Mistrzowie papierowych samolotów

Dwóch mieszkańców Tuchowa, Karol Gut oraz Dawid Sobarnia wzięło udział w Światowym Finale Red Bull Paper Wings 2019, czyli mistrzostwach świata papierowych samolotów, które odbyły się w Salzburgu w Austrii. W wielkim finale wzięło udział 176 pilotów papierowych samolotów z 58 krajów. Tuchowianie już myślą o tym, aby podobne zawody zorganizować w naszym regionie.

Mistrzostwa świata Red Bull Paper Wings 2019 były już piątą tego typu imprezą. Rywalizacja odbywała się w słynnym Hangarze 7 w Salzburgu.

Dla Karola Guta była to już druga tego typu impreza. Po raz pierwszy w mistrzostwach świata papierowych samolotów wziął udział w 2015 roku. Wówczas zajął bardzo wysokie 9. miejsce. – O tym, że takie zawody są organizowane, dowiedziałem się, uczęszczając na studia do Krakowa. Akurat organizowane były kwalifikacje do mistrzostw świata. Pomyślałem, że sam mógłbym spróbować stworzyć samolot z papieru, z którym mógłbym zająć wysoką pozycję. Okazało się, że w swojej kategorii byłem najlepszy w kraju, więc uzyskałem kwalifikacje. Podobnie było teraz, więc można powiedzieć, że jestem w pewnym sensie weteranem tej imprezy – śmieje się Karol.

W tym roku o prawo startu na mistrzostwach świata w kwalifikacjach wzięło udział ponad 700 polskich konstruktorów papierowych samolotów. Rywalizowano w trzech kategoriach: rzut na czas, akrobacje podczas lotu i rzut na odległość. Ostatecznie okazało się, że oprócz Karola, który wygrał kwalifikacje w kategorii rzut na odległość, prawo startu wywalczył Tomasz Chodyra, prawdziwa legenda papierowych samolotów w naszym kraju, który przed mistrzostwami mógł pochwalić się tytułem mistrza świata z 2009 roku oraz dwoma wicemistrzostwami świata z 2012 i 2015 roku. Trzecim zawodnikiem, który reprezentował nasz kraj w kategorii rzutu na czas, okazał się… drugi tuchowianin, Dawid Sobarnia, który w wieku 20 lat zadebiutował na tej imprezie. – Mistrzostwa świata organizowane są co trzy albo co cztery lata. Po raz pierwszy startowałem w kwalifikacjach do mistrzostw w 2015 roku. Wówczas się nie udało, ale w tym roku okazałem się już w naszym kraju bezkonkurencyjny, co pozwoliło mi pojechać na wielki finał do Austrii. Jak każde dziecko robiłem w domu, czy w szkole papierowe samoloty i rzucałem nimi po pokoju, czy przez okno. Przez myśl jednak by mi nie przeszło, że są organizowane specjalne mistrzostwa świata w tej dziedzinie. Do tegorocznych kwalifikacji naprawdę mono się przygotowywałem. Ostatnie dwa miesiące składały się ze żmudnych treningów i setek zbudowanych samolotów z kartek papieru. W końcu udało mi się stworzyć idealny model, który na zawody do Salzburga zabrałem w… pojemniku próżniowym, aby nie uległ żadnemu zniszczeniu. Samoloty, które biorą udział w poszczególnych konkurencjach, sporo się od siebie różnią. Są również całkiem inne niż te, które składamy w domu na co dzień. W mojej konkurencji, gdzie liczy się to, aby samolot leciał w powietrzu jak najdłużej, składamy samoloty w taki sposób, aby miały jak największą powierzchnię skrzydeł, co zupełnie nie sprawdza się w kategorii związanej z rzutem samolotem na odległość, gdzie samoloty muszą być wąskie i dynamiczne – mówi Dawid.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Szokujące dane! 7 proc. Amerykanów z poważnymi powikłaniami po szczepieniu na COVID-19?

Mistrzostwa świata Red Bull Paper Wings 2019 były już piątą tego typu imprezą. Rywalizacja odbywała się w słynnym Hangarze 7 w Salzburgu. Ostatecznie tuchowianie nie zajęli miejsca w pierwszej „10” w swoich konkurencjach. Najlepiej poszło Tomaszowi Chodyrze, który po raz trzeci sięgnął po srebrny medal MŚ w kategorii akrobacji podczas lotu.

– Impreza odbywała się w bardzo trudnych warunkach. W celu osiągnięcia, jak najlepszych wyników, wszystkie okna musiały być szczelnie zamknięte, aby nie było dodatkowych ruchów powietrza, dlatego temperatura wewnątrz Hangaru 7 dochodziła nawet do 50 stopni Celsjusza. Rywalizacja stała na bardzo wysokim poziomie. Wystarczy powiedzieć, że w mojej konkurencji najlepszy okazał się Amerykanin Jake Hardy, który rzucił samolotem na odległość 56,61 metrów – mówi Karol Gut.

Nie mniejsza rywalizacja panowała w kategorii związanej z rzutem na czas. Tutaj najlepszy okazał się Australijczyk Cameron Clark, którego samolot unosił się w powietrzu przez 13,33 sek. – To świetny wynik, jednak Rekord Guinnessa wynosi blisko… 28 sekund! Takie liczby mogą działać na wyobraźnię. Atmosfera podczas zawodów była wyśmienita. Zawodnicy z blisko 60 krajów i kibice z różnych zakątków świata… Czuliśmy dumę, ale i odpowiedzialność, że reprezentujemy Polskę na tego typu zawodach – twierdzi Dawid.

Obaj tuchowianie już myślą o kolejnych mistrzostwach świata, na których ponownie będą starali się wystąpić. Puszczanie papierowych samolotów spodobało im się na tyle, że coraz poważniej rozważają także zorganizowanie takiej imprezy w naszym regionie. – Na początek takie zawody moglibyśmy zorganizować w szkołach naszego powiatu. Z czasem impreza mogłaby stać się zawodami ogólnopolskimi, w których braliby udział najlepsi zawodnicy z kraju. W tej chwili w Polsce oprócz kwalifikacji do mistrzostw świata takie zmagania nie są organizowane, a szkoda, bo to naprawdę widowiskowa dyscyplina, która dostarcza sporo emocji. Rzadko się zdarza, aby na trzech reprezentantów kraju, aż dwóch pochodziło z jednej, stosunkowo niewielkiej miejscowości. Szkoda byłoby tego nie wykorzystać i nie zrobić z Tuchowa stolicy polskich samolotów z papieru. Być może jako społeczeństwo mamy do tego wrodzony talent? – kończą z uśmiechem Karol i Dawid.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Żołnierz będzie mógł strzelać w obronie na granicy? Konfederacja składa projekt ustawy

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz