Z różnych rejonów kraju dochodzą niepokojące sygnały, które mówią o tym, że w tym roku, z uwagi na bardzo wysokie ceny węgla i drewna Polacy mogą palić w domowych piecach… śmieci. Świadczyć ma o tym m.in. coraz mniejsza liczba odbieranych odpadów wielkogabarytowych od mieszkańców poszczególnych miejscowości. Czy podobna sytuacja może mieć miejsce w Tarnowie i regionie?
Mandat bardziej opłacalny od zakupu węgla
Coraz większa grupa samorządowców w kraju zaobserwowała, iż w ostatnim czasie niektórych kategorii śmieci jest mniej, niż jeszcze rok, czy dwa lata temu. Przedstawiciele Rady Regionalnych Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych szacują z kolei, że ogólny strumień odpadów zmniejszył się o ok. 10 proc, a w przypadku odpadów wielkogabarytowych nawet o blisko 50 procent. Tym samym istnieje obawa, że obecny sezon grzewczy może być specyficzny i niebezpieczny dla środowiska, ponieważ nie zabraknie osób, które zamiast palić w piecach węglem i drewnem, których cena osiągnęła rekordowe wskaźniki, będą sięgać w tym celu po śmieci.
W ostatnich dniach głośno zrobiło się o sytuacji, jaka ma miejsce w Nowym Sączu. Okazało się, że mieszkańcy miasta w ostatnim czasie wyrzucają coraz mniej papieru, tektury, plastiku, a także zauważalnie spadła ilość śmieci wielkogabarytowych, w tym głównie mebli. Władze Nowego Sącza podejrzewają, że po rozpoczęciu sezonu grzewczego odpady mogą być spalane w domowych piecach. Obawy o taki stan rzeczy są tym większe, że niedawno prezes PiS, Jarosław Kaczyński podczas spotkania z mieszkańcami Nowego Targu stwierdził, iż: „Trzeba w tej chwili palić wszystkim, no poza oczywiście oponami i tym podobnymi rzeczami, (…) bo po prostu Polska musi być ogrzana”.
Zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami palenie śmieci i odpadów poza miejscami do tego przeznaczonymi jest zabronione. Zgodnie z art. 191 ustawy o odpadach z dn. 14 grudnia 2012 r. za palenie śmieci grozi kara aresztu lub grzywny. Wysokość kar określa kodeks wykroczeń, według którego palenie śmieci to wykroczenie, więc w takim przypadku należy liczyć się z karą aresztu do 30 dni lub grzywną w wysokości do 5000 zł. Jest to jednak możliwe jedynie w sytuacjach, kiedy sprawa trafi do sądu. Na co dzień większość spraw kończy się wystawieniem mandatu przez straż miejską w wysokości do 500 zł. Tak niska kwota kary nie jest więc skuteczna w zniechęcaniu ludzi do spalania w piecach odpadów, tym bardziej, że ceny węgla czy drewna osiągają rekordowe ceny.
W Tarnowie i regionie będzie inaczej?
O dane dotyczące ilości odbieranych odpadów wielkogabarytowych postanowiliśmy zapytać pracowników Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej w Tarnowie. Okazuje się, że o ile w stosunku do lat sprzed pandemii koronawirusa liczba odbieranych odpadów wielkogabarytowych jest mniejsza, o tyle w stosunku do ostatnich lat, zauważono znaczny wzrost. – Od 1 stycznia do 20 września tego roku zebraliśmy w gminie Tarnów i w mieście Tarnów 2184,16 Mg odpadów wielkogabarytowych. Dla porównania w ubiegłym roku było to 1321,09 Mg. Widać więc znaczny wzrost, chociaż trzeba również dodać, że w 2018 roku odpadów wielkogabarytowych zebraliśmy 2472,16 Mg, a w 2019 roku aż 3115,24 Mg, więc akurat w stosunku do tych lat spadek tonażu jest zauważalny. Inną istotną kwestią jest to, że o ile w mieście Tarnów odpadów wielkogabarytowych przybyło względem ubiegłego roku, to już w przypadku gminy Tarnów jest ich znacznie mniej. O ile w ubiegłym roku zebraliśmy ich 347,19 Mg, to w tym roku jest tego raptem 61,78 Mg – mówi Piotr Zieliński, specjalista ds. ochrony środowiska w MPGK w Tarnowie.
Wiktor Chrzanowski, zastępca burmistrza Tuchowa, gdzie od wielu lat walczy się o czyste powietrze, mówi, że wierzy w to, iż niewielu mieszkańców gminy będzie spalało w piecach odpady. – Nie analizowaliśmy jeszcze sezonu grzewczego pod tym kątem, chociaż nie ukrywam, że w ostatnim czasie sprawdzaliśmy podczas kontroli palenisk, czy mieszkańcy gromadzą płyty meblowe na ewentualne wykorzystanie ich, jako opał. Takich przypadków było bardzo mało w ostatnich latach, więc liczymy, że w tym roku również nie będzie ich zbyt wiele. Poza tym wydaje się, że mieszkańcy naszego regionu mają łatwiejszy dostęp do drewna, niż w innych częściach Polski. Zapewne niektóre osoby zdecydują się na palenie śmieci, ale muszą sobie zdawać sprawę z tego, że oprócz kar za takie zachowanie, ich kocioł już po tygodniu palenia odpadów będzie nadawał się do gruntownego czyszczenia.
