W marcu tego roku w Tuchowie w 34. rocznicę podpisania porozumień ustrzycko-rzeszowskich, przed bazyliką Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Tuchowie zasadzono Dąb Pamięci, a obok niego, na specjalnym kamieniu zamocowana została tablica pamiątkowa, która znalazła się tam z inicjatywy prezydenta Bronisława Komorowskiego. Na początku października znalazł nowe miejsce – obok tamtejszego Domu Kultury. Mówi się, że za jego przeniesienie odpowiedzialni są mieszkańcy. Czy tylko im zależało na zmianie jego lokalizacji?
Jajkiem w tablicę
Na terenie tuchowskiego klasztoru redemptorystów od ponad 20 lat organizowane są uroczystości upamiętniające porozumienie ustrzycko-rzeszowskie. Z tej okazji, w marcu postanowiono zasadzić dąb i postawić upamiętniającą tablicę z napisem: „Dąb pamięci posadzony z inicjatywy Bronisława Komorowskiego, prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, oraz uczestników strajków chłopskich 1980-1981 dla wspólnego uczczenia rocznicy podpisania porozumień rzeszowsko-ustrzyckich 19-20 lutego 1981. Tuchów, 15 marca 2015 r.”. W kwietniu kamień wraz z tablicą nieoczekiwanie zniknął. Jak się okazało, stało się tak, ponieważ miejsce, w jakim go ulokowano, nie spodobało się większości parafian. – Kamień był oblewany farbą i obrzucany jajkami. Większość tuchowian nie chciała go w tym miejscu. Według tej grupy mieszkańców nazwisko prezydenta Komorowskiego nie powinno znajdować się na terenach klasztoru. Słyszałem też, że niektórzy chcieli usunąć kamień na własną rękę, jeżeli ktoś z władz wcześniej tego nie zrobi – mówi nam jeden z mieszkańców Tuchowa. Od tamtej pory kamień przechowywany był u jednego z tuchowskich przedsiębiorców. Teraz znaleziono dla niego miejsce obok tuchowskiego Domu Kultury.
Władysław Żabiński, który w czasach PRL-u był działaczem opozycji demokratycznej i jednym z sygnatariuszy porozumień, był także uczestnikiem rozmów dotyczących pierwotnego umiejscowienia kamienia. – Nic nie wskazywało na to, że postawienie kamienia będzie nieść za sobą jakieś nieporozumienia w przyszłości. To redemptoryści wskazali docelowe miejsce, gdzie miał się znaleźć. Wszyscy popierali tę inicjatywę i jestem niesamowicie zaskoczony faktem, że obecnie znajduje się on gdzie indziej. Co więcej, nawet nie dostawałem wcześniej sygnałów, że był on dewastowany. Uważam jednak, że jego nowe miejsce, jakim jest teren obok Domu Kultury, to dobre rozwiązanie dla wszystkich. Odwiedzane jest przez bardzo dużo ludzi, jest całą dobę monitorowane…
Redemptoryści nie czują się winni
Ojciec Bogusław Augustowski, proboszcz tuchowskiej parafii twierdzi jednak, że wybór miejsca, jakim był teren przy tuchowskim klasztorze, od początku był nietrafionym pomysłem. – Teraz mleko się rozlało i wszyscy szukają winnego. Mówi się, że zamieszanie z kamieniem to wina redemptorystów, ale to nie prawda. Wybrano miejsce na początku dróżek różańcowych. Parafianom oraz osobom z zewnątrz, które odwiedzały naszą bazylikę, niezbyt się to podobało. Dostawałem masę krytycznych głosów, chociażby takich, że to miejsce religijne i nie powinny znajdować się tutaj przedmioty polityczne. Udałem się więc do burmistrza, aby poinformować go o opiniach parafian oraz tym, że pomnik jest dewastowany i że powinniśmy jakoś rozwiązać ten problem. Następnie zapadła decyzja o tym, aby go przenieść.
Tablica z kamieniem miała stanąć w parku miejskim, obok pomnika ofiar faszyzmu, tak przynajmniej jeszcze niedawno mówił burmistrz Tuchowa, Adam Drogoś. Zrezygnowano jednak z tego pomysłu, ponieważ obawiano się, że kamień nadal będzie dewastowany przez nieprzychylnych mu mieszkańców. Ostatecznie postawiono go przed Domem Kultury. Wszystko odbyło się w bardzo szybkim czasie. – Przywieziono kamień i posadzono dąb. Tylko tyle mam w tej chwili do powiedzenia. Nie posiadamy żadnych innych informacji – mówi nam Maria Kras, zastępca dyrektora Domu Kultury w Tuchowie.
Kamień a sprawa obwodnicy
Wiadomo jednak, że do burmistrza trafił wcześniej apel, przygotowany przez radnych wojewódzkich PO, w sprawie natychmiastowego znalezienia nowego miejsca dla kamienia i tablicy. Mówiło się, że w związku z tym, iż radni podczas najbliższych obrad, mieli podejmować decyzje o budowie obwodnicy Tuchowa burmistrz, tak szybkim umiejscowieniem kamienia przy Domu Kultury, chciał załagodzić stosunki z przedstawicielami PO. Podczas październikowej sesji sejmiku jednym z punktów obrad było „Przyjęcie rezolucji w sprawie tablicy pamiątkowej ufundowanej przez Pana Prezydenta Bronisława Komorowskiego w Tuchowie”. Ostatecznie punkt został wykreślony z porządku obrad, w związku z wcześniejszym ulokowaniem kamienia w nowym miejscu.
Adam Drogoś zaprzecza pogłoskom, że sprawa kamienia miałaby być związana z decyzją radnych wojewódzkich, którzy mieli głosować za budową obwodnicy. – Jestem bezpartyjny i budowa obwodnicy także nie powinna być sprawą polityczną. Nie ma miejsca na politykę w Tuchowie. Na pierwszym miejscu powinno stawiać się dobro mieszkańców i swoje sumienie. Niefortunnie sprawa z kamieniem zbiegła się z decyzją dotyczącą budowy obwodnicy, ale ja już wcześniej miałem zapewnienie od wicemarszałka województwa małopolskiego Stanisława Sorysa, że jej budowa ruszy w przyszłym roku. Kamień z tablicą nie był z tą sprawą w ogóle powiązany.
Burmistrz Tuchowa uważa, że umiejscowienie kamienia przy Domu Kultury, będzie zakończeniem sprawy, która swój początek miała blisko pół roku temu. – Uczestniczyłem w rozmowach na temat pierwotnego umiejscowienia kamienia. Oprócz mnie udział brali Władysław Żabiński, Mieczysław Kras, proboszcz klasztoru redemptorystów oraz rektor. Jako gmina ufundowaliśmy kamień, tablicę i dąb. Klasztor udostępnił teren. Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak to wszystko się potoczyło… Na dzień dzisiejszy godniejszego miejsca, niż to obok Domu Kultury w Tuchowie nie sposób było znaleźć. Dodatkowo teren na którym stoi dziś kamień z tablicą jest własnością gminy, a nie klasztoru, jak miało to miejsce wcześniej. Wszyscy radni byli zadowoleni z takiego obrotu spraw. Mam nadzieję, że więcej sprzeciwów mieszkańców nie będzie i sprawa raz na zawsze zostanie zamknięta.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.