Szykują spore zmiany dla przyszłych kierowców

Ministerstwo Infrastruktury zapowiada zmiany, które mają poprawić skuteczność szkolenia kandydatów na kierowców i jakość egzaminowania. Wśród proponowanych zmian nie brakuje kursów doszkalających dla młodych kierowców, wprowadzenia do programu nauczania dla klasy 4. szkoły podstawowej obowiązkowego przedmiotu „Wychowanie komunikacyjne”, czy umożliwienie uczestnictwa w kursie rozszerzonym z osobą towarzyszącą.

Ministerstwo Infrastruktury planuje wprowadzić zmiany wraz z nowelizacją ustawy o kierujących pojazdami, a samo przyjęcie projektu ma nastąpić w IV kwartale 2022 roku. Zmian dla przyszłych kierowców jest sporo, a jedną z najciekawszych jest możliwość odbywania szkolenia w formie kursu rozszerzonego, wraz z osobą towarzyszącą, która jest opiekunem prawnym osoby szkolonej. Z takiej możliwości skorzystać będą mogły wyłącznie osoby, które ukończą kurs w szkole nauki jazdy, a ich opiekun prawny posiada prawo jazdy kat. B od co najmniej 5 lat. Tym samym niewykluczone więc, że po odbyciu kursu w szkole jazdy, nie posiadając jeszcze „prawka”, będziemy mogli prowadzić samochód po ulicy, odbywając w ten sposób kurs rozszerzony z naszym rodzicem, który zasiądzie na fotelu pasażera.

Zmienione mają zostać zasady odbywania jazd doszkalających. Obecnie kierowcy, którzy mają dłuższą przerwę w prowadzeniu pojazdu i chcą doszkolić się pod okiem instruktora, nie mogą korzystać z usług szkół nauki jazdy. Nowe przepisy wprowadzą taką możliwość. Z tej formy będą mogły korzystać z także osoby ubiegające się o przywrócenie cofniętego lub zatrzymanego prawa jazdy.

Odbywać mają się także kursy dokształcające tylko dla kierowców łamiących przepisy. Co prawda ustawa o kierujących pojazdami przewiduje, że kierowcy, których obowiązuje okres próbny, muszą uczestniczyć w obowiązkowym kursie dokształcającym między 4. a 8. miesiącem od otrzymania prawa jazdy, jednak niedostosowanie bazy Centralnej Ewidencji Kierowców sprawia, że przepisy te nie są obecnie egzekwowane. Przygotowane rozwiązania wprowadzają obowiązek odbycia szkolenia w zakresie zagrożeń w ruchu drogowym, ale jedynie dla tych młodych kierowców, którzy w okresie próbnym popełnili 2 wykroczenia w ruchu drogowym.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Tarnów: Strażnicy walczą z hejterami

Proponowane przez ministerstwo zmiany mają dotknąć też samych instruktorów. Planowane jest m.in. wprowadzenie wyższych wymagań dla instruktorów i egzaminatorów. Obecnie, aby zostać instruktorem nauki jazdy lub egzaminatorem dla kategorii B, wystarczy posiadać prawo jazdy tej kategorii odpowiednio od 2 lat lub od 3 lat. Według nowych przepisów instruktorzy i egzaminatorzy musieliby posiadać prawo jazdy kat. B od co najmniej 5 lat. Pozytywną zmianą byłoby natomiast zmniejszenie częstotliwości obowiązkowych warsztatów doskonalenia zawodowego dla instruktorów, wykładowców i egzaminatorów. W tej chwili odbywają się one co rok, natomiast Ministerstwo Infrastruktury chciałoby, aby odbywały się co dwa lata. Dodatkowo zostałby wprowadzony obowiązek uczestnictwa w warsztatach doskonalenia zawodowego dla instruktorów techniki jazdy, co obecnie nie jest wymagane.

Rafał Migdał, właściciel Ośrodka Szkolenia Kierowców Euforia z Tarnowa uważa, że propozycja związana z tym, aby podczas kursu rozszerzonego miejsce instruktora zajmował rodzic przyszłego kierowcy, nie jest zbyt dobrym posunięciem. – Uważam, że wpłynie to negatywnie na bezpieczeństwo na drogach. Część osób po 30 godzinach kursu nadaje się na do tego, aby przystąpić do egzaminu, a część osób nie jest do tego przygotowanych. Niejednokrotnie dochodzi do takich sytuacji, że ktoś wykupuje nawet dodatkowe 10-20 godzin, a i tak podczas nich instruktor musi użyć hamulca w samochodzie, którego rodzic jako pasażer będzie pozbawiony. Uważam, że nie posiadając pojazdu wyposażonego w pedał hamulca, niektórzy przyszli kierowcy mogą stanowić poważne zagrożenie dla pozostałych. Z kolei dobrym pomysłem wydaje mi się ten, który mówi o tym, aby zmniejszyć częstotliwość obowiązkowych warsztatów doskonalenia zawodowego dla instruktorów, wykładowców i egzaminatorów. Warsztaty co dwa lata wydają się idealnym rozwiązaniem. Podczas warsztatów przede wszystkim prowadzi się rozmowy na temat zmian, jakie zaszły przez ostatni rok w kodeksie drogowym. Z racji tego, że tych zmian nie jest zbyt dużo, to termin dwuletni jest dobrym pomysłem.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Na Mundial z Onefootball Brasil

Warto zaznaczyć, że to nie wszystkie z kluczowych propozycji zmian. Co ciekawe, projekt Ministerstwa Infrastruktury przewiduje również, że pytania egzaminacyjne oraz wchodzące w ich skład scenariusze, wizualizacje i opisy, a także pytania zawarte w teście egzaminacyjnym… nie będą podawane do informacji publicznej! Jaki jest tego powód? Otóż twórcy projektu zamierzają w ten sposób wyegzekwować na przyszłych kierowcach konkretną naukę przepisów i zasad ruchu drogowego, a nie wykuwanie na pamięć pytań i odpowiedzi. Jak tłumaczą pomysłodawcy zmian, planuje się, aby po wprowadzeniu przepisów ustawy publikowane były przykładowe, ale nie wszystkie, pytania egzaminacyjne stosowane na egzaminie państwowym na prawo jazdy.

Inną istotną zmianą jest także wprowadzenie do programu nauczania dla klasy 4. szkoły podstawowej obowiązkowego przedmiotu „Wychowanie komunikacyjne”. Byłyby to zajęcia, w ramach których uczniowie będą przede wszystkim przygotowywać się do uzyskania karty rowerowej.

– Oba pomysły, jak najbardziej mi się podobają i jestem ich wielkim zwolennikiem – Robert Dorosz, egzaminator nadzorujący w Małopolskim Ośrodku Ruchu Drogowego w Tarnowie. – Rzeczywiście jest tak, że mnóstwo przyszłych kierowców uczy się pytań i odpowiedzi na pamięć i w ten sposób zdaje egzaminy, nie wiedząc do końca, jak w takiej sytuacji zachować się na drodze. W 2013 roku została wprowadzona nowa baza pytań, która była utajniona i nagle zdawalność z 70 proc. spadła nam na… 15 proc. Rezultat tych zmian widzieliśmy już w egzaminie praktycznym. Ci kursanci, którzy zdawali egzamin teoretyczny, bez problemu radzili sobie w jeździe na placu manewrowym, czy też po mieście. Jeżeli przyszli kierowcy będą rzeczywiście uczyć się przepisów, a nie konkretnych pytań i odpowiedzi, to na drogach będzie bezpieczniej. Podobnie pomysł z wprowadzeniem obowiązkowego przedmiotu „Wychowanie komunikacyjne” jest bardzo dobrym posunięciem. Musimy uczyć od najmłodszych lat zachowania na drodze. Nawet będąc pieszym, bardzo często zapominamy o przepisach, których musimy przestrzegać. Dużo wypadków na przejściach na pieszych wynika właśnie z braku wiedzy pieszego. Nauka przepisów od najmłodszych lat jest jak najbardziej wskazana i uważam, że przyniesie za sobą wiele korzyści.

WARTO PRZECZYTAĆ:   Tomasz Musiał: Nie mam problemów z bukmacherami

Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl

*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.