Rodzice uczniów oraz nauczyciele Zespołu Szkolno – Przedszkolnego w Żelazówce w gminie Dąbrowa Tarnowska obawiają się, że placówka już wkrótce może zostać zlikwidowana. Wszystko przez ostatnie propozycje zmian obwodów szkolnych, a także brak obiecanej rozbudowy szkoły, o którą dyrekcja ubiega się już od ponad trzech lat. Burmistrz Dąbrowy Tarnowskiej twierdzi jednak, że obawy rodziców uczniów i nauczycieli są bezpodstawne, ponieważ szkoły nikt nie ma zamiaru likwidować.

O szkole w Żelazówce zrobiło się głośno w 2012 roku. Wówczas Rada Miejska Dąbrowy Tarnowskiej zlikwidowała w tamtejszej placówce klasy IV-VI tak, by od następnego roku szkolnego funkcjonowały tam jedynie klasy 0-III. Rodzice uczniów z Żelazówki nie chcieli jednak pogodzić się z utratą szkoły i przekonali ówczesną dyrektorkę Zespołu Niepublicznych Niepłatnych Szkół w Tarnowie, Helenę Tucką, aby ta pomogła im uruchomić szkołę działającą na podobnych zasadach. Opiekę nad nią przejęła Magdalena Woynarowska-Piasecka, która do dziś pełni w placówce funkcję dyrektorki. Dzięki podjętym wówczas krokom udało się ocalić szkołę i przekształcić ją w placówkę niepubliczną. Teraz rodzice uczniów i nauczyciele ponownie boją się utraty szkoły, a to ze względu na proponowaną przez gminę zmianę obwodów szkolnych.
– Nikt nie powie tego otwarcie, ale my wiemy, że chcą, abyśmy nasze dzieci przenieśli do Publicznej Szkoły nr 3 w Dąbrowie Tarnowskiej. To z tego względu prowadzone są prace nad zmianą obwodów szkolnych. W tej chwili nasza placówka należy do obwodu Publicznej Szkoły Podstawowej w Szarwarku. Po zmianach mielibyśmy należeć do Dąbrowy Tarnowskiej. Zmiana obwodu zobowiązuje gminę do zapewnienia autokaru lub zwrócenia kosztów dojazdu rodzicom. W ten sposób chce się zachęcić rodziców uczniów do przeniesienia swoich pociech do „trójki” w Dąbrowie Tarnowskiej, czyli do zdecydowanie większego budynku. Takie działanie sprawi, że szkoła w Żelazówce ze względu na niewystarczającą liczbę uczniów z czasem upadnie, a na to nie ma naszej zgody – grzmią rodzice.
Pytana o całą sytuację dyrektorka szkoły w Żelazówce, Magdalena Woynarowska – Piasecka mówi, że od ponad trzech lat prosi włodarzy gminy o pomoc w remoncie obiektu, jednak w dalszym ciągu nie rozpoczęto żadnych prac. To również ma świadczyć o tym, że na szkole gminie nie zależy. – Kiedy przejmowałam szkołę w 2012 roku, była ona praktycznie ruiną. Przez kilka ostatnich lat przeprowadziliśmy w obiekcie mnóstwo remontów. Wykonali je rodzice uczniów i przyjaciele placówki. Ze strony gminy nie otrzymaliśmy nawet złotówki. Szkoła jest niewielka, a uczniów przybywa, więc poprosiliśmy gminę o rozbudowę obiektu oraz budowę sali gimnastycznej, ponieważ dzieci ćwiczą obecnie w pomieszczeniu, które powstało w wyniku połączenia dwóch sal lekcyjnych. Niestety w dalszym ciągu nic w tej kwestii nie zrobiono. Według projektu koszt rozbudowy naszej szkoły wyniesie blisko milion złotych, jednak w tegorocznym budżecie, władze Dąbrowy Tarnowskiej zarezerwowały jedynie 300 tys. zł. To gigantyczna różnica i wiele wskazuje na to, że i w tym roku obejdziemy się smakiem. Nie chcemy zmieniać również obwodu szkolnego, ponieważ wiemy, z czym będzie się to wiązało. Gmina wydaje olbrzymie pieniądze na utrzymanie szkoły w Dąbrowie Tarnowskiej, a dzieci tam uczęszczających jest bardzo mało. Przeniesienie uczniów z Żelazówki do tamtejszej placówki mogłoby pozytywnie wpłynąć na wydatki gminy związane z oświatą i właśnie tym kierują się włodarze gminy, nie licząc się z dobrem samych dzieci.
Okazuje się, że już teraz kilkoro uczniów z Żelazówki i Brnika uczęszcza na zajęcia do Publicznej Szkoły Podstawowej nr 3 w Dąbrowie Tarnowskiej. Dowożone są tam przez rodziców albo… autobus. – Kursy autokaru są możliwe, ponieważ jeszcze w tym roku szkolnym mamy w swojej placówce uczniów III klasy gimnazjum. Jeżeli autobus kursuje po tamtych miejscowościach, to przy okazji zabiera również młodsze dzieci. Oczywiście od przyszłego roku szkolnego, kiedy nie będzie już gimnazjalistów, autokar przestanie kursować i dzieci będą musiały być dowożone przez rodziców. Jedynym rozwiązaniem, aby utrzymać kurs, jest włączenie Żelazówki do naszego obwodu szkolnego – mówi dyrektorka PSP nr 3 w Dąbrowie Tarnowskiej, Iwona Wrzoskiewicz – Słonka. – Obecnie w naszej szkole uczy się nieco ponad 100 dzieci. Nie mnie oceniać, czy jest to dużo, czy też mało. Szkoła rzeczywiście jest duża i pomieści zdecydowanie więcej uczniów. Naszym celem jest, aby nabór był coraz większy, ale niekoniecznie musi być on spowodowany zmianą obwodów szkolnych.
Pytany o całą sprawę burmistrz Dąbrowy Tarnowskiej, Krzysztof Kaczmarski mówi, że od jakiegoś czasu na terenie gminy słychać głosy, że ktoś chce pozbyć się szkoły w Żelazówce, jednak jest to kompletną bzdurą. – Prawdą jest, że do szkół dopłacamy niemałe pieniądze. Subwencja oświatowa na wszystkie placówki wynosi nieco ponad 15,5 mln zł. Aby utrzymać nasze szkoły, musimy dokładać drugie tyle pieniędzy. Trzeba jednak pamiętać, że szkoła w Żelazówce jest placówką niepubliczną, więc jako gmina nie przeznaczamy na nią żadnych pieniędzy. Na pewno większa liczba uczniów w szkole w Dąbrowie Tarnowskiej pozwoliłaby zaoszczędzić w naszym budżecie niemałe pieniądze, jednak temat zmian obwodów szkolnych obecnie nie jest brany pod uwagę. Zmiany mogą nastąpić najwcześniej w 2020 roku. Trzeba również pamiętać, że ostateczną decyzję i tak podejmują rodzice ucznia, którzy wybierają mu szkołę. Jeżeli większość mieszkańców nadal będzie stawiać na placówkę w Żelazówce, to zamknięcie w żadnym wypadku jej nie grozi. Wkrótce powinniśmy uzyskać wszystkie pozwolenia na budowę sali gimnastycznej przy tamtejszej szkole. Planowane przez nas inwestycje pokazują, że zależy nam na tej placówce.
Zapewnienia burmistrza nie do końca przekonują dyrektorkę szkoły w Żelazówce, Magdalenę Woynarowską – Piasecką, zwłaszcza że już kilka lat temu radni prowadzili rozmowy na temat przyszłości tamtejszej szkoły, zwracając uwagę nie tylko na złe warunki nauki dla uczniów w postaci niewielkiej powierzchni obiektu, ale również na zbyt częste zmiany nauczycieli. – Pracujemy, opierając się na Kodeksie Pracy, nie ma wysługi lat, nie ma „13”, nie ma dodatków… Jeżeli ktoś znajdzie inną lepiej płatną pracę lub zajdzie w ciążę, to ciężko zatrzymać takiego nauczyciela. Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby szkoła działała, na jak najwyższym poziomie. Zresztą wysokie miejsca naszych uczniów w konkursach i egzaminach pokazują, że robimy to naprawdę dobrze. W zapowiedzi burmistrza o braku likwidacji szkoły uwierzę w momencie, kiedy w końcu ruszą prace remontowe przy naszym obiekcie. Od lat nie możemy się tego doczekać. Rodzice uczniów już oświadczyli, że murem stoją za szkołą i na pewno nie doprowadzą do jej zamknięcia. Teraz czekamy na ruch ze strony władz w Dąbrowie Tarnowskiej…
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.