Paweł Domański i jego muzeum

Kiedy ponad 20 lat temu mieszkaniec Żabna, Paweł Domański odwiedzał domy swoich sąsiadów w poszukiwaniu przedmiotów, które przed laty służyły w codziennym życiu mieszkańcom tamtejszej gminy, nie przypuszczał, że z czasem jego kolekcja przybierze aż tak gigantyczne rozmiary. Dziś siedem sal w byłym gimnazjum w Żabnie wypełnia kilka tysięcy eksponatów, wśród których nie brakuje przedmiotów związanych z dawnym rzemiosłem, rolnictwem, czy wojskiem.

Paweł Domański i część jego niesamowitych zbiorów

Pan Paweł nie ukrywa, że kolekcjonowanie przez niego starodawnych przedmiotów związanych z życiem mieszkańców Żabna rozpoczęło się przypadkowo. W latach 90′ był nauczycielem wychowania fizycznego w miejscowej szkole podstawowej. Po namowach ze strony dyrektora klubu sportowego w Żabnie zdecydował się napisać monografię na temat sportu w tamtejszej gminie. Konieczne było jednak zdobycie wielu dokumentów i informacji, które pomogłyby mu stworzyć publikację. – W ten sposób zacząłem chodzić po domach. W pierwszej kolejności odwiedziłem tych mieszkańców, którzy byli związani w jakiś sposób z lokalnym sportem. Ostatecznie zebrałem dwie reklamówki zdjęć, dokumentów i wycinków z gazet. Monografię oczywiście napisałem, ale podczas wizyt w domach poszczególnych osób zauważyłem, że dysponują oni wieloma cennymi przedmiotami codziennego użytku, które przed laty służyły ich przodkom. Pomyślałem, że mógłbym stworzyć muzeum i w ten sposób przybliżyć mieszkańcom naszej gminy oraz odwiedzającym ją turystom historię Żabna – mówi pan Paweł.

Początkowo swoje zbiory gromadził w jednej ze sal w byłym gimnazjum w Żabnie. Kolekcja rozrastała się jednak na tyle szybko, że dyrektor szkoły zaproponował, aby w tym celu wykorzystał kilka sal lekcyjnych, które znajdują się na najwyższym piętrze placówki, a z których nie korzystają na co dzień uczniowie. – Zbiory rosły w gigantycznym tempie. Siedem sal lekcyjnych, które otrzymałem, zapełniłem w ciągu trzech lat. Z czasem nie musiałem chodzić już po domach, a ludzie sami dzwonili do mnie z prośbą, abym zabrał od nich kilka starych przedmiotów. Co ciekawe, do dziś za żaden z nich nie zapłaciłem ani złotówki, a w kolekcji znajduje się ich kilka tysięcy.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Dominik Tarczyński prezydentem RP? Konfederacja straci wyborców? (WIDEO)

Wśród najbardziej cennych przedmiotów zgromadzonych przez pana Pawła znalazły się: stare fotografie i świadectwa szkolne mieszkańców Żabna, bagnety i menażki z okresu I wojny światowej, narzędzia codziennego użytku wyprodukowane przez stelmachów, kołodziejów, bednarzy, stolarzy i kowali, czy wystrój kuchni z lat przedwojennych. – W moich zbiorach nie brakuje również przedmiotów związanych z telefonią. Udało mi się pozyskać starą centralkę telefoniczną z lat ’40, aparaty telefoniczne i odbiornik radiowy z okresu międzywojennego, czy adapter z lat 50′ wraz z płytami. Dodatkowo można przyjrzeć się harmonii z okresu II wojny światowej, ręcznie wykonanym skrzypcom oraz historycznym instrumentom perkusyjnym. Jeden z najciekawszych egzemplarzy, jaki wzbogacił muzeum, otrzymałem przed rokiem. Jest to… ząb mamuta sprzed 10 tys. lat p.n.e. znaleziony przez jednego z mieszkańców na brzegu Dunajca między Żabnem i Niecieczą.

Warto dodać, że muzeum, które nosi nazwę „Ostatnie Takie Galicyjskie”, można zwiedzić za darmo. – Nie pobieram z tego tytułu żadnych opłat. Jedynym warunkiem jest wcześniejsze telefoniczne poinformowanie mnie o chęci zwiedzenia muzeum, abym mógł przygotować się do oprowadzenia po poszczególnych salach i opowiedzenia historii kilku zgromadzonych tutaj przedmiotów – mówi pan Paweł i dodaje, że już wiele razy pojawiały się u niego osoby, które chciały odkupić część kolekcji, jednak od razu zaznacza, że nie ma na to żadnych szans. – Przecież takie zachowanie byłoby karygodnym w stosunku do wszystkich tych, którzy za darmo ofiarowali mi swoje przedmioty. Nie mogę sprzedać czegoś, czego sam nie kupiłem. Inną kwestią jest to, że jestem jedynie kustoszem tego muzeum. Tak naprawdę stworzyli je mieszkańcy Żabna. To historia, która przetrwała i powinna przetrwać jeszcze wiele lat.

Paweł Domański chciałby, aby z czasem muzeum stało się jednym z centralnych punktów w gminie, przede wszystkim dla turystów pojawiających się w tych stronach. – Obecna lokalizacja muzeum nie jest zła, ale wiele osób omija je, ponieważ nie znajduje się w centrum Żabna. Rozmawiałem już z władzami gminy na ten temat i pojawił się pomysł, że w przypadku, kiedy udałoby się zakupić stary budynek w okolicach rynku, muzeum mogłoby zostać przeniesione właśnie tam. Byłoby to idealne rozwiązanie, ponieważ turysta w jeszcze bardziej komfortowych warunkach mógłby zapoznać się z wieloletnią historią naszej gminy – mówi pan Paweł i dodaje, że ma nadzieję, iż niedługo pojawi się osoba, która będzie chciała kontynuować jego kolekcjonerską przygodę. – Człowiek ma już swoje lata, a mieszkańców, którzy w dalszym ciągu zgłaszają się, ofiarując przedwojenne przedmioty, nie brakuje. Mam nadzieję, że moja praca nie pójdzie na marne i zbiory przetrwają kolejne lata. Muzeum wymaga ciągłych uzupełnień. Liczę na to, że wkrótce pojawi się ktoś, kto zapała podobną miłością do historii Żabna i będzie kontynuował moje dzieło. Szkoda byłoby to zmarnować…

WARTO PRZECZYTAĆ:   Ryglice: Nie ma wody w gminie

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz