To ja. Mam tutaj 11-12 lat. Jak wygląda moje życie? Chodzę do szkoły, w domu odrabiam zadania domowe, a od godziny 16-17 do późnego wieczora uganiam się z kolegami za piłką. Jak wyglądają moje wakacje? Tu już nie ma żadnych ograniczeń! Od samego rana, z przerwą na obiad, do samego wieczora bieganie za piłką z masą kolegów z podwórka.

Tak właśnie wyglądał przeciętny dzień dziecka wychowanego w latach 90. Zero komputerów, zero smartfonów, zero komunikatorów. Chciałeś zapytać, czy kolega Marcin wyjdzie pokopać piłkę pod blokiem? Stawałeś pod jego oknem i wykrzykiwałeś na cały głos jego imię, a on wówczas wychylał się z okna i informował, że zaraz schodzi. Te głośne rozmowy słyszeli także inni koledzy, bo przecież stoisz pod blokiem i drzesz się w niebogłosy. Tym samym w ciągu 5 minut masz skompletowane dwie drużyny liczące łącznie 12 zawodników.

Mecze rozgrywasz na asfaltowym boisku. Masz obdarte kolana i łokcie, ale czas spędzony z kolegami na boisku sprawia, że o tym zapominasz. Boisko ze sztuczną nawierzchnią, jakiś orlik? Wówczas nawet o tym nie śniliśmy. To temat zarezerwowany dla bogatych dzieciaków z Niemiec, Włoch, czy Anglii. Koszulki piłkarskie? Nawet o to było trudno. Do dziś pamiętam, jak niemal nie pozabijaliśmy się z kolegą o zwykły żółty t-shirt w sklepie odzieżowym. Jedna sztuka. Zwykła żółta koszulka, tylko po to, aby zielonym mazakiem napisać na plecach numer i nazwisko „Romario”.

Jak wygląda to dziś? Place na osiedlach są puste. Kiedyś były zapełnione dziećmi w taki sposób, że rodzice mieli problem rozszyfrować, które jest ich. Dziś żeby zobaczyć dzieci i młodzież uganiających się rekreacyjnie za piłką, trzeba się bardzo natrudzić. Oczywiście są kluby piłkarskie, są szkółki piłkarskie, które powstają na potęgę. To świetna sprawa, o której nawet nie śniłem będąc dzieckiem, jednak gra w klubie, to zupełnie coś innego, jak rekreacyjne i towarzyskie kopanie piłki z kolegami.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Nie ma odcieni szarości. Jest tylko czarne lub białe...

Dziś boisko i piłkę zastąpiły laptopy, smartfony, gry, komunikatory, shorty, sweet fotki, itp. Dziś dzieci nadal grają z sobą w piłkę, ale on-line odpalając na konsoli FIFĘ lub PES.

Ubolewamy nad przyszłością naszych dzieci, nad zagrożeniami, jakie czyhają na nich na każdym rogu, za sprawą coraz to durniejszych pomysłów „wielkich tego świata”. Co jednak sami z tym robimy? Czy ograniczamy dzieciom dostęp do świata wirtualnego, aby czerpały radość ze świata realnego? Czy potrafimy wytłumaczyć im, jak wiele tracą wpatrując się w smartfony, a nie dostrzegając pięknie budzącej się do życia wiosny, czy nie wsłuchując się w śpiew ptaków?

Dziś jako 36 latek wiem jedno – najpiękniejszym okresem mojego życia, był właśnie czas, kiedy z kolegami ze szkolnej ławki uganialiśmy się za piłką od rana do nocy, kiedy w tym czasie śmialiśmy się z różnych zdarzeń, kiedy potrafiliśmy się pokłócić, a czasami wręcz pobić. To jest właśnie urok dorastania. To jest urok kontaktu z drugą osobą.

Co za 25 lat zapamięta ze swojego dzieciństwa dzisiejszy 11 latek? Jak będzie wspominał lata poświęcone komputerowi, smartfonowi, czy telewizji? Warto wcześniej obudzić się z tego letargu, aby później nie żałować straconego czasu…

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.