Sławomir Mikos – zbierając znaczki i banknoty

Sławomir Mikos z Tuchowa od ponad 20 lat kolekcjonuje znaczki i banknoty. W swoich zbiorach posiada kilka tysięcy znaczków oraz blisko tysiąc banknotów z różnych zakątków świata, w tym z Antarktydy. Po cichu liczy, że w tym roku z okazji obchodów 100-lecia odzyskania przez nasz kraj niepodległości, uda mu się na terenie gminy Tuchów zorganizować specjalną wystawę polskich banknotów z ostatnich 100 lat.

Sławomir Mikos i część jego bogatej kolekcji.

Mieszkaniec Tuchowa znaczkami zaczął interesować się w wieku 12 lat. Jak sam mówi, lata 90′ to okres, kiedy praktycznie każdy coś zbierał. – Koleżanki wymieniały się karteczkami do segregatorów, inni zbierali puszki po piwie, czy coca-coli, nie brakowało osób pasjonujących się opakowaniami po czekoladzie, czy pocztówkami, a ja postawiłem na znaczki, których przez ponad 20 lat udało mi się zebrać blisko 8 tys.

Swoje zbiory zaczął gromadzić w klaserach. Każdy z nich związany jest z konkretną tematyką, dlatego w jego kolekcji możemy znaleźć klaser ze znaczkami przedstawiającymi wyłącznie rośliny, w kolejnym zwierzęta, w jeszcze innym znaczki związane z Janem Pawłem II, czy postaciami z bajek. – Zbierać znaczki może praktycznie każdy. To pasja, która gromadzi wokół siebie wielu ludzi. Nie wiąże się ze zbyt dużym nakładem finansowym, a zdobywanie kolejnych egzemplarzy nie jest zbyt trudne, przede wszystkim w dzisiejszych czasach, czyli w dobie Internetu. Na początku swojej przygody z tą pasją zdobywałem znaczki dzięki rodzinie, która odklejała je z przychodzących listów. Z czasem zacząłem jeździć na giełdy, gdzie również nie brakowało kolekcjonerów znaczków i można było natrafić na prawdziwe perełki. Zdarzyło się, że ktoś oddawał mi cały klaser, ponieważ… znudziło mu się kolekcjonowanie. Filatelistyka to naprawdę ciekawe hobby, o ile ma się do niego odpowiednie podejście. Nigdy nie wydawałem zbyt dużych sum na znaczki. W życiu trzeba wiedzieć, na co w pierwszej kolejności powinniśmy wydawać pieniądze, a dopiero to, co nam zostanie przeznaczać na pasję i przyjemności. Oczywiście tak, jak i w każdej pasji związanej z kolekcjonowaniem również w filatelistyce im okaz jest rzadszy i starszy, tym jest cenniejszy. Współcześnie wydawane znaczki również są atrakcyjne dla zbieraczy, zwłaszcza jeśli są nietypowe, na przykład są na nich błędy drukarskie. Moim ulubionym znaczkiem w kolekcji jest egzemplarz z Mundialu w Hiszpanii z 1982 roku, jednak na wszystkich wrażenie robią znaczki z Janem Pawłem II. Tych jest mnóstwo i są naprawdę piękne.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Gromnik: Fotowoltaiczna gmina

Sławomir Mikos kolekcjonowanie znaczków łączy z kolekcjonowaniem banknotów. Uważa to nawet za jeszcze większą frajdę, ponieważ większość zdobytych przez niego egzemplarzy posiada w sobie tajemnicę i historię. – Pierwszy banknot trafił w moje ręce, kiedy byłem jeszcze nastolatkiem. Było to 5 marek polskich, które otrzymałem od przyjaciela moich rodziców. Od razu udałem się na strych moich dziadków w poszukiwaniu kolejnych banknotów. Szybko do mojej kolekcji dołączyły takie banknoty jak: 100 rubli radzieckich z 1918 roku, marki niemieckie z 1920 roku, czy włoskie liry z 1943 roku.

