Mieszkańcy Tuchowa zastanawiają się, czy tamtejszy rynek powinien w każdy wtorek zamieniać się w plac targowy. Nie brakuje głosów, że organizowany na płycie rynku jarmark znacznie utrudnia ruch samochodów, ogranicza ilość miejsc parkingowych, a także stwarza niebezpieczeństwo dla pieszych. Włodarze gminy twierdzą, że obecnie tematu przeniesienia jarmarku nie ma, ponieważ istnieje obawa, że takie działanie przyniosłoby więcej strat niż zysku.

W ostatnich tygodniach na jednym z portali społecznościowych, mieszkańcy Tuchowa sporządzili specjalną ankietę, w której można było oddać głos, czy organizowany w każdy wtorek na tuchowskim rynku jarmark nie powinien zostać przeniesiony w inne miejsce w gminie. W głosowaniu wzięło udział ponad 400 mieszkańców Tuchowa, z których 47 proc. opowiedziało się za nową lokalizacją placu targowego.
– W końcu wypadałoby, aby nasz jarmark stał się nowoczesny i przede wszystkim funkcjonalny – mówią przeciwnicy organizowania targu na tuchowskim rynku. – W sąsiadujących gminach buduje się nowe place targowe i jarmarki wyprowadzane są z centrum miejscowości. Powinniśmy podążyć tym samym tropem, zwłaszcza że obecna forma negatywnie wpływa na bezpieczeństwo pieszych i kierowców. Kramy rozstawiane są tuż przy głównej ulicy, przez co widoczność dla kierowców samochodów jest bardzo ograniczona. Sam wyjazd z rynku trwa kilka dobrych minut. Znalezienie miejsca parkingowego w każdy wtorek graniczy z cudem i kierowcy często parkują samochody w niedozwolonych miejscach, co niejednokrotnie kończy się mandatami ze strony policji. Dodatkowo w niebezpieczeństwie znajdują się sami piesi, którzy muszą uważać, by nie wpaść pod koła nadjeżdżających aut. Wygospodarowanie nowego miejsca i przeniesienie jarmarku nie tylko spowodowałoby poprawę bezpieczeństwa i estetyki centrum Tuchowa, ale również doprowadziłoby do tego, że w takim miejscu handel mógłby się odbywać cały tydzień, a nie tylko we wtorki.
Od takiego rozwiązania włodarzy Tuchowa przestrzega… burmistrz Ryglic, Bernard Karasiewicz, który uważa, że przeniesienie jarmarku z ryglickiego rynku do znajdującego się kilkaset metrów dalej nowo wybudowanego placu targowego było jednym z najgorszych posunięć w historii gminy. – Liczba osób robiących zakupy na jarmarku drastycznie spadła. Wielu mieszkańcom nie chce się iść na oddalony z dala od centrum nowy plac targowy i wolą zrobić zakupy w sklepach ogólnospożywczych w okolicach rynku. Wybudowanie w 2014 roku placu targowego przez moją poprzedniczkę za ponad 2 mln zł było fatalnym pomysłem, za który dziś wszyscy pokutujemy. Przedsiębiorcy sprzedający na naszym targu swoje produkty narzekają, że ich zyski zmalały kilkukrotnie. Najzwyczajniej w świecie wstyd mi przed nimi, że zdecydowano się na takie rozwiązanie. Tętniące życiem rynki, to największy atut takich gmin jak Ryglice, czy Tuchów.
Wiele wskazuje jednak na to, że włodarze Tuchowa nie zdecydują się wyprowadzić kupców z okolic ratusza. Ich zdaniem sytuacja związana z zakorkowanym centrum gminy i brakiem miejsc parkingowych już wkrótce powinna zostać rozwiązana, a to za sprawą planowanej budowy obwodnicy. – Kilkanaście lat temu, kiedy przeprowadzaliśmy remont płyty rynku, jarmark na kilka miesięcy został przeniesiony poza centrum Tuchowa. Początkowo sprzedawcy sklepów znajdujących się wokół rynku cieszyli się z takiego rozwiązania. Z czasem okazało się jednak, że takie działanie znacząco obniżyło ich dochody, ponieważ osób robiących zakupy we wtorki było zdecydowanie mniej niż do tej pory – mówi Kazimierz Kurczab, zastępca burmistrza Tuchowa, który nie ukrywa, że prawdą jest, iż we wtorki Tuchów staje się trudno przejezdny, a wyjazd z rynku zajmuje mnóstwo czasu. – Sam wiele razy kilkanaście dobrych minut szukałem miejsca parkingowego. Musimy jednak pamiętać, że na przestrzeni kilku najbliższych lat Tuchów wzbogaci się o obwodnicę, dzięki czemu ruch tranzytowy zostanie wyprowadzony poza miasto. Korki i trudny wyjazd z rynku staną się przeszłością. Przeniesienie jarmarku nie jest również możliwe ze względu na brak odpowiednich terenów, na których mógłby funkcjonować. Kramy można byłoby jedynie ulokować na parkingu w okolicy cmentarza lub na placu koronacyjnym. Wątpię jednak, aby ludzie często odwiedzali tamtejsze okolice, więc w ostateczności wszyscy byliby stratni na takim posunięciu. Przeciwnicy dalszego funkcjonowania placu targowego na tuchowskim rynku muszą również uświadomić sobie, że jarmark jest wpisany w historię naszego miasta i organizowany jest w tym miejscu od 1340 roku, czyli od momentu nadania Tuchowowi praw miejskich. Wtorek to nie tylko czas większych zakupów, ale przede wszystkim spotkań w gronie przyjaciół i rozmów na różne tematy. Nie warto tego zmieniać…
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.