„Za pierwszym” razem nie można zajść w ciążę, masturbacja może wywołać chorobę psychiczną, a dwie prezerwatywy to najlepszy środek antykoncepcyjny. Chociaż wszystkie te twierdzenia brzmią zabawnie, to właśnie taką wiedzę na temat seksu posiada znaczna część nastolatków. Najgorsze jednak jest to, że młodzi ludzie nie wiedzą, jak uzyskać odpowiedzi na nurtujące ich pytania dotyczące sfery seksualnej i ze swoimi problemami są pozostawieni sami sobie.

samotna_prezerwatywa_w_lesie
By MOs810 fot. wikipedia.pl

Według najnowszego raportu Centrum Profilaktyki Społecznej siedmiu na dziesięciu gimnazjalistów ma już za sobą inicjację seksualną, a średni wiek pierwszych kontaktów seksualnych w Polsce to już niespełna 16 lat. Co więcej, większość seksuologów uważa, że w niedługim czasie, ten wiek jeszcze bardziej się obniży. Pomimo tego, iż młodzież coraz wcześniej zaczyna współżyć, to ich wiedza na temat seksu bardzo często jest w opłakanym stanie. Wie o tym chociażby Aleksandra Józefowska z Grupy Edukatorów Seksualnych „Ponton”, którzy od kilku lat prowadzą Wakacyjny Telefon Zaufania, a także w każdy piątek Stacjonarny Telefon Zaufania, odbierając w tym czasie mnóstwo zapytań ze strony młodych ludzi na tematy związane z życiem intymnym. – Po wielu latach dyżurowania na naszym telefonie zaufania niewiele pytań nastolatków jest w stanie mnie zaskoczyć. Na przestrzeni lat często rozwiązujemy podobne wątpliwości młodych ludzi, jak chociażby: czy stosunek przerywany jest dobrą metodą antykoncepcyjną, czy można zabezpieczyć się dwoma prezerwatywami, zamiast jedną, czy jeżeli podczas stosunku mój partner był pijany, to nie dojdzie do ciąży, ponieważ plemniki były osłabione…

Aleksandra Józefowska uważa, że głównym powodem niewiedzy nastolatków jest to, iż w temacie seksualności są bardzo osamotnione. – W polskich domach na tematy seksu się nie rozmawia. Równie dużym problemem jest to, iż w szkołach często nie funkcjonuje edukacja seksualna. Na przedmiocie wychowania do życia w rodzinie nie przekazuje się rzetelnych informacji związanych z seksualnością. Traktuje się go jako godzinę wychowawczą, albo zajęcia prowadzą osoby o światopoglądzie związanym z kościołem katolickim, które tłumaczą młodzieży, że seks jest dobry tylko po ślubie i powinien służyć wyłącznie do prokreacji. Smutne jest również to, jak na przestrzeni lat łatwy dostęp do Internetu zmienił postrzeganie seksu przez młodzież. Obecnie zdarza się już 9 latki oglądają w sieci filmy pornograficzne, a tego typu edukacja niczego nie uczy. Jeżeli młoda osoba nie otrzyma odpowiedzi na nurtujące pytania, ani ze szkoły, ani od rodziców, tylko z czasopism i filmów erotycznych, jej wiedza o seksie będzie praktycznie żadna.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Melsztyn chce oczarować turystów

Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami w planie nauczania w każdym roku szkolnym na realizację zajęć WDŻ przeznacza się po 14 godzin, w tym po 5 godzin z podziałem na grupy chłopców i dziewcząt. Uczestnictwo w zajęciach nie wymaga pisemnej zgody, a jedynie pisemnego sprzeciwu, jeśli rodzice nie chcą, by dziecko brało w nich udział. Paulina Snopkowska, nauczyciel wychowania do życia w rodzinie w Zespole Szkół Ekonomiczno-Ogrodniczych w Tarnowie twierdzi, że zajęcia spotykają się ze sporym zainteresowaniem młodzieży, dzięki czemu łatwiej im wkroczyć w późniejsze życie seksualne. – Na lekcjach każdy uczeń ma możliwość wypowiedzenia się, przedstawienia swojego zdania i zadania każdego pytania. Nie ma tematów tabu i każde pytanie jest traktowane poważnie. Ponieważ szkoła pełni funkcję pomocniczą w wychowaniu zakres treści realizowanych na zajęciach WDŻ jest przedstawiany i konsultowany z rodzicami naszych uczniów na początku każdego roku szkolnego. Lekcje swą tematyką obejmują wiedzę o wartości rodziny, w tym wprowadzenie do właściwego pełnienia ról w rodzinie, o sprawach płci, życiu seksualnym człowieka tzw. edukację seksualną, o zasadach świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa, o życiu w fazie prenatalnej, płodności, metodach i środkach świadomej prokreacji. W mojej opinii lekcje WDŻ przede wszystkim wychowują do wartości, które pozwolą wychowankom budować w przyszłości dobre i trwałe, bezpieczne rodziny.

