Wiele wskazuje na to, że gmina Ryglice przygarnie pod swoje skrzydła dwie szkoły, które przed trzema laty oddała w ręce stowarzyszeń. Chodzi o placówki w Joninach i Woli Lubeckiej, którym w 2015 roku groziła likwidacja. Władze podtarnowskiej gminy twierdzą, że reforma oświaty spowodowała, iż w szkołach będzie uczyć się więcej dzieci, co spowoduje, że nakłady finansowe na placówki będą mniejsze niż przed oddaniem szkół stowarzyszeniom. Zyskać mają również nauczyciele, którzy zarobią znacznie więcej.

Kiedy na wiosnę 2015 roku radni gminy Ryglice zdecydowali, że placówki oświatowe w Woli Lubeckiej i Joninach zostaną przekazane stowarzyszeniom, wiele osób odetchnęło z ulgą. Była to bowiem wiadomość, która powodowała, że szkoły nie zostaną ostatecznie zlikwidowane. Rygliccy urzędnicy nie ukrywali wówczas, że obie placówki zbyt mocno nadszarpują gminny budżet i są zbędne, ponieważ uczy się w nich skromna liczba dzieci. Bardzo mocno brano pod uwagę opcję, w której uczniowie z Jonin zmuszeni byliby kontynuować naukę w Ryglicach. Z uczniami ze szkoły w Woli Lubeckiej był jeszcze większy problem, ponieważ sąsiednie placówki w Lubczy i Zalasowej uznano za małe, by móc pomieścić większą grupę uczniów. Przed członkami Stowarzyszenia Wolanie, którym przypadła opieka nad szkołą w Woli Lubeckiej oraz członkami Stowarzyszenia Razem dla Jonin postawiono zatem trudne zadanie utrzymania placówek na oświatowej mapie Polski. Dziś już wiadomo, że zrobiły to wzorowo.
– W ciągu trzech lat w prowadzonej przez nas szkole przybyło blisko 20 uczniów i jest ich obecnie 56. Co więcej, w samym przedszkolu, nad którym również sprawujemy opiekę, w zajęciach uczestniczy 37 maluchów. To naprawdę bardzo dobre liczby – mówi prezes Stowarzyszenia Razem dla Jonin, Marek Dudowicz. – W 2015 roku nie mieliśmy wyjścia. Musieliśmy wziąć pod swoje skrzydła szkołę, ponieważ w innym wypadku zostałaby zlikwidowana. Dziś nowy burmistrz Ryglic chciałby, aby placówka ponownie znalazła się we władaniu gminy. Uważam, że pomysł nie jest zły. Trzy lata temu sytuacja była zupełnie inna niż teraz. W życie weszła reforma edukacji, która spowodowała, że zniknęły gimnazja, a w szkołach podstawowych pojawiło się więcej uczniów. Wydaje się więc, że utrzymanie takiej szkoły dla gminy nie powinno być zbyt dużym ciężarem, zwłaszcza że obiekt jest wyremontowany i nie trzeba w niego inwestować.
Pod koniec 2016 roku stowarzyszeniu udało się przeprowadzić gruntowny remont obiektu. Placówka doczekała się m.in. przebudowy instalacji centralnego ogrzewania, kotłowni gazowej oraz modernizacji pomieszczeń pod działalność przedszkola. Oprócz tego wykonano również węzeł dystrybucji posiłków oraz wydzielono pomieszczenia zaplecza socjalnego dla nauczycieli i opiekunów. Dodatkowo zainstalowany został podjazd dla osób niepełnosprawnych. Koszt wszystkich prac wyniósł przeszło 700 tys. zł i w większości został pokryty z budżetu gminy Ryglice z niewielkim wykorzystaniem dotacji Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Krakowie.
Burmistrz Ryglic, Paweł Augustyn mówi, że przeprowadził już rozmowy z rodzicami dzieci uczęszczających do szkół w Joninach i Woli Lubeckiej, którzy nie mają wątpliwości, iż ponowne oddanie placówek w ręce gminy będzie słusznym posunięciem. – Jestem bardzo wdzięczny za to, w jaki sposób stowarzyszenia zadbały o szkoły. To dzięki nim wciąż jeszcze funkcjonują. Uważam jednak, że szkoły powinny być prowadzone przez urząd, ponieważ daje to o wiele większe możliwości nie tylko nauczycielom, ale przede wszystkim uczniom. Pierwsze decyzje już w tej sprawie zapadły, a swoje specjalne uchwały podjęły również same stowarzyszenia. Z naszych wyliczeń wynika, że miesięcznie do szkoły w Joninach będziemy zmuszeni dokładać z naszego budżetu 20 tys. zł. W przypadku placówki w Woli Lubeckiej jest to 26 tys. zł. Nie są więc to aż tak duże pieniądze, aby gminna kasa miała tego nie udźwignąć. Na zmianie zyskają nauczyciele, którzy ze względu na przekształcenie placówki w 2015 roku musieli zrezygnować z Karty nauczyciela, przez co ich wynagrodzenie wynosiło około 1800 zł brutto. Kiedy szkoły znajdą się w naszych rękach, to wynagrodzenie znowu będzie znacznie większe i wyniesie ponad 3000 zł brutto. Najwięcej na przekształceniu zyskają oczywiście uczniowie, którzy przez fakt, że szkoły były prowadzone przez stowarzyszenia, nie mogli korzystać z rządowych i unijnych projektów. Nawet naukę pływania dla uczniów pokrywali sołtysi z budżetów poszczególnych miejscowości.
Burmistrz Paweł Augustyn mówi, że ostateczne decyzje w sprawie szkół mają zapaść już wkrótce. – Zmiany, jeśli tylko zgodzą się na nie radni, wejdą w życie od września. Jedyną szkołą, która nadal nie będzie pod naszym nadzorem, jest Publiczna Szkoła Podstawowa w Bistuszowej, która w sierpniu 2008 roku została zlikwidowana, a następnie otwarta na nowo przez Stowarzyszenie Bistuszowian i Uniszowian. Placówka cieszy się bardzo dobrą opinią i dużym zainteresowaniem wśród uczniów. Z racji tego, że została otworzona praktycznie od podstaw, nie mamy możliwości jej przejęcia.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.