Mieszkańcy Zakliczyna od blisko trzech lat nie mogą zwiedzać najstarszego zachowanego budynku miejskiego w ich miejscowości. Powód? Pochodzący z drugiej połowy XVIII w. dom „Pod Wagą” jest w opłakanym stanie, a jego własność wciąż pozostaje nieuregulowana. Czy włodarze gminy spełnią w końcu oczekiwania mieszkańców i przeobrażą ruinę w muzeum z prawdziwego zdarzenia?

W 2000 roku dom „Pod Wagą” przeszedł pod opiekę Regionalnego Centrum Turystyki i Dziedzictwa Kulturowego, by dwa lata później decyzją dyrektora Regionalnego Centrum Turystyki i Dziedzictwa Kulturowego w Zakliczynie zostać podniesionym do rangi Muzeum Grodzkiego „Pod Wagą”. Do 2013 roku mieszkańcy Zakliczyna, jak i zjawiający się tam turyści, mieli możliwość podziwiania historycznych zasobów budynku, w którym znajdują się m.in. sypialnia mieszczańska, warsztat szewski, kuchnia, wiele wojennych dokumentów, obrazów, czy pół kamiennej trumienki, wyrzeźbionej dla małego dziecka, którą znaleziono pod progiem domu. Zainteresowanie tym ostatnim eksponatem wyrażało nawet krakowskie Muzeum Etnograficzne. – Mimo doraźnych prac zabezpieczających nie udało nam się utrzymać obiektu w dobrym stanie technicznym i w 2013 roku zadecydowano o zamknięciu go dla zwiedzających – mówi burmistrz gminy Zakliczyn, Dawid Chrobak. – Dla mieszkańców Zakliczyna to bardzo ważne miejsce. Jest to swego rodzaju „strażnik historii”. Od wielu lat staramy się uregulować stan prawny budynku. W myśl polskiego prawa, aby móc remontować dom, gmina musi być jego właścicielem.
Z roku na rok stan obiektu się pogarsza. Według wielu krążących opinii, dom grozi zawaleniem. Drogą, przy której się znajduje, codziennie przejeżdżają tiry. – Jeden dobry wstrząs i budynek się zawali – nie mają wątpliwości mieszkańcy. Padł nawet pomysł, aby muzeum przenieść do „Domu dla ubogich”, który jest własnością gminy Zakliczyn i mógłby po gruntownej konserwacji lub odbudowie przejąć funkcję domu „Pod Wagą”. Okazało się jednak, że i ten budynek jest w tak złym stanie, że inwestowanie w niego dodatkowych pieniędzy mija się z celem.
W ostatnim czasie w Zakliczynie pojawiło się jednak światełko w tunelu. Włodarzom gminy udało się skontaktować ze spadkobiercami domu „Pod Wagą”, dzięki czemu rozpoczęli rozmowy na temat przejęcia własności. – Jesteśmy w kontakcie z jedną ze spadkobierczyń, która mieszka w Stanach Zjednoczonych. Prowadzimy rozmowy i chcemy, jak najszybciej sfinalizować sprawę. Czas odgrywa tutaj znaczącą rolę, patrząc przez pryzmat stanu technicznego obiektu. Jesteśmy zainteresowani jego odkupieniem, aby przy pomocy unijnych pieniędzy móc później stworzyć muzeum, które byłoby ogólnodostępne dla mieszkańców.
W gminie nie mają wątpliwości, że w dom „Pod Wagą” warto zainwestować, chociażby ze względu na fakt, że niewiele jest przypadków, aby zabytkowe zbiory mieściły się w budynku, który sam jest zabytkiem. – Rozmawiamy o kwestii kupna, ale jak na razie nie padła konkretna cena. Mamy świadomość tego, że może nie być ona niska, ponieważ obiekt znajduje się w centrum gminy. Mocno wierzę jednak w to, że sprawa zakończy się szczęśliwie, a wtedy będziemy mogli zająć się jego konserwacją. Przypuszczamy, że otrzymanie pozwolenia na modernizację, jak i późniejsze prace zajmą nam około roku. Koszty z tym związane szacujemy na blisko pół miliona złotych. Oprócz zabytkowych eksponatów chcielibyśmy ulokować w nim również sklep z pamiątkami. Jestem przekonany, że już za niedługo obiekt będzie otwarty i w pełni funkcjonalny zarówno dla mieszkańców gminy, jak i przyjeżdżających w nasze strony turystów – mówi z wiarą w końcowy sukces, burmistrz Zakliczyna.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.