Jeśli już decydujemy się na zbieranie banknotów, trzeba liczyć się z tym, że należy je w odpowiedni sposób przechowywać, aby kolekcja nie uległa zniszczeniu. Banknoty są wykonane z papieru pokrytego farbą drukarską i z racji tego, że są narażone na wpływ niekorzystnych czynników zewnętrznych, takich jak: naturalne procesy starzenia, uszkodzenia mechaniczne papieru, czy żółknięcie pod wpływem światła słonecznego może doprowadzić do odbarwienia banknotów albo nawet rozpadu papieru. Tuchowianin swoje zbiory gromadzi w specjalnych klaserach, a mimo to i tak niektóre banknoty są w bardzo złym stanie. – Mam egzemplarze, które ze względu na swój wiek są całe popękane i zaczęły się kruszyć, dlatego bardzo ważne jest, aby banknoty jak najrzadziej wyciągać z klaserów i ich nie zginać. Nie zaleca się sklejania przedartych, czy też wystrzępionych banknotów, ponieważ klej zawarty w taśmie klejącej może pozostawić na banknocie brudne ślady bądź też spowodować odbarwienie farby – mówi kolekcjoner, który twierdzi, że największą popularnością w jego kolekcji cieszą się banknoty z krajów afrykańskich. – Obecnie moja kolekcja liczy ponad 800 banknotów, z różnych zakątków świata. Posiadam egzemplarze z każdego kontynentu, w tym również z Antarktydy! Jest to banknot o nominale 2 dolarów. Dolar Antarktyki, który pomimo swojej nazwy nie jest oficjalnym środkiem płatniczym na Antarktydzie, emitowany jest przez amerykańską organizację Antarctica Overseas Exchange Office, nazywającą siebie „bankiem Antarktyki”, a dochód z jego sprzedaży przeznaczany jest na finansowanie prac badawczych w rejonie bieguna południowego. Swój egzemplarz nabyłem w Internecie. Największą frajdę sprawia mi jednak przeglądanie banknotów z krajów afrykańskich, które są jednym słowem niesamowite. Nie dość, że mają mnóstwo kolorów, to bardzo często przedstawiają elementy flory i fauny. Ktoś mógłby pomyśleć, że jestem milionerem, ponieważ w swojej kolekcji posiadam nawet banknot z Zimbabwe o nominale… 10 mld dolarów! Niestety muszę zmartwić i siebie i innych, ponieważ 5,000,000,000,000,000.00 dolarów występujących w Zimbabwe jesteśmy w stanie nabyć za niecałe… 2 zł. Ciekawym egzemplarzem są również banknoty z Nigerii, które są plastikowe.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Nie ma jak na targu!

Sławek uważa, że fascynujące w banknotach jest to, że każdy z nich ma jakąś historię. Kiedy w swojej dłoni trzyma banknot z 1989 roku z Rwandy wie, że już rok później miała tam miejsce wojna domowa i być może właśnie ten banknot uratował, bądź kosztował kogoś życie. Podobnie jest z egzemplarzami z krajów, gdzie jeszcze niedawno mieliśmy do czynienia z niewolnictwem. Wrażenie robi również banknot z Korei Północnej, który ma wiele elementów propagandowych. – Każdy banknot kryje w sobie pewną tajemnicę. Wiele razy zastanawiam się, kto przede mną był w jego posiadaniu. Dużo egzemplarzy nabywam w Internecie, ale również podróżując po różnych krajach świata, często sam przywożę banknoty do Polski. Cieszę się, że moja rodzina wspiera mnie w kolekcjonowaniu. Dużą frajdę sprawia mi, kiedy siadamy wraz z żoną i moimi dwiema córkami i przeglądamy klasery. Moja starsza córka właśnie oglądając znaczki, uczyła się gatunków zwierząt, kolorów, czy nazw roślin. Być może to właśnie ona przejmie kiedyś całą kolekcję, bo o tym, że miałbym ją sprzedać, nawet nie myślę. To część mojego życia i trudno byłoby mi się z nią rozstać – mówi tuchowianin, którego jednym z marzeń jest zorganizowanie w tym roku na terenie swojej gminy wystawy polskich banknotów z ostatnich kilkudziesięciu lat. – Z racji obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości pomyślałem, że zorganizowanie takiej wystawy mogłoby przyciągnąć wielu miłośników historii naszego kraju. Posiadam mnóstwo polskich banknotów z różnych lat, więc na pewno byłoby co podziwiać. Niestety nie dysponuję żadnym obiektem, gdzie mógłbym zaprezentować swoje zbiory, więc liczę po cichu na to, że być może moim pomysłem zainteresują się włodarze gminy lub dyrektorzy szkół. Kto wie? Być może przy okazji przekonam do kolekcjonowania banknotów również inne osoby?

WARTO PRZECZYTAĆ:   Wojnicz: Czy gmina nam pomoże?

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Jeden komentarz

  1. wydaje się być bardzo pozytywnym człowiekiem z pasją 🙂 szkoda że tak mało osób interesuje się tą tematyką, a w internecie też nie ma ciekawych artykułów na ten temat… moje klasery na znaczki pękają w szwach, cały czas dochodzą nowe sztuki, ale nie spotkałam jeszcze drugiej osoby którą by to interesowało 🙁

Dodaj komentarz