Według Karola Włodarczyka, tarnowskiego seksuologa, edukacja seksualna w szkołach jest niezbędna, jednak forma obecnie prowadzonych zajęć jest daleka od ideału. – Z doświadczenia widzę, że wychowania seksualnego młodych osób wcale nie prowadzi się w szkole, a w Internecie. Aby edukacja seksualna przynosiła efekty, to przedmiot powinna prowadzić grupa osób skłądająca się m.in. z psychologa odpowiedzialnego za rozwój psychiczny, lekarza, który opowie o chorobach i konsekwencjach nieprzemyślanego współżycia, a także osoby związanej ze sprawami etyczno -moralnymi. Wówczas młody człowiek powinien z tych wszystkich informacji wybrać to, co mu odpowiada, a nie to co mu się podsuwa na tacy, jak ma to miejsce obecnie.

WARTO PRZECZYTAĆ:   W wiejskiej bibliotece

Karol Włodarczyk uważa również, że znaczna część odpowiedzialności za niewystarczającą wiedzę młodzieży na temat seksu ponoszą sami rodzice. – Aby osoba niepełnoletnia mogła podjąć leczenie, konieczna jest zgoda rodzica. W ciągu roku z takimi problemami przychodzi do mnie zaledwie około… ośmiu nastolatków. W głównej mierze są to chłopcy. Z córkami praktycznie nie przychodzi nikt. Ostatnio trafiła do mnie matka z synem. Chłopak miał problemy z masturbacją. Okazuje się, że w świadomości wielu osób nadal funkcjonuje swego rodzaju średniowiecze i pogląd, że masturbacja osłabia organizm, powoduje różnego rodzaju choroby, a dodatkowo jest ona niezgodna z wartościami religii katolickiej. Chłopak usłyszał o tym od jednego z księży i w jego głowie zrodził się problem. Rodzice nie zdają sobie sprawy, że dla jednych dzieci problem może być błahy i szybko się z nim uporają, a dla innych urasta on do rangi bardzo poważnego. A niestety o seksie w domach się nie mówi, bo albo się tego wstydzi, albo uważa, że nie ma się odpowiednich ku temu kompetencji, aby odpowiedzieć na wszystkie nurtujące nastolatków pytania. Dlatego za każdym razem, kiedy rodzic pojawia się z dzieckiem w moim gabinecie świadczy to o tym, że w tej rodzinie panują dobre relacje, a dziecko ma w rodzicu przyjaciela i opiekuna. Niestety takich przypadków jest bardzo niewiele.

Aleksandra Józefowska również uważa, że to właśnie na najbliższych osobach spoczywa największa odpowiedzialność za edukację seksualną młodzieży zwłaszcza, że z każdym kolejnym rokiem dzieci wkraczają coraz szybciej w życie seksualne, w głównej mierze ze względu na presję, ze strony rówieśników. – Z doświadczenia widzimy, że nastolatki często idą do łóżka bez przyjemności, bez miłości, tylko ze względu na oczekiwania innych. Wychodzą z założenia, ze jeżeli znaczna część moich znajomych ma swój „pierwszy raz” za sobą, to i ja muszę go mieć, za wszelką cenę. Myślę, że warto aby nastolatki próbowały zwrócić się do kogoś dorosłego i bardziej doświadczonego, aby porozmawiać z nim na temat seksu. Szkoła ma obowiązek zapewniać rzetelną edukację seksualną, ale jeśli to się nie dzieje młodzi ludzie powinni dać szansę dorosłym znajdującym się w ich otoczeniu. Zdaję sobie sprawę, że w wielu przypadkach rodzice są ostatnimi osobami, z którymi młodzi ludzie chcą rozmawiać na te tematy, ponieważ wynika to ze wstydu lub obawy przed ich reakcją. Warto jednak się przełamać i poszukać wsparcia najbliższej osoby. Bardzo często to właśnie ona jest sposobem na rozwiązanie wszystkich nurtujących nas pytań i problemów.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Przegrałem swoje życie...

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Dodaj komentarz