Czasy, kiedy wypożyczalnie samochodów mogły przebierać w klientach powoli przechodzą do historii. Coraz mniej tarnowian decyduje się na wynajem pojazdu na weekend, czy wakacyjny wypoczynek. Dlaczego tak się dzieje i czy jest jakakolwiek szansa na to, aby odmienić ten trend?

Ceny z kosmosu? Niekoniecznie
Nie jest prawdą, że z usług wypożyczalni samochodów korzystają wyłącznie ludzie zamożni. Obecnie cennik wynajmu auta jest bardzo zróżnicowany i każdy z nas znajdzie w nim ofertę skierowaną do własnych potrzeb. – Cena wynajmu pojazdu uwarunkowana jest od marki samochodu i czasu wynajmu. Mamy cztery klasy pojazdów: A,B,C i D. Wśród najtańszych widnieje chociażby Hyundai i20, którego koszt najmu na dobę wynosi 110 zł. Są również bardziej luksusowe modele, jak chociażby Audi Q5. W tym wypadku przyjemność poruszania się tym pojazdem, to wydatek rzędu 300 zł za dobę – mówi Grzegorz Drewko z wypożyczalni samochodów CarSprint. – Obsługujemy nie tylko rejon Tarnowa, ale również Nowy Sącz, Rzeszów, czy Kraków. Z każdym kolejnym rokiem zapotrzebowanie na nasze usługi jest jednak coraz mniejsze. W porównaniu do kilku lat wstecz, zanotowaliśmy spadek w ilości wypożyczeń sięgający blisko 50 proc.! Taki trend dotyczy większości wypożyczalni na tarnowskim rynku. W głównej mierze z naszych usług korzystają przede wszystkim obcokrajowcy, którzy wysiadając z samolotu na krakowskim lotnisku potrzebują samochodu do poruszania się po naszym kraju. Aby zwiększyć swoje szanse zdecydowaliśmy się nawet na pewne kroki promocyjne polegające na tym, że za podstawienie samochodu na lotnisko nie pobieramy żadnych opłat. Pomimo tego, że niektórzy decydują się na wynajem auta na 3-4 tygodnie, to są to na tyle sporadyczne przypadki, że w żadnym stopniu nie rekompensują coraz mniejszego zainteresowania tego typu usługą.
A, że koszty związane z tym biznesem są naprawdę duże, świadczą wydatki, na które należy się nastawić już z dniem rozpoczęcia działalności. Przede wszystkim trzeba wygospodarować pieniądze na wypłaty dla kierowców. Oprócz tego nie ominą nas wydatki związane z zakupem paliwa, opłatami parkingowymi, myjnią samochodową, ubezpieczeniem, serwisowaniem, czy naprawą. Utrzymanie małego, nowego samochodu, to wydatek rzędu około 1 500 zł miesięcznie. – Dlatego też często staramy się na własną rękę naprawiać samochody – mówi Piotr Baran z wypożyczalni samochodów GRAF. – W ten sposób staramy się chociaż trochę eliminować wydatki związane z naprawą pojazdów w profesjonalnych warsztatach. Wiadomo, że nie wszystko da się zrobić na tzw. „własnym podwórku”, jednak można na tym nieco zaoszczędzić. Według Łukasza Oczakowskiego z Magic Car, to nie ubezpieczenia, czy serwis pochłaniają największe pieniądze w tym biznesie. Podstawowym kosztem jest przede wszystkim utrata wartości pojazdu, której nie da się uniknąć. – Wypożyczalnie samochodów w większości zakupują nowe auta. Kupując dziś pojazd, a chcąc sprzedać go w dniu jutrzejszym, już muszę liczyć się z tym, że straci on kilkanaście procent na swojej wartości. Każdy kolejny miesiąc, to coraz większa strata. Dlaczego decydujemy się kupić nowy samochód zamiast używanego? Żeby wyeliminować wcześniej wspomniane ryzyko wystąpienia usterek i opłat związanych z serwisowaniem pojazdu. I w ten sposób koło się zamyka…
Klient to nie zawsze zysk
Pomimo, iż klient najczęściej kojarzy się z zyskiem dla firmy, to właściciele wypożyczalni samochodów zamiast przychodu coraz częściej narażeni są na dodatkowe straty wynikające z wynajęcia pojazdu. Grzegorz Drewko nie ukrywa, że na swojej drodze spotkał wielu klientów, którzy wypożyczając samochód myślą, że mogą robić z nim co tylko chcą zapominając, że ten nie jest ich własnością. – Zdarza się, że dzwonimy do takich ludzi i prosimy, aby zwrócono nam samochód, bo termin na jego oddanie minął już tydzień temu. Kradzieże również nie należą do rzadkości. Na początku roku skradziono nam samochód warty 130 tys. zł. Od tamtej pory minęło już pół roku, a nadal nie znaleziono złodzieja, ponieważ ten wynajmując u nas auto posłużył się fałszywymi dokumentami. O tym, że ludzie nie szanują samochodów, które od nas wypożyczają, nawet nie ma co wspominać. Swego czasu okazało się, że w jednym z wypożyczonych przez nas pojazdów klient przewoził… świnie. Innym razem klient kopał dół i przerzucał ziemię przez wnętrze samochodu w taki sposób, że wrzucał ją przez drzwi kierowcy, a ta wypadała przez drzwi od strony pasażera. Takich sytuacji jest wiele. Ze swojej strony asekurujemy się na tego typu wypadki poprzez wprowadzanie kaucji, których wysokość wynosi około 400-500 zł, jednak nie zawsze da się je wyegzekwować od takiej osoby.
