W 2017 roku sprzedano w Polsce 21,1 mln opakowań leków przeciwdepresyjnych, a trzeba dodać, że liczba ta z roku na rok systematycznie wzrasta. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia na depresję cierpi ponad 350 mln ludzi na świecie i aż 1,5 mln Polaków. Okazuje się, że coraz częściej ta choroba dotyka również tarnowian. Szacuje się, że w naszym mieście może zmagać się z nią nawet 10 tys. osób!

Polacy w pierwszym półroczu 2017 wykorzystali niemal dwa miliony dni zwolnień lekarskich z powodu epizodu depresyjnego. Specjaliści twierdzą, że tak źle pod tym względem nie było nigdy wcześniej. Kolejki do gabinetów tarnowskich psychologów, psychoterapeutów i psychiatrów są gigantyczne, a o pomoc zwracają się zarówno starsi, jak i młodsi mieszkańcy naszego miasta.
– Największą liczbę pacjentów stanowią osoby w wieku 20-40 lat. Liczba osób oczekująca na wizytę u specjalisty jest naprawdę duża. Statystyki mówią jasno, że tarnowian walczących z depresją systematycznie przybywa. Wynika to nie tylko ze wzrostu zachorowalności, ale również z większej świadomości wśród pacjentów. Ludzie częściej korzystają z naszej pomocy, niż miało to miejsce jeszcze kilkanaście lat temu – mówi Anna Szumlańska, tarnowska psycholożka i psychoterapeutka. – Nadmierny stres w ciągu dnia ma niebagatelny wpływ na nasz późniejszy stan zdrowia. W wielu przypadkach pomoc farmakologiczna połączona z pomocą psychoterapeutyczną jest niezbędna, ponieważ często od przyjmowanych lekarstw ważniejsza jest zmiana naszego myślenia. Trudno stwierdzić, jak wielką mamy wówczas szansę na całkowite poradzenie sobie z depresją. Końcowy sukces zależy nie tylko od głębokości zaburzenia, ale przede wszystkim od samego pacjenta, czy będzie gotowy do współpracy i jak bardzo będzie chciał uporać się z tym problemem.
Depresję bardzo trudno jest zdiagnozować, dopóki nie manifestują się jej nasilone objawy. Jeżeli zauważymy w swoim życiu obniżenie nastroju, wyraźne zmniejszenie zainteresowań niemal wszystkimi wykonywanymi przez nas czynnościami, dopada nas bezsenność lub nadmierna senność, mamy nieprzemijające uczucie zmęczenia oraz niemożność skupienia uwagi automatycznie powinna zapalić się nam lampka ostrzegawcza, że być może mamy pierwsze objawy zaburzeń depresyjnych.
Psychoterapeutka Iwona Wietrzyk twierdzi, że wysokie wymagania w szkole, w pracy, zbyt intensywne życie prowadzi do tego, że z czasem choroba zaczyna się ujawniać. – Objawy w postaci zmiennego nastroju, braku chęci do życia, a nawet myśli samobójcze, to już końcowy efekt tej choroby, która może rozwijać się bardzo długo. Z moich obserwacji wynika, że kulminacyjnym punktem, w którym dochodzi do nasilenia choroby, jest czas, kiedy kończymy studia i wkraczamy w nowe, dorosłe życie. Wówczas kończy się nasze przedłużone dzieciństwo i znajdujemy się w zupełnie nowej rzeczywistości. Jesteśmy zmuszeni nawiązać nowe relacje, zacząć funkcjonować na rynku pracy, żyć na własny koszt i to niejednokrotnie pod bardzo dużą presją. Bardzo często zaczynamy wówczas uciekać w różnego rodzaju używki. Nie jest to jednak rozsądne posunięcie, bo nie dość, że prowadzi do pogłębiania się zaburzeń depresyjnych, to także może wywołać kolejne problemy, tym razem z nadużywaniem alkoholu. Poza tym musimy pamiętać, że jeżeli już ktoś raz zachorował na depresję, to nawet pomimo tego, iż udało mu się ją pokonać, istnieje spore ryzyko, że choroba może z czasem powrócić.
