Ciężkowice: Nocna akcja dwóch sołtysów

Czy gmina Ciężkowice będzie musiała pokryć koszty naprawy samochodu kobiety, która jadąc przez wieś Falkowa, utknęła w rowie z powodu nieodśnieżonej drogi? W akcji wyciągania pojazdu z ponad metrowej zaspy wzięli udział sołtysi z miejscowości Falkowa i Bukowiec. Z łopatami oraz za pomocą ciągnika rolniczego o godzinie 2 w nocy, przy temperaturze poniżej 20 stopni Celsjusza udało im się wydobyć pojazd z fosy. Wcześniej pomocy kobiecie odmówiła straż oraz policja.

Od lewej Michał Koralik i Krzysztof Ligęza

Elżbieta Kumkowska- Czyżykiewicz, która wraz ze swoim przełożonym jechała z Warszawy do wsi Bukowiec dwoma samochodami (jeden z pojazdów został tego dnia zakupiony w stolicy dla firmy, w której pracuje), nie ma wątpliwości, że to włodarze gminy Ciężkowice są winni tego, że prowadzony przez nią samochód wylądował w rowie. – Sytuacja miała miejsce tuż przed godziną 24. Mój przełożony jechał zakupionym wcześniej samochodem, a ja jechałam za nim jego pojazdem. Warunki na drodze były katastrofalne. Dookoła trasy znajdowały się ponad metrowe zaspy, a na jezdni zalegał kilkucentymetrowy śnieg. Zarówno samochód mojego szefa, jak i dopiero co zakupione auto wylądowały w fosie. Wszystko działo się w nocy. Nie jesteśmy mieszkańcami wsi Falkowa, więc nie znamy tutaj nikogo. Zadzwoniliśmy po pomoc na straż, a następnie na policję. Zarówno strażacy, jak i policjanci odmówili nam pomocy, twierdząc, że jeżeli nie było kolizji i nie zagraża nam niebezpieczeństwo, nie mają obowiązku zjawiać się na miejscu zdarzenia. Na całe szczęście posiadałam również numer telefonu do Krzysztofa Ligęzy, sołtysa Bukowca. Zadzwoniłam więc do niego z prośbą o pomoc – mówi pani Elżbieta, której na ratunek przybył również sołtys Falkowej wraz z jednym z mieszkańców, który dysponował ciągnikiem rolniczym. – Panowie ponad dwie godziny wydobywali nasze pojazdy z fosy. Odbywało się to przy temperaturze poniżej 20 stopni Celsjusza. To niepojęte, że nikt ze służb ratunkowych nie chciał nam pomóc, zwłaszcza że stan drogi w tym dniu był fatalny. O ile pojazdy na zewnątrz nie zostały uszkodzone, o tyle w jednym z nich zepsuło się m.in. sprzęgło. Nie wykluczam, że będę starać się obciążyć gminę kosztami naprawy auta, ponieważ nie zadbała ona w odpowiedni sposób o drogę, którą na co dzień przemieszczają się samochody.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Mateusz Rękas - balonem przez życie
Falkowa

Sołtys Falkowej, Michał Koralik twierdzi, że pretensje poszkodowanej w kierunku gminnych władz są jak najbardziej zasadne, ponieważ stan drogi tego dnia pozostawiał wiele do życzenia. – Zdarzenie miało miejsce tuż przed północą. Tego samego dnia około godz. 15 dzwoniłem do gminy mówiąc, że droga jest już zasypana do połowy i prosimy o odśnieżenie, bo później mogą być problemy. W słuchawce usłyszałem, że jeżeli będzie taka potrzeba, drogę odśnieżą, ale… następnego dnia. Gdyby w zaspy wpadł tutejszy mieszkaniec, pewnie poradziłby sobie bez problemu, obdzwaniając z prośbą o pomoc swoich znajomych. W takiej sytuacji znalazła się jednak zupełnie obca osoba. Dobrze, że mogła liczyć na naszą pomoc, ale co byłoby w sytuacji, gdyby jechała sama i dodatkowo straciła przytomność? – mówi sołtys, który dodaje, że już w poprzednich latach w tamtejszej miejscowości dochodziło do podobnych zdarzeń, mimo iż co roku prosi włodarzy gminy o wygospodarowanie większych pieniędzy na utrzymanie dróg. – Obecnie gmina przeznacza na ten cel około 120 tys. zł rocznie. To niewiele, patrząc przez pryzmat tego, że co chwila pojawiają się nowe odcinki dróg, więc zapotrzebowanie jest coraz większe. Z naszych wyliczeń wynika, że aby utrzymywać drogi na dobrym poziomie na terenie gminy, trzeba przeznaczać rocznie na ten cel około 240 tys. zł. Trzeba pamiętać, że Falkowa jest specyficzną wsią, położoną ponad 500 metrów nad poziomem morza. Śniegu jest u nas zawsze więcej niż w innych gminnych miejscowościach. Kilka lat temu włodarze gminy w ciągu tylko dwóch tygodni wydali na odśnieżanie dróg w naszej miejscowości 70 tys. zł! To pokazuje, że potrzeby są olbrzymie, a jeżeli w jakiś sposób to zaniedbamy, to dochodzi do takich sytuacji, jak ta z poszkodowaną kobietą.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Fascynujące Muzeum Przyrodnicze w Ciężkowicach...

W ciężkowickim urzędzie gminy nie mają sobie nic do zarzucenia. Twierdzą, że droga była tego dnia odśnieżana, tyle że w godzinach porannych, a jeżeli poszkodowana chce walczyć o odszkodowanie, może to uczynić, zwłaszcza że wszystkie gminne drogi są ubezpieczone. – Uważam, że w odpowiedni sposób dbamy o nasze drogi – mówi Jan Stec, odpowiedzialny za stan dróg w gminie Ciężkowice. – Drogę odśnieżaliśmy rano za pomocą gminnego sprzętu. Niestety w tamtym czasie panowały takie warunki, że już po godzinie odśnieżania, na drodze ponownie zalegał śnieg. Drogi przeważnie odśnieża się rano. Trudno spodziewać się, aby ktoś późną nocą jeździł pługiem i przygotowywał poszczególne trasy. Gdyby poszkodowana zadzwoniła do nas, a nie na straż, czy policję, na pewno byśmy jej pomogli. Jeżeli chce wystąpić o odszkodowanie za uszkodzenie pojazdu, ma do tego prawo. Trzeba jednak pamiętać, że w takich warunkach i po takich drogach jeździ się wyłącznie na własne ryzyko, więc przypuszczamy, że i tak nie będziemy zmuszeni pokrywać kosztów naprawy samochodu, ponieważ nie czujemy się winni zaistniałej sytuacji.

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz