W 1998 roku w niewyjaśnionych okolicznościach z centrum Tuchowa zniknął TS-8 BIES, samolot, który dla mieszkańców podtarnowskiej gminy stanowił prawdziwą historię. Jakiś czas później trójka tuchowian postanowiła zorganizować akcję „Samolot tu zawsze był” mającą na celu odnalezienie maszyny i sprowadzenie jej na pierwotne miejsce. Chociaż szanse na to są małe, to pojawia się opcja, aby maszyna w symboliczny sposób powróciła do Tuchowa.
Samolot, który miał trafić do skansenu…
Starsze pokolenie mieszkańców Tuchowa doskonale pamięta czasy, kiedy samolot TS-8 BIES stanowił wielką atrakcję w tamtejszej gminie. Wiele osób robiło sobie przy nim pamiątkowe zdjęcia, a także słuchało historii na temat jego podniebnych dokonań. Skąd jednak przed wieloma latami na deptaku przed budynkiem „Sokoła” stanął TS-8 BIES? Stało się to za sprawą pilota Antoniego Schabowskiego, który pochodził z Tuchowa. Antoni Schabowski w 1953 r. ukończył Szkołę Orląt w Dęblinie, po czym został skierowany do aeroklubu w Warszawie, a następnie do aeroklubu w Rzeszowie. Tuchowianin był świetnym akrobatą samolotowym i szybownikiem. Do historii przeszedł jego pierwszy oficjalny, zdobyty w 1957 roku, tytuł Mistrza Polski w Akrobacji Lotniczej. Pilot nigdy nie zapomniał o tym, skąd pochodzi, więc z wielką przyjemnością latał nad rodzimym Tuchowem. Kilka lat później przekazał władzom gminy swój samolot, a ten z miejsca stał się symbolem Tuchowa. To właśnie pod samolotem, odbywały się spotkania towarzyskie, spacery, a sam deptak tętnił życiem. Z racji tego, że niedaleko znajdował się przystanek autobusowy, zwracał uwagę wielu przyjezdnych. Niestety z biegiem czasu samolot był coraz bardziej dewastowany. Stracił m.in. śmigło, więc w latach 90. ówczesne władze miasta postanowiły się go pozbyć. Jak twierdzą mieszkańcy Tuchowa, zrobiono to potajemnie, nikogo wcześniej o tym nie informując. Kilka lat później trójka przyjaciół: Leszek Budzik, Maciej Karpiel oraz Seweryn Gierałt postanowili zająć się tematem usuniętego z centrum Tuchowa samolotu i ustalić, w czyje ręce trafiła maszyna. W tym celu założyli nawet specjalną stronę na Facebooku pt. „Samolot Tu Zawsze Był”, gdzie informowali na bieżąco o swoich ustaleniach.
Początkowo organizatorzy akcji uzyskali informację, że władze miasta z racji tego, że samolot był w coraz gorszym stanie technicznym i zagrażał bezpieczeństwu mieszkańców, przekazały go do skansenu lotniczego, który znajduje się w Sokołowicach. Okazało się jednak, że taki skansen… nie istnieje. – Wysyłaliśmy w tym celu pismo do gminy Oleśnica, w której leżą Sokołowice, aby dopytać się, czy w owym skansenie możemy znaleźć „nasz” samolot. Uzyskaliśmy informację, że nikt nie słyszał, aby w tamtejszej miejscowości funkcjonował jakikolwiek skansen – mówi Maciej Karpiel z grupy „Samolot Tu Zawsze Był”. Poszukiwacze maszyny otrzymali od władz Tuchowa kopię pisma z 20 marca 1998 roku, w którym Marian Hołda, przedstawiający się jako właściciel Skansenu Lotniczego w Sokołowicach zwraca się do władz gminy o nieodpłatne przekazanie samolotu TS-8 BIES: „Od przeszło 10 lat gromadzę wszelkiego rodzaju pamiątki związane z Lotnictwem Polskim. Aktualnie jestem współorganizatorem wystawy pt. „80-lecie Lotnictwa Polskiego”, która odbywa się w Arsenale we Wrocławiu. W zbiorach mojego skansenu posiadam wiele części, które pasowałyby do tego samolotu. Są to różnego rodzaju przyrządy oraz agregaty pokładowe, elementy pneumatyki oraz silnik lotniczy typu WN-3. Istnieją więc duże szanse na to, aby w przyszłości doprowadzić ten samolot do dobrego wyglądu” – można przeczytać w piśmie wysłanym do Urzędu Gminy w Tuchowie, którego autorem jest Marian Hołda.
Fotel na złomowisku
O tym, że samolot rzeczywiście nadal znajduje się w Sokołowicach w gminie Oleśnica, miała świadczyć również informacja, jaka obiegła media we wrześniu ubiegłego roku. Okazało się bowiem, że na jednym z oleśnickich złomów znaleziono… fotel z samolotu TS-8 BIES, który przeleżał tam wiele lat. Ostatecznie miał on trafić do Muzeum Foteli Katapultowych w Oleśnicy.