Niejednokrotnie właściciele wypożyczalni samochodów zmuszeni są odwiedzać komisariaty policji, ponieważ okazuje się, że wypożyczonym przez nich samochodem, ktoś wcześniej dokonał przestępstwa. – Zdarzyła mi się sytuacja, że otrzymałem list z policji, aby zgłosić się na komendę w sprawie… dokonania zabójstwa. Na miejscu okazało się, że wypożyczyłem komuś samochód, który znalazł się na jednym z parkingów, w którego pobliżu dokonano morderstwa. Policja szukała świadka zdarzenia i zgłoszono się z tą sprawą do mnie – wspomina właściciel Magic Car. Piotr Stec, właściciel wypożyczalni PETROCAR dodaje, że ich firma prowadzi nawet swoją czarną listę klientów, którym pojazdów nie wypożycza. – Jeżeli ktoś wynajmował od nas samochód, a następnie oddawał go w uszkodzonym stanie, to może zapomnieć o kolejnej przejażdżce. A proszę mi wierzyć, że lista, którą dysponujemy jest naprawdę długa…
Nie ma lotniska, nie ma turystów, więc będzie jeszcze gorzej
Pomimo ogólnie panującej opinii, że wypożyczalnie samochodów w Polsce mają się coraz lepiej, nie do końca ma to odzwierciedlenie na naszym tarnowskim podwórku. Firmy, które czerpią z tego naprawdę duże pieniądze najczęściej funkcjonują tam, gdzie znajduje się najwięcej klientów, czyli centrach dużych miast, na terenach dworców kolejowych, czy lotnisk. – Naszego Tarnowa nie ma nawet co porównywać do Rzeszowa, a co dopiero do Krakowa, Warszawy, czy Gdańska – mówi Łukasz Oczakowski. – Zanim staliśmy się członkiem Unii Europejskiej ludzie wypożyczali samochody na 3 dni, jechali do Niemiec, przywozili stamtąd zakupiony towar, który sprzedawali w Polsce i znowu wypożyczali samochód na zagraniczną podróż. Teraz tego nie ma, bo takie osoby albo posiadają własne auta, albo bardziej opłaca im się polecieć samolotem. Poza tym w Tarnowie z każdym kolejnym miesiącem zamiast powstawania coraz to nowszych firm, słyszy się o upadku kolejnego przedsiębiorstwa. Brak lotniska również ma niebagatelny wpływ na sytuację na rynku. Turystyka w Tarnowie praktycznie nie istnieje. Ludzie nie zwiedzają naszych okolic, więc nie wypożyczają też samochodów.
Dlatego też dla Magic Car najważniejszymi klientami są tzw. klienci assistance, czyli firmy ubezpieczeniowe, które wynajmują auta jako pojazdy zastępcze dla swoich podopiecznych. Biorąc pod uwagę fakt, że w przypadku klientów turystycznych popyt jest w dużej mierze uzależniony od pory roku i miejsca wypoczynku, to na rynku aut zastępczych można liczyć na stabilny poziom zleceń. – To dla nas główny dochód. Tacy klienci wypożyczają pojazdy na dłuższy okres i do codziennego użytku, a nie wielotygodniowego wyjazdu, gdzie w samochodzie spędzają dzień i noc, przez co auto narażone jest na różnego rodzaju uszkodzenia foteli, czy tapicerki.
Niestety współpracę z operatorami assistance łatwiej jest nawiązać dużym i silnym wypożyczalniom, więc w Tarnowie i okolicach większość firm szuka klientów na własną rękę. Jak się okazuje, jest z tym coraz trudniej…
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.
Wypożyczanie auta zmieniło w ostatnich latach na korzyść – jest taniej, łatwiej, i mniej pułapek w umowach:) Polecam jasne zasady na https://mmcarsrental.pl/