Marek Kaczanowski, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska w tarnowskim magistracie mówi, że z osobami, które palą w piecach niedozwolonym materiałem, władze miasta walczą już od ponad 20 lat. – Na razie nie dotarły do nas informacje ze straży miejskiej mówiące o tym, że istnieje zagrożenie, iż tej zimy będziemy mieli do czynienia z masowym paleniem śmieci w piecach. Mieszkańcy muszą jednak liczyć się z tym, że jeżeli w trakcie kontroli lub po przebadaniu popiołu okaże się, że palone jest drewno lakierowane, to czeka ich mandat. Dawniej było to nagminne zjawisko, ale wiele wspólnych lat uświadamiania społeczeństwa i edukacji w tym zakresie spowodowało, że w ostatnim czasie takich interwencji było znacznie mniej. Nie ukrywam, że nieco obawiamy się nadchodzącej zimy. Mogą bowiem nasilić się złe praktyki palenia w piecach wśród mieszkańców. Dużo zależeć będzie od pogody. Jeżeli będziemy mieć do czynienia z ostrą zimą, to sezon grzewczy może być bardzo szkodliwy dla środowiska…
W podobnym tonie wypowiada się Aldona Świątek z Referatu Porządkowego Straży Miejskiej w Tarnowie, która mówi, że podobnie, jak w ubiegłych latach, mieszkańcy miasta powinni przygotować się na liczne kontrole palenisk. – Nie możemy z góry zakładać, że w tym roku spora grupa mieszkańców będzie palić odpadami wielkogabarytowymi w swoich piecach, ale na pewno bacznie będziemy przyglądać się temu, jakie materiały są używane. Średnio w roku przeprowadzamy około 300 kontroli. Przeważnie odbywają się one związku ze zgłoszeniami samych mieszkańców, którzy zauważą wydobywający się z kominów czarny i gęsty dym, a w takim przypadku istnieje duże prawdopodobieństwo, że spalane są nieodpowiednie materiały.
Usunąć odpady wielkogabarytowe na własną rękę
Niedawno w gminie Tarnów zmieniono regulamin utrzymania czystości i porządku. Wprowadzono w nim nowe zasady dotyczące odbioru odpadów wielkogabarytowych, które nie będą już zabierane spod posesji, a mieszkańcy we własnym zakresie będą zmuszeni zawozić je do Tarnowa. Dotychczas mieszkańcy gminy Tarnów chcąc pozbyć się odpadów wielkogabarytowych, raz w roku wystawiali je przed posesję, po czym zabierała je firma zajmująca się gospodarką śmieciową w gminie. Od nowego roku mieszkańcy będą musieli na własną rękę wywozić je do Punktów Selektywnej Zbiórki Odpadów w Tarnowie na ul. Komunalnej i ul. Kąpielowej. Taka zmiana spowodowana jest oszczędnościami, ponieważ wywóz odpadów wielkogabarytowych kosztował gminę ponad milion złotych. Problem w tym, że teraz nasuwa się pytanie, czy rzeczywiście mieszkańcom gminy Tarnów będzie chciało się na własną rękę zawozić gabaryty do tarnowskich PSZOK-ów?
– Musieliśmy podjąć taki krok, aby szukać oszczędności w gminnej kasie – tłumaczy decyzję zastępca wójta gminy Tarnów, Sławomir Wojtasik. – Czy przez to część społeczeństwa powróci do złych praktyk i będzie palić w piecach niewłaściwym materiałem? Trudno w tej chwili odpowiedzieć na to pytanie. Być może rzeczywiście stanie się tak, że część odpadów wielkogabarytowych będzie służyło ludziom, jako opał. Wierzę jednak, że będzie to bardzo marginalny proceder. Da się jednak zauważyć, że w naszej gminie jest o wiele mniej odpadów wielkogabarytowych niż w poprzednich latach. Może wynikać to jednak z tego, że ludzie pozbyli się większości mebli zaraz po okresie pandemii. Dodatkowo trudna sytuacja w kraju, w tym wysoka inflacja powodują, że ludzie nie przeprowadzają już tak wielu remontów, jak dawniej, więc i odpadów wielkogabarytowych jest mniej. Liczę na to, że nasi mieszkańcy są świadomi tego, jak palenie śmieciami może być szkodliwe dla środowiska. W naszej gminie mamy zaplanowane kontrole palenisk wynikające z uchwały, mamy kontrole systemowe oraz mamy kontrole związane z interwencją. Kontroli dokonywać będzie nie tylko straż gminna, ale również osoby pracujące w referacie ochrony środowiska. Spodziewam się tego, że tej zimy będziemy przeprowadzać ich znacznie więcej, niż w latach ubiegłych. Przed nami naprawdę trudny okres.
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.
Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.