżecie zapisali zaledwie 10 tys. na sterylizacje i leczenie bezdomnych zwierząt. Co ciekawe, kwotę tę należy podzielić na dwie organizacje, które koordynują akcje sterylizacji w mieście, dlatego Fundacja Zmieńmy Świat miałaby do dyspozycji tylko 5 tys. zł. Rada miasta ma zatwierdzić te fundusze na ostatniej sesji w marcu.

– Kiedy trzy lata temu po protestach obrońców zwierząt władze miasta zdecydowały się podnieść kwotę dofinansowania sterylizacji i leczenia bezdomnych czworonogów z 15 do 30 tys. zł, wydawało się, że w kolejnych latach pieniądze na ten cel będą jeszcze większe. Nic bardziej mylnego. W ubiegłym roku chciano zmniejszyć kwotę do 10 tys. zł. Po naszych protestach oraz interwencji u radnych, ostatecznie kwotę zwiększono do 30 tys. zł. W tym roku sytuacja znowu się powtarza, bo urząd miasta ponownie obcina nam pieniądze na sterylizacje – w stosunku do ubiegłego roku o 200 proc., czyli z 30 tys. zł na 10 tys. To jest niepoważne! – grzmi Krzysztof Giemza, który twierdzi, że za wszystkim stoi prezydent miasta. – Wszystkie te decyzje wychodzą z kancelarii pana prezydenta. Pamiętam, jak swego czasu zadawał pytania, czy sterylizacja ma w ogóle sens, ponieważ przez nią… nie będzie kotów w mieście i nie będzie komu szczurów wyłapywać. Już w ubiegłym roku pracownicy Urzędu Miasta Tarnowa, podczas pierwszej fali pandemii zamrozili fundusze na sterylizację. Pieniądze odmrożono dopiero w lipcu, kiedy było już za późno, ponieważ zabiegi te wykonuje się głównie wczesną wiosną. W wyniku tej sytuacji nastąpił niekontrolowany wzrost liczby bezpańskich kotów. W innych miastach pieniądze przeznaczane na sterylizacje są takie same, jak w latach ubiegłych, z zaznaczeniem, że jeżeli będzie potrzeba, to kwota będzie zwiększona. Tylko w Tarnowie co roku mamy ten sam problem. Zawsze jest za mało pieniędzy!

WARTO PRZECZYTAĆ:   Maciej Stec: Dobre amortyzatory to podstawa sukcesu!

Prezes Fundacji Zmieńmy Świat tłumaczy, że miesięcznie na sterylizację w okresie szczytowym wydaje 4-5 tys. zł. Jak łatwo policzyć, ubiegłoroczne 15 tys. zł wystarczyło przedstawicielom fundacji na przeprowadzenie niespełna czteromiesięcznej akcji. – Jedna lecznica jest w stanie wysterylizować 80 kotów miesięcznie. Cena komercyjna za sterylizację kotki sięga 200 zł Nasza fundacja może wynegocjować cenę 120 zł. Za 5 tys. zł, które chce przekazać nam na ten rok miasto, jesteśmy w stanie wysterylizować zaledwie 40 kotów. W naszym mieście zapotrzebowanie jest nawet na 800 czworonogów! Nie wiem, jak postąpią radni, ale kwota po prostu musi być zwiększona. W innym przypadku będziemy chyba łapać koty na mieście i zanosić je bezpośrednio do kancelarii pana prezydenta…
Jak nietrudno się domyślić, zarówno sterylizacja kotki, jak i kastracja, mają na celu ograniczenie niekontrolowanego rozmnażania się zwierząt. Warto zaznaczyć, że koty rozmnażają się niezwykle łatwo i szybko. Ciąża kotki trwa zaledwie 2,5 miesiąca, a zdrowe zwierzę w wieku rozrodczym może wchodzić w okres rui nawet kilka razy w roku. Co ciekawe przeprowadzenie konkretnego zabiegu ma jednak dużo więcej zalet. Jedną z nich jest właśnie wyeliminowanie uciążliwej rui – wyjątkowo uciążliwego czasu nie tylko dla samego zwierzaka, ale też dla jego właściciela. Koty poddane zabiegowi sterylizacji łagodnieją, stają się mniej agresywne, trzymają się domu, nie wychodzą na zewnątrz. Po przeprowadzonym zabiegu czworonogi nie toczą walk między sobą i nie ulegają ogromnej ilości wypadków komunikacyjnych. Kolejną zaletą sterylizacji i kastracji jest zmniejszenie ryzyka związanego z występowaniem nowotworów narządów rodnych oraz zapobieganie powikłaniom związanym z samą ciążą i porodem, czy infekcjom gruczołu mlekowego.

