Tarnów: Bioodpady pod nosem

Mieszkańcy Osiedla Zielonego w Tarnowie skarżą się na lokalizację pojemników na bioodpady. Według nich ulokowanie ich tuż przy wejściu do bloków mieszkalnych powoduje, że odór przedostaje się bezpośrednio do ich mieszkań przez okna. Władze Spółdzielni Mieszkaniowej „Jaskółka” tłumaczą, że jedynym rozwiązaniem jest częstsze odbieranie śmieci przez MPGK.

Mieszkańcy Osiedla Zielonego w Tarnowie załamują ręce, jednocześnie zatykając swoje nosy. Wszystkiemu winny jest nieprzyjemny zapach dobiegający z pojemników na bioodpady. Niestety pojemniki znajdują się tuż przy wejściu na klatkę schodową budynków, co powoduje, że odór, szczególnie w upalne dni, przedostaje się przez okna do wnętrza poszczególnych mieszkań.

– Śmierdzi, po prostu śmierdzi! Zdarzają się dni, że wstyd jest zaprosić znajomych do siebie do mieszkania, ponieważ bez otwartego okna w upalne dni można się udusić. Okien z kolei otwierać nie można, ponieważ wówczas udusić może nas nieprzyjemny zapach z pojemników na bioodpady. Śmieci wrzucane są do nich bez worków foliowych. Bioodpady to odpady organiczne powstające w domach z resztek jedzenia lub roślin. Ulegają one naturalnemu procesowi rozkładu, czyli biodegradacji. Często więc w pojemnikach można znaleźć: rośliny, fusy z kawy i herbaty, skorupki jajek, zgniłe owoce i warzywa, psujące się obiady, w tym mięso. Wokół pojemników lata chmara much, a my już nie mamy pomysłu, kto mógłby nam w tej sprawie pomóc – mówią mieszkańcy Osiedla Zielonego.
Pracownicy Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Tarnowie tłumaczą, że jako spółka nie są odpowiedzialni za miejsce usytuowania pojemników na odpady komunalne. – Naszym zadaniem jest jedynie odbiór śmieci. Bioodpady odbierane od mieszkańców trafiają później na kompostownik Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych. Decyzję dotyczącą tego, gdzie ostatecznie znajdą się pojemniki, które wcześniej dostarczamy, podejmuje spółdzielnia mieszkaniowa – usłyszeliśmy w MPGK w Tarnowie.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Cheerleading wpisany w DNA

Dlaczego więc pojemniki na bioodpady znalazły się tuż przed wejściem do bloków na Osiedlu Zielonym? Odpowiedź na to pytanie uzyskaliśmy od Stefana Cholewy, członka zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej „Jaskółka”. – Taka sytuacja dotyczy w zasadzie dwóch budynków na Osiedlu Zielonym, czyli budynku numer 2 oraz budynku o numerze 11. Są to obiekty siedmiokondygnacyjne, które nie posiadają altan śmietnikowych, a pomieszczenia zsypowe. W pomieszczeniach zsypowych zainstalowane zostały kontenery na śmieci, natomiast pojemniki na bioodpady zostały umieszczone przy wejściu do bloków. Innej lokalizacji na ich usytuowanie po prostu nie posiadamy – mówi Stefan Cholewa i dodaje, że jedynym rozwiązaniem dla mieszkańców, aby podjąć walkę z nieprzyjemnym zapachem, jest częstsze opróżnianie pojemników przez pracowników MPGK, a także ich mycie. – Zgodnie z przyjętym harmonogramem bioodpady zimą wywożone są zaledwie raz na dwa tygodnie, a na wiosnę i w lecie co tydzień. W moim odczuciu to zdecydowanie zbyt rzadko, ponieważ kiedy temperatury są naprawdę wysokie, tego typu odpady rzeczywiście mogą powodować okropny zapach. Staramy się, aby odpady wywożone były częściej. Wystosowaliśmy już nawet pismo w tej sprawie, ale na razie nie doczekaliśmy się żadnej reakcji. Wiadomo również, że MPGK ma obowiązek, aby raz w miesiącu umyć pojemniki. Ciężko mi powiedzieć, czy jest to realizowane. Trzeba pamiętać, że zgodnie z ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, mamy obowiązek segregować śmieci. Nie ma więc możliwości, aby takie pojemniki ustawić przy innym budynku na Osiedlu Zielonym. Wywołałoby to sprzeciw innych mieszkańców.

Stefan Piotrowski z Referatu Gospodarki Komunalnej tarnowskiego magistratu mówi z kolei, że wiele pojemników w mieście opróżnianych jest przez pracowników MPGK częściej, niż wynika to z przyjętej przez miasto uchwały. – Bioodpady w lecie powinny być odbierane raz w tygodniu, ale mówimy tutaj o absolutnym minimum. Jeżeli nie ma możliwości postawienia dodatkowych pojemników na odpady, to powinny być one odbierane częściej i z informacji, jakie posiadam, tak właśnie się dzieje. Mamy w naszym mieście bloki, w których mieszka pół tysiąca ludzi i w takich przypadkach pojemniki opróżniane są każdego dnia. Podobnie może to wyglądać w sytuacji, kiedy pojemniki stoją przy wejściu do budynków, a zapach, który z nich się wydobywa, nie pozwala na normalne funkcjonowanie mieszkańcom. Administrator budynku powinien w zgłosić do Urzędu Miasta taką sytuację i nie wydaje mi się, aby nie została ona pozytywnie rozpatrzona – tłumaczy Stefan Piotrowski i dodaje, że częstsze mycie pojemników po bioodpadach nie przełoży się na zniwelowanie nieprzyjemnego zapachu. – Mycie pojemników częściej niż raz na miesiąc niewiele pomoże. Trzeba pamiętać, że to nie pojemniki wydają odór, a to, co się w nich znajduje. Uważam, że być może przedstawiciele spółdzielni mieszkaniowej mogliby zwrócić się z zapytaniem do wydziału geodezji w tarnowskim magistracie, czy nie byłoby możliwości użyczyć terenu, nawet w sposób nieodpłatny, na którym można byłoby ulokować pojemniki na bioodpady z dala od wejścia do poszczególnych bloków. Niewykluczone, że takie rozwiązanie byłoby możliwe. Mam tylko nadzieję, że wówczas mieszkańcy nie narzekaliby z kolei na odległość do pokonania, aby pozbyć się śmieci. Myślę, że nie zabrakłoby osób, dla których też mogłoby to okazać się problemem…

WARTO PRZECZYTAĆ:   Praca na wagę złota...

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.