– Do Mariana Hołdy pisaliśmy wiele wiadomości, jednak na żadną z nich nie odpisał. Uważamy, że w dalszym ciągu jest posiadaczem samolotu. Tego typu maszyna, to rarytas, więc wątpliwe jest, aby została zezłomowana – tłumaczy Maciej Karpiel.
Okazuje się, że historia tuchowskiego samolotu jest nieco inna. Naszej redakcji udało się skontaktować z Marianem Hołdą, który opowiedział nam o losach maszyny. – Byłem bardzo blisko utworzenia skansenu lotniczego, ale ostatecznie kwestie finansowe i prawne nie pozwoliły mi na zrealizowanie mojego marzenia. Miałem mnóstwo zebranego sprzętu związanego z lotnictwem. Były też samoloty, a wśród nich tuchowski TS-8 BIES. Nie będę jednak ukrywał, że maszyna była w bardzo złym stanie technicznym. Nie było silnika, nie było przykrycia kabiny, wewnątrz kabiny była pustka, a jedno ze skrzydeł było z… innego modelu TS-8 BIES. Z racji tego, że nie było mi dane ostatecznie uruchomić skansenu, zacząłem rozdawać swoje zbiory innym pasjonatom lotnictwa. W ten sposób tuchowski TS-8 BIES trafił do jednego z kolekcjonerów z Torunia. Było to jednak już ponad 10 lat temu. Nie wiem, jakie są obecnie losy tej maszyny. Tym samym fotel, który został znaleziony na złomowisku w Oleśnicy, nie był tym z tuchowskiego samolotu, ponieważ już w momencie otrzymania tej maszyny od tuchowskich władz, nie posiadała ona fotela.
Replika zamiast prawdziwej maszyny?
Maciej Karpiel z grupy „Samolot Tu Zawsze Był” nie ukrywa, że być może dobrym pomysłem byłoby stworzenie repliki maszyny, aby w ten sposób symbolicznie mogła wrócić do Tuchowa. – Nasza gmina coraz odważniej stawia na turystykę. Wydaje mi się, że pojawienie się takiej maszyny, nawet w formie repliki, na pewno budziłoby spore zainteresowanie wśród przyjezdnych, ale także samych mieszkańców naszej gminy. Raczej wątpliwe jest, aby samolot został ulokowany ponownie w okolicach budynku „Sokoła”, gdzie pierwotnie się znajdował, ponieważ obecnie nad tym miejscem czuwa konserwator zabytków i raczej trudno sobie wyobrazić, aby wyraził on zgodę na taką inwestycję.
O ewentualny powrót repliki historycznej dla Tuchowa maszyny postanowiliśmy zapytać burmistrz tamtejszej gminy, Magdalenę Marszałek, która mówi, że nie będzie to łatwe zadanie. – Kilka lat temu pytałam pracowników Muzeum Przemysłu Lotniczego i Lotnictwa w Mielcu, czy byłaby szansa, aby taki model samolotu stanął w Tuchowie. Otrzymałam informację, że nie ma na to absolutnie żadnych szans. Pojawić mógłby się u nas inny samolot typu TS-11 Iskra, jednak wydaje mi się, że mieszkańcom Tuchowa przede wszystkim zależałoby na ich historycznym samolocie, a nie innym egzemplarzu, więc mija się to z sensem. Niedawno organizowaliśmy głosowanie w sprawie nazwania trzech rond, które powstały w ciągu nowo wybudowanej obwodnicy Tuchowa. Jedną z propozycji jest nazwa „Rondo Tuchowskich Lotników”. Gdyby radni zdecydowali się właśnie w taki sposób nazwać jedno z rond, to chcielibyśmy umieścić w jego okolicach biało-czerwoną szachownicę lotniczą z numerami samolotu, który znajdował się w Tuchowie – mówi Magdalena Marszałek i dodaje, że kwestia stworzenia repliki samolotu także nie należałaby do najłatwiejszych, ale nie jest to wykluczone. – Muzeum Przemysłu Lotniczego i Lotnictwa w Mielcu nie wykonuje replik samolotów w skali 1:1. Gdybyśmy dotarli do firmy lub pasjonata, który zajmuje się wykonywaniem takich replik, to niewykluczone, że bylibyśmy zainteresowani stworzeniem kopii TS-8 BIES. Ostatecznie jednak wszystko uzależnione byłoby od tego, z jak dużymi kosztami wiązałoby się to przedsięwzięcie…
Autor: Sebastian Czapliński/ TEMI.pl
*Tekst ukazał się na łamach tarnowskiego tygodnika TEMI.
Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.