Radny Dawid Solak twierdzi, że radni na pewno pochylą się nad tegoroczną kwotą przeznaczoną na sterylizacje i leczenie bezdomnych zwierząt, ponieważ również dla niego jest to kompletnie niezrozumiała sytuacja. – Ta kwota jest skandalicznie niska. Niestety, ale w mieście, które jest źle zarządzane, brakuje pieniędzy na wszystko. Jako radny mogę złożyć jedynie wniosek do prezydenta o to, żeby kwota została zwiększona, ale czy tak się stanie, to już decyzja Rady Miejskiej, w której prezydent ma większość. W obrębie naszego klubu jeszcze nie prowadziliśmy rozmowy w tym temacie, ale na pewno to zrobimy. Na tę sprawę patrzę z punktu widzenia potrzeb w Tarnowie, a za wygospodarowane obecnie w budżecie miasta na ten cel pieniądze, wysterylizujemy tylko niewielką ilość bezdomnych zwierząt…

WARTO PRZECZYTAĆ:   Jaka nazwa, taka droga

Pytany przez nas o całą sprawę Stefan Piotrowski, zastępca dyrektora Wydziału Infrastruktury Miejskiej UMT mówi, że już przed lutową sesją Rady Miejskiej otrzymywał sygnały, iż kwota zagospodarowana w budżecie miasta na sterylizację i leczenie bezdomnych zwierząt jest zbyt niska, więc spodziewa się, że zostanie ona zwiększona. – Dzieje się tak co roku. Budżet miasta kształtuje się już w październiku i listopadzie. Każdego roku brakuje na coś pieniędzy i w niektórych segmentach szuka się oszczędności. Myślę, że ostatecznie kwota zostanie zwiększona, tak jak w poprzednich latach do 30 tys. zł. Uważam, że władze naszego miasta w wystarczający sposób dbają o zwierzęta. Mamy azyl dla czworonogów, na który każdego miesiąca przekazujemy ponad 20 tys. zł stawki ryczałtowej. Przekazujemy też od czasu do czasu darowizny. Opiekujemy się porzuconymi zwierzętami gospodarskimi lub takimi, którym dzieje się krzywda. Żadna sąsiadująca z Tarnowem gmina nie wybudowała do tej pory azylu, tylko korzysta z naszego. Przez ostatnie 10 lat wykonano sterylizacji na łącznie około 3 tys. zwierzętach. Niejednokrotnie zastanawiam się, skąd co roku pojawia się ich coraz więcej do sterylizowania, skoro realizujemy ten program na bieżąco… Dodatkowo należy pamiętać, że koty przebywające na ulicy żyją zdecydowanie krócej niż te mające właścicieli – mówi Stefan Piotrowski dodając, że nie dziwi go sytuacja, iż każdego roku w budżecie zapisywana jest kwota 10 tys. zł na sterylizacje i leczenie bezdomnych zwierząt, która ostatecznie i tak jest zwiększana. – Moglibyśmy wpisać od razu 30 tys. zł na ten cel. Pytanie tylko, czy wówczas przedstawiciele organizacji prozwierzęcych widząc naszą hojność, nie zażądaliby kwoty 50 tys. zł? A to w moim odczuciu byłyby już olbrzymie pieniądze, nieadekwatne do problemu. Trzeba w jakiś sposób zrównoważyć miejski budżet. Już docierają do nas sygnały, że jeżeli płacimy za sterylizacje kotów wolno żyjących, to może powinniśmy opłacać także sterylizacje kotów mieszkających z właścicielami w domach? Wszystko niestety kosztuje… Pamiętajmy, że od kilku lat nie pobieramy podatków od posiadania psa. Robimy to z myślą o mieszkańcach, ale i tutaj tracimy pewne pieniądze do budżetu. Nie wydaje mi się, aby opieka nad zwierzętami w naszym mieście była przez nas zaniedbywana…

WARTO PRZECZYTAĆ:   Ruch Obrony Polaków w Sejmie. Jeden kandydat na prezydenta RP na prawicy?

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.