W Tarnowie działają trzy poradnie zdrowia psychicznego: w ZPS przy ul. Mostowej, w Szpitalu Wojewódzkim im. św. Łukasza oraz w Centrum Medycznym „Kol-Med”. Dzienny Oddział Psychiatryczny przy ul. Mostowej pełni rolę placówki pośredniej między poradnią zdrowia psychicznego a oddziałem szpitalnym i jest przeznaczony dla pacjentów, którzy wymagają codziennej oceny lekarskiej, ale nie muszą być hospitalizowani. Oddział dysponuje 20 miejscami, a do przyjęcia wymagane jest skierowanie od lekarza ubezpieczenia zdrowotnego. W skład zespołu terapeutycznego wchodzą: lekarze, pielęgniarka, psychologowie oraz terapeuta zajęciowy. – Zainteresowanie leczeniem się na oddziale wśród pacjentów jest bardzo duże. Obecnie na trzymiesięczną terapię na naszym oddziale dziennym pacjenci czekają około czterech miesięcy – mówi Ines Szczepańska, psychiatra, psychoterapeuta i kierowniczka oddziału. – Statystycznie o wiele częściej zgłaszają się do nas kobiety niż mężczyźni. Wynika to z przeświadczenia, że facet, obojętnie z jakim zmagałby się problemem, musi sobie z nim poradzić. Nie wypada mu okazywać słabości i jest to błąd, bo często, kiedy panowie zdecydują się u nas pojawić, mają już poważne kryzysy. Kilka lat temu zostało przeprowadzone badanie, które wykazało, że wśród pacjentów, którzy trafiają do lekarzy rodzinnych z różnych przyczyn np.: związaną ze zmianą opatrunku, cukrzycą, czy nadciśnieniem, to aż 30 proc. z nich miało objawy depresji. To pokazuje skalę tego problemu – mówi Ines Szczepańska dodając, że pacjenci na terenie tamtejszego oddziału mają możliwość trzymiesięcznego leczenia. – Takie osoby codziennie odbywają psychoterapię grupową oraz biorą udział w terapii zajęciowej. Dodatkowo raz w tygodniu każdy pacjent odbywa psychoterapię indywidualną. Zróżnicowane formy pracy z pacjentami dają większą szansę na końcowy sukces.
Tylko w ubiegłym roku na leki przeciwdepresyjne jako naród wydaliśmy aż 346,2 mln złotych! Joanna Polak, psychiatra z ponad 20-letnim stażem twierdzi, że osoba zmagająca się z depresją często musi liczyć się z niemałymi wydatkami, chcąc poradzić sobie z chorobż. – Obecnie zaburzenia depresyjne zajmują czwarte miejsce wśród najbardziej powszechnych chorób zaraz po anemii, bólach kręgosłupa i chorobach płuc. Szacuje się, że w 2020 r. wysunie się na drugą, a w 2030 r. na pierwszą pozycję. Chory na depresję musi liczyć się z miesięcznym wydatkiem około 150-200 zł za leki, jeżeli są one nierefundowane. Do tego dochodzą koszty wizyty u specjalisty, czy udział w terapii zajęciowej. Są to niemałe pieniądze, zwłaszcza że leczenie trwa minimum rok, a w niektórych przypadkach nawet kilka lat – mówi psychiatra, która dodaje, że rodzina chorego również może odegrać znaczący wpływ w poprawie jego zdrowia. – W początkowym okresie ważne jest pilnowanie leków. Często chorzy na depresję nie chcą ich zażywać, ponieważ twierdzą, że ich złe samopoczucie wynika ze zmęczenia, czy zmiennej pogody. Oprócz tego nie powinniśmy również za wszelką cenę zachęcać ich do większej aktywności fizycznej. Często chory na depresję nie jest w stanie wykonać nawet najprostszych czynności, a zmuszanie go do tego wywołuje u niego dodatkową frustrację. Musimy być także wyrozumiali i uświadomić sobie, że depresja to nie lenistwo a choroba, która zbiera coraz większe żniwo.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.