Członkowie Stowarzyszenia Rodziców i Przyjaciół Osób Niepełnosprawnych „Nadzieja” w Tuchowie od ponad 15 lat marzą o wybudowaniu ośrodka opiekuńczo – mieszkalnego dla swoich podopiecznych. W placówce swoje miejsce znalazłoby 20 niepełnosprawnych dzieci, które w przypadku choroby lub śmierci rodzica, mogłyby liczyć na pomoc. Niestety inwestycja wiąże się z kosztem ponad 8 mln zł, a na taki wydatek nie stać ani Stowarzyszenia, ani podtarnowskiej gminy.

Wspólnota „Nadzieja” powstała w Tuchowie jesienią 1991 roku z inicjatywy braci kleryków WSD Redemptorystów, którzy w porozumieniu z przełożonymi zaangażowali się w działalność na rzecz dzieci niepełnosprawnych. Już rok później bracia wraz z rodzicami postanowili prawnie zarejestrować Stowarzyszenie, które na początku liczyło kilku podopiecznych. Obecnie „Nadzieja” skupia blisko 50 dzieci ze schorzeniami takimi jak: dziecięce porażenie mózgowe, zespół Downa, autyzm, zespół Westa i innymi upośledzeniami intelektualnymi.
– Działamy bardzo sprawnie. Od samego początku korzystamy z udostępnianych pomieszczeń klasztornych. Dzięki ojcom redemptorystom do dyspozycji mamy salę parafialną i salę pielgrzyma. Organizujemy spotkania okolicznościowe, ogniska, kilkudniowe wyjazdy integracyjne. Naszym podopiecznym zapewniamy coroczne grupowe wyjazdy na dwutygodniowe turnusy rehabilitacyjne, których koszty pokrywa Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i rodzice dzieci – mówi prezes Stowarzyszenia, Marian Gut. – Aby poszerzyć naszą ofertę i pełnić swoje obowiązki na jak najwyższym poziomie, chcielibyśmy wybudować nowoczesny budynek, który zapewni osobom niepełnosprawnym konkretną opiekę, rehabilitację i integrację. Swoje starania o taki obiekt rozpoczęliśmy już blisko 15 lat temu. Wówczas nabyliśmy działkę o powierzchni 22 arów. Do tej pory ten teren pełni funkcję miejsca spotkań członków Stowarzyszenia. Wybudowaliśmy na nim mały domek letniskowy, plac zabaw oraz boisko do siatkówki. Dwa lata temu dokupiliśmy 10 arów jednej z sąsiadujących działek. Takie rozwiązanie pozwoliło nam zaprojektować ośrodek opiekuńczo-mieszkalny, o którym marzyliśmy od wielu lat, a także uzyskać pozwolenie na jego budowę. Niestety do tej pory nie wbiliśmy łopaty pod inwestycję, ponieważ problemem są pieniądze. Gmina nie ma zamiaru budować obiektu ze swojego budżetu, a my nie dysponujemy aż tak olbrzymią kwotą. Koszt budowy ośrodka szacowany jest na ponad 8 mln zł. W ostatnim czasie napisaliśmy pismo do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej z prośbą o finansowe wsparcie inwestycji. Czekamy na dalszy rozwój wypadków, jednak po ponad 15 latach bezskutecznych starań, trudno o optymizm. Pozostaje nam jedynie nadzieja.
Przedstawiciele Stowarzyszenia chcieliby, aby na terenie obiektu mogło zamieszkać co najmniej 20 osób – 10 chłopców i 10 dziewczynek. Budynek odgrywałby istotną rolę w momencie, kiedy rodzice niepełnosprawnego dziecka zachorowaliby lub zmarli, przez co nikt nie mógłby się nim zająć. W obiekcie znalazłoby się miejsce dla gabinetów do rehabilitacji, świetlicy dziennego pobytu, basenów, pokoi noclegowych oraz kaplicy. Od kilku lat Stowarzyszenie co roku organizuje bale charytatywne, podczas których przeprowadzana jest zbiórka pieniędzy na budowę ośrodka. Do tej pory udało się zebrać… 180 tys. zł, więc jest to kropla w morzu potrzeb związanych z inwestycją. Członkowie Stowarzyszenia wystąpili również z prośbą do przedstawicieli Urzędu Miejskiego w Tuchowie, aby ci poparli ich wniosek o dofinansowanie inwestycji, który skierowali do ministerstwa.
– Oczywiście wniosek otrzyma nasze poparcie, bo wiemy, jak ważna jest to sprawa dla członków Stowarzyszenia oraz rodziców dzieci niepełnosprawnych – mówi Magdalena Marszałek, burmistrz Tuchowa. – Drobne projekty w postaci organizacji warsztatów dla dzieci i turnusów staramy się dofinansowywać. Dla gminy jest to wydatek kilku tysięcy złotych rocznie. Niestety nie jesteśmy w stanie przejąć kwestii budowy takiego ośrodka. Koszty z tym związane są gigantyczne i jako gmina nie dalibyśmy rady ich udźwignąć, a przecież należy pamiętać o tym, że nie chodzi tylko o wybudowanie takiego obiektu, ale również i jego utrzymywanie. Bez kontraktu z NFZ jest to praktycznie niewykonalne. Jednym z rozwiązań dla Stowarzyszenia byłaby możliwość starania się o dofinansowania w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego. Wówczas można liczyć na naprawdę duże wsparcie finansowe, ale trzeba również posiadać 20-30 proc. wkładu własnego, więc w tym konkretnym przypadku mówimy o kwocie około 2 mln zł. Innym rozwiązaniem jest szukanie prywatnego inwestora, który zdecydowałby się na budowę takiego obiektu. Być może partnerem biznesowym mogłoby zostać Centrum Zdrowia Tuchów, o ile byłoby zainteresowane taką propozycją. Inwestycja jest gigantyczna, więc o jej realizację na pewno nie będzie łatwo.
Prezes Stowarzyszenia „Nadzieja”, Marian Gut zdaje sobie sprawę, że o pozyskanie dofinansowania nie będzie łatwo, ale nie zamierza składać broni. – Na projekt wydaliśmy około 15 tys. zł. Termin pozwolenia na budowę mija we wrześniu tego roku. Musimy zacząć działać, aby lata naszej pracy i starań nie poszły na marne. Najważniejsze są dla nas dzieci. Chcemy zapewnić im w przyszłości domowe warunki, a nie skazywać z góry na dom pomocy społecznej. Jesteśmy gotowi do negocjacji. W każdej chwili ośrodek mógłby również pełnić funkcję hospicjum. Wydaje się, że jedynym ratunkiem jest dla nas prywatny inwestor, który oprócz pomocy dzieciom, mógłby także prowadzić na terenie ośrodka swój biznes. Zobaczymy, jak na naszą prośbę zareaguje ministerstwo. Obecnie w naszym regionie nie ma takich obiektów, a bez wątpienia są one bardzo potrzebne. Na pewno się nie poddamy…
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.