Gabor Kiraly: Szare spodnie? To był przypadek

– Historia rozpoczęła się w 1996 roku na Węgrzech. Zacząłem nosić szare spodnie przez przypadek, a wygraliśmy 9 meczów z rzędu, dzięki czemu mój zespół utrzymał się ostatecznie w pierwszej lidze. Zdecydowałem się więc na to, aby szare spodnie nosić już cały czas, ot tak na szczęście – mówi Gabor Kiraly, bramkarz TSV 1860 Monachium.

Kiraly
Gabor Kiraly by Ampfinger (fot. Wikipedia)

Masz 38 lat. Jak długo masz zamiar grać w piłkę nożną?
Chciałbym grać w piłkę tak długo, jak pozwoli mi na to zdrowie. W tej chwili mam ważny kontrakt z TSV 1860 Monachium do 2015 roku, z możliwością jego przedłużenia o kolejny rok.

Można spokojnie nazwać cię legendą węgierskiej piłki.
Jestem bardzo dumny z tego powodu, iż 90 razy zakładałem koszulkę reprezentacji Węgier. To wielki zaszczyt. Udało mi się tym samym pobić rekord mojego bramkarskiego idola Gyula Grosics’a, którego licznik zatrzymał się na 86 meczach w narodowych barwach. Jestem jednak pewny, że nadejdzie taki czas, że ktoś i te moje 90 meczów w kadrze pobije.

W jakim klubie spędziłeś najlepszy okres w swojej karierze? Hertha Berlin?
Wszędzie gdzie byłem, czułem się dobrze. Darzyłem szacunkiem wszystkie kluby w jakich grałem i ich kibiców, ale również sam byłem tym szacunkiem obdarzony. Miałem możliwość gry z Herthą Berlin w Lidze Mistrzów, miałem możliwość gry w Premiership broniąc barw Crystal Palace, uwielbiałem również reprezentować swój kraj na arenie międzynarodowej. Byłem zadowolony z gry w każdym z miejsc, w których byłem.

Pomówmy trochę o twoim znaku rozpoznawczym. Długie, szare dresowe spodnie.
(śmiech) Historia rozpoczęła się w 1996 roku na Węgrzech. Zacząłem nosić szare spodnie przez przypadek, a wygraliśmy 9 meczów z rzędu, dzięki czemu mój zespół utrzymał się ostatecznie w pierwszej lidze. Zdecydowałem się więc na to, aby szare spodnie nosić już cały czas, ot tak na szczęście. W Niemczech kibice wołali na mnie nawet „Mr. Jogginghose”. Nie chciałem już nigdy później zrezygnować ze swoich szarych spodni. To był mój znak rozpoznawczy.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Włodzimierz Stachoń, czyli z aparatem na łowy

Prowadzisz teraz prywatną szkołę bramkarzy – Gabor Kiraly Nemzetkozi Kapusiskola. Po zakończeniu kariery chciałbyś zostać trenerem?
W mojej karierze wiele się nauczyłem i teraz chciałbym podzielić się moimi doświadczeniami z dziećmi. W przyszłości chciałbym pracować jako trener, ale również jako menedżer. Posiadam licencję UEFA A i licencję trenera B , zrobiłem ostatni rok tego kursu w Budapeszcie. Gabor Kiraly Nemzetkozi Kapusiskola powstała w 2013 roku. Stworzyliśmy w ostatnim roku 6 kursów dla dzieci w wieku od 10 do 22 lat, którzy marzą o tym, aby w przyszłości być profesjonalnymi bramkarzami, lub którzy chcą być po prostu lepszymi golkiperami, niż są obecnie. Podczas 3-dniowego szkolenia organizujemy 5 treningów. Najlepszy bramkarz otrzymuje nagrodę: udział w treningu Bayeru Leverkusen w Niemczech. Serdecznie zapraszam na takie obozy również bramkarzy pochodzących z Polski. Będą bardzo mile widziani.

Sam również grałeś z kilkoma polskimi piłkarzami. Kogo wspominasz najlepiej? 
Polacy zawsze byli bardzo dobrymi moimi kolegami. Grałem z Piotrem Reissem i Bartoszem Karwanem w Hercie Berlin, a teraz moim kolegą z zespołu jest Grzegorz Wojtkowiak. Przez 4 lata rywalizowałem również o miejsce w bramce z Tomaszem Kuszczakiem. Nawet w tym samym czasie wyjechaliśmy później do Anglii. On trafił do West Brom, a ja do Crystal Palace. Nadal utrzymujemy bliski kontakt. Można powiedzieć, że jesteśmy przyjaciółmi.

Grałeś również przeciwko Groclinowi w ramach rozgrywek Pucharu UEFA.
Tak. Pamiętam to jak dziś. To był naprawdę dobry dwumecz. Groclin był wtedy bardzo silną ekipą i nie było łatwo grać przeciwko tej drużynie. Ostatecznie przecież okazali się od nas lepsi.

Z piłką nożną na Węgrzech jest coraz lepiej?
Z Węgier wyjechałem już 17 lat temu. Tak naprawdę mogę wypowiadać się o niej bardziej jako kibic. Widzę jednak, że wielu młodych piłkarzy przebija się do składów drużyn w naszej pierwszej lidze, co jest dobre dla naszego futbolu i na pewno zaowocuje to w przyszłości.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Mistrzynie pomponów

Jesteście w stanie zakwalifikować się do EURO 2016?
Wszystko jest możliwe. Jeżeli będziemy dawać z siebie wszystko podczas każdego ze spotkań, nie będziemy odpuszczać w żadnej sytuacji, to jesteśmy w stanie pokonać każdego rywala.

Masz jakieś cele na najbliższą przyszłość?
Nie mam specjalnych marzeń. Cieszę się chwilą obecną. Wierzę, że jeżeli człowiek ciężko pracuje, to co krok pojawiają się jakieś nowe możliwości, z których można wybrać dla siebie coś najlepszego.

Wiem, że wciąż po głowie chodzi ci jedno przysłowie.
(śmiech) Polak, Węgier, dwa bratanki i do szabli i do szklanki. Oba zuchy, obaj żwawi, niech im Pan Bóg błogosławi (to zdanie Gabor mówi po